Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Bili nasi 2017-11-12

Spędziłem 11 listopada jak prawdziwy Polak-patriota. Kupiłem lokalny polski produkt i wsparłem finansowo polską cukiernię. W tym samym czasie inni Polacy-patrioci bili Polaków-nie-patriotów za to, że tamci śmią twierdzić, że nie każdy obcy jest zły. Że Ukraińcy wcale nie zabierają nam pracy, że nie każdy islamista gwałci i zabija. Tylko z tak prozaicznych powodów jeden Polak opluwa drugiego Polaka. 




bili


 
Niestety tak się porobiło, że o uchodźcach mamy w Polsce bardzo złe opinie. Bo gdzieś jeden zgwałcił, bo gdzieś drugi pobił. Tutaj na szczęście uchodźców prawie nie ma, więc biją i gwałcą tylko nasi. To jakby trochę lżej na sercu.
Kampania ze zdjęć bardzo ładnie pokazywała to, czego prawicowe media nie zauważają - że belkę mamy w oku...




mordowali




Z pieśnią na ustach, z biblią pod pachą, niczym się nie różnią jedni ekstremiści od drugich. Cały świat to widzi i trochę mi głupio, jako Polakowi-patriocie, że taką nam wysmażają opinię umięśnione smarkacze. 




gwałcili


Komunikat specjalny 2017-11-11

Przerywam milczenie, by nadać komunikat specjalny prosto od ministra zdrowia:







Do pracy rodacy!


 


Tytułem komentarza Aszdziennik:


http://aszdziennik.pl/121565,widzieliscie-spot-z-krolikami-oto-wersja-ktora-mowi-prawde-o-kampanii-ministerstwa-zdrowia-wideo


Nie wiem która wersja jest śmieszniejsza. Ta od Aszdziennika czy oryginał z ministerstwa zdrowia.



Co na to białe króliczki z "Co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać" Woody Allena? Albo krwiożercza bestia ze "Świętego Graala?"



 


 







 


 






 


 




Nieczynny do odwołania 2017-04-10

Z przyczyn nieoczywistych (dlatego za chwilę o nich napiszę) zawieszam blog. Zawieszam, żeby te kilka osób, które tu od czasu do czasu jeszcze zaglądają... żeby już nie zaglądały. Lub zaglądały, ale nie robiły sobie nadziei na ciekawą historię.


Zawieszam, ponieważ brakuje mi czasu na wszystko. Odwieszę pewnie na dłuższym chorobowym, rencie, emeryturze lub w przypadku nagłego zejścia - wcale.


Zawieszam, gdyż uważam, że wypowiadanie się na tematy związane ze światem, świata nie zmieni. Nie czuję też na razie takiej potrzeby, gdyż życie w Polsce wymaga od większości Polaków skupienia się na kwestiach związanych z podstawą piramidy Maslowa.


Zawieszam też z tego względu, że pisanie o moich sprawach w momencie, kiedy nie znajdują się one nieco wyżej, niż podstawa piramidy Maslowa - byłoby niezbyt interesujące dla odbiorców.


A jeśli taka tematyka jest dla odbiorców czymś interesującym to na pewno odnajdą ją wśród swoich znajomych na Facebooku.


Nie powiem do widzenia, ale trzeba wiedzieć kiedy wysiąść.







Po co to napisałem. Co jakiś czas miałem wyrzuty sumienia, że zaniedbuję blog. Teraz będę spokojniejszy.


Kotlet niewiary 2017-01-28

Na tematy wiary, religii, ateizmu wypowiadałem się wcześniej wielokrotnie. Od jakiegoś już czasu o tym nie piszę. Czas jednak moich przekonań nie zmienił. Nadal jestem ateistą, nadal uważam, że Boga można ustawić obok Latającego Potwora Spaghetti, Wielkiego Niewidzialnego Różowego Jednorożca, Latającego Czajniczka Russela i wielu innych (Zeusa, Allaha czy innego Mamaragana, Peruna itd. itp.). W dalszym ciągu jestem dumny z dokonanej apostazji. Dodam tu kilka smaczków z dawnych notek.


Z jednej strony wracam do tematu, bo odgrzewam stare kotlety z mojego bloga, z drugiej strony źle się dzieje w polskiej edukacji i być może niedługo dzieci przestaną się uczyć o teorii ewolucji, kosztem jakichś banialuk.



- "Bóg nie stworzył gejów i lesbijek po to aby miał co nienawidzić." Troy Perry


- Uwielbiam takie drobne prztyczki w nos kreacjonistom [Teraz już nie uwielbiam. teraz mam to w... - komentarz poza cytatem]. Nie łudzę się, że to coś da, bo wierzący zazwyczaj są pewni i ślepo wierzą w swoje racje. Wierzą, bo wmówili im rodzice, otoczenie (jeżeli urodziłeś się na Bliskim Wschodzie są duże szanse, że będziesz wierzył w Allacha, jeśli w Polsce - w Boga, zaś jeśli w Skandynawii największe szanse są na to, że rodzice żadnego tworu Ci nie wmówią i po prostu będziesz niewierzącym). Dla wielu wiara to też tradycja i pozostaną przy niej nawet za cenę utraty logicznego myślenia i racjonalności. A niżej cytat z takim małym właśnie prztyczkiem:


"Gepard wydaje się pod każdym względem stworzony do konkretnego celu i nie powinno być najmniejszych problemów z rozpoznaniem za pomocą odwrotnej inżynierii jego użyteczności. Wszystko w tym drapieżnym kocie jest podporządkowane jednemu - skuteczności w zabijaniu antylop. Zęby, pazury, nozdrza, mięśnie nóg, układ kostny, mózg, wszystko jest w nim dokładnie takie, jakie powinno być, gdybyśmy założyli, że celem Boga było stworzenie zwierzęcia maksymalnie skutecznego w polowaniu na antylopy. Z drugiej strony, jeżeli zastosujemy to samo rozumowanie wobec antylop, okaże się, że zostały one stworzone dokładnie po to, by zminimalizować szanse gepardów na udane polowanie i skazać drapieżniki na głód. Wszystko w nich podporządkowane jest jednemu - skuteczności w ucieczce. Wygląda na to, iż oba gatunki zostały stworzone przez dwóch rywalizujących ze sobą bożków, jednego od gepardów, drugiego od antylop. Jeżeli jednak jest tylko jeden Stwórca, który zaplanował zarówno jagnię, jak i tygrysa, geparda i gazelę, to do czego on dąży, jaki jest jego cel? Czy jest sadystą lubującym się w oglądaniu krwawych spektakli? Czy usiłuje zapobiec nadmiernemu rozmnożeniu się ssaków w Afryce? A może stara się maksymalizować atrakcyjność i oglądalność telewizyjnych seriali przyrodniczych Davida Attenborough?" "Rzeka genów" - książka Richarda Dawkinsa


- Bóg - jedna z trzech osób Trójcy Świętej, która to w całości jest tak naprawdę jedną osobą, ale ma trzy postacie, którymi są: On, jego Syn i Duch, ale to wciąż jedna osoba, która sama z siebie była, sama siebie urodziła i sama siebie wysłała na samobójczą misję, sama na siebie zstąpiła, sama do siebie wróciła i sama na siebie czeka, aż zdecyduje się sama z siebie zejść na świat.   (widziałem gdzieś lepszy opis tego ciekawego zjawiska, ale niestety nie mogę się dokopać)


-Cud do którego Bóg by się nie przyznał 2012-01-18


Wyobraźcie sobie, że żyje sobie człowiek, który mając 21 lat dowiaduje się o tym, że jest śmiertelnie chory i lekarze dają mu najwyżej 5 lat życia. Ten oto człowiek poświęca się i zostaje teologiem walczącym na argumenty z niewiernymi w czym odnosi świetne sukcesy. Wyobraźcie sobie, że ten człowiek zamiast przeżyć 5 lat i w wieku 26 umrzeć kończy lat siedemdziesiąt. Wyobrażamy sobie tak? Ten oto człowiek zapiera się, że to dzięki modlitwom. Do tego zyskuje światową popularność i jest czczony przez wielu już za życia. Co się dzieje po jego śmierci? No co?


 Ten oto człowiek zostaje świętym. Dałbym sobie rękę uciąć. Cud jak malowane. [Cudu nie ogłoszono, bo sprawa tyczy się Stephena Hawkinga. Swoją drogą - na dole dodaję krótki fragment Sausage Party ze Stephenem w roli głównej - komentarz poza cytatem]


-"I jeszcze coś... Na przykład, mówią tam, że główne przymioty Boga to miłosierdzie, dobroć, skłonność przebaczenia, że jest Bogiem miłości, że jest wszechmogący. Ale przy tym za pierwszy akt nieposłuszeństwa człowiek został wygnany z Raju i stał się śmiertelny. Potem nieliczna liczba ludzi umiera, ale co tam, i pod koniec Bóg posyła swojego syna, żeby zbawił ludzkość. I ten syn sam ginie straszną śmiercią, a przedtem wzywa Boga i pyta, czemu go opuścił. I po co to wszystko? Żeby swoją krwią odkupić grzech pierwszego człowieka, którego Bóg sam sprowokował i ukarał, i żeby ludzie powrócili do Raju i znów byli nieśmiertelni. To jakaś bezsensowna kołomyja, przecież można było po prostu nie karać ich wszystkich tak surowo za to, czego nawet nie zrobili. Albo darować karę ze względu na przedawnienie. Ale po co poświęcać ukochanego syna i jeszcze go zdradzać? Gdzie tu miłość, gdzie skłonność do przebaczenia, gdzie tu wszechmoc? [Cytat z książki Dmitrija Głuchowskiego]



To tylko mały wycinek ze wszystkich notek o wierze, religii i całej reszcie. Nie obejmuje obszernych dyskusji na temat kreacjonizmu, wiary, Kościoła itd.


Na koniec obiecany ksylitol, sorbitol, manitol, guma guar, talk...


 







Potencjalnie poważny problem 2017-01-23

Wydaje mi się, że przeważnie spowodowany pośpiechem, brakiem komunikacji, stresem i kontaktami nieco luźniejszymi niż w przeciętnym związku. Piszę o nim, ponieważ pisze do mnie w tej sprawie wiele dziewczyn. Piszą na maila, a ja nie otwieram tych wiadomości, bo obawiam się wirusów, ale w tematach piszą tak:


Karolina Szymczyk: "Jak możesz 6 razy z rzędu zadowolić swoją dziewczynę? Pokażemy..."


Martyna Organistka: "Dzięki temu uzyskasz w łóżku maksymalną sprawność seksualną."


Paulina Bogacz: "Nudzi Cię seks ze swoją dziewczyną? Spraw, aby był on ekscytujący  za pomocą..."


Aleksandra Kasprzyk: "Odczujesz niesamowitą potencję bez zażywania żadnych lekarstw"


Napisał nawet pan:


Piotr Maruszeczko: "Zobacz jak powiększyć penisa o 7.5 cm i podnieść jakość życia erotycznego"


Dodajmy do tego reklamy, gdzie:


- konar nie może zapłonąć,


- STAJE się na wysokości zadania,


-po zażyciu można obsłużyć nawet dwie dziewczyny,


- prawdziwy as nie jest w rękawie,


- rośnie ci nos, ale to nie nos...,


- niektóre rzeczy najlepiej wyglądają w pionie,


Po tym wszystkim można już bez problemu wskoczyć na byka. Byk jest gotowy, a rogi ma trzy.


Zastanawia mnie czy to AŻ tak zyskowna branża, że opłaca się atakować wszystkich (bo nie tylko potencjalnego klienta) z każdej strony. Gdyby tendencje reklam do przekoloryzowania efektów nigdy się nie kończyły to już niedługo mówilibyśmy o maczugach, półgodzinnych orgazmach, niekończących się erekcjach i powiększeniach, po których nie tylko noga wystaje z nogawki...


Pytanie tylko czy to wszystko jest naprawdę potrzebne. Wprowadziłbym tu reklamę społeczną w podobnym stylu:


- Nic się nie stanie, gdy czasem nie stanie - jak kocha to z tobą zostanie


- Prawdziwy as nie jest w nogawie


Jakieś jeszcze pomysły?


Oprócz tego tematu, piszą do mnie w sprawie lekarstwa przeciw grzybicy, wąskiej talii i jędrnych pośladków, nieelastycznej skóry twarzy, problemów ze stawami itd. itp.... A ja nie odpisuję, bo skóra się pomarszczy, stawy i tak się w końcu wytrą, pośladki obwisną, talia zniknie, a jak się tym wszystkim będziemy zbytnio przejmować to po kilkunastu latach już nawet wyciąg z drzewa ginkgo biloba nic nie pomoże.


Coś starego na nową modłę. Piękny cover:







Odgrzewany kotlet muzyczny 2016-12-20

Czyli pierwsze czemu się chciałem przyjrzeć. Czego Tupack słuchał nawet 8 lat temu. Wychodzi trochę na to, że jestem muzycznym konserwatystą, bo rzadko się coś nowego w mojej dyskografii pojawia, a jak już się zadomowi, to często na stałe. Korzystam tu z udogodnień, jakie daje Last.fm. Tytuły piosenek to jednocześnie linki.


http://www.last.fm/pl/user/Tupackos


2009


Świetliki i Linda - Filandia - absolutny mój hit. Od lat i na zawsze. Ostatni koncert Świetlików już mi się tak nie podobał - Marcin przesadza z tą alienacją, arogancją i kompletnym brakiem kontaktu z widownią. Żaden słuchacz nie lubi, jak macha się na niego ręką i schodzi ze sceny, a tak się stało w Poznaniu.


Frontside - Zapalnik - Teraz już ściszam, kiedy słucham, ale nadal słucham. Czas buntu i jednocześnie...


Idioteque - piosenka o koszmarnej ciszy - czas pięknych koncertów w Ośrodku kultury Taklamakan (niestety już nieistniejącym) i...


Żywioły - ocean spokojny - czas hippisowsko-romantycznych klimatów. Czas przeszły.


2010


Chupacabras - dlatego, że mnie nie chcesz


Świetliki - Freedom - Stworzyłem sobie koszulkę z napisem POCZUJ FREEDOM MALEŃKA i wszyscy się śmiali. Tylko raz jedna osoba w banku poznała cytat z piosenki :)


Bruno Schulz - Laura


Cudowny Czwartek - taniec w studni - mogli być sławni. Słowiańscy Doorsi.


2011


Kontrust - Bomba - Zacznie się tu fala zespołów związanych mocno z przystankiem Woodstock. To chyba naturalne, skoro jeżdżę tam od 2006 roku. Polska wokalistka - kto by pomyślał.


Haydamaky - Bohuslav - No i studia się zaczęły i zaczęła płynąć muzyka ze wschodu. Jedna z niewielu rzeczy, które mi te studia dały.


H-Blockx - Move - Kolejna woodstockowa spuścizna :) Teledysk bardzo szalony.


The Doors - Five to one - Musieli się pojawić. Najczęściej ich słuchałem i słuchać będę. To z kolei zasługa braci. Pokochałem i nawet dwóch Doorsów zobaczyłem na żywo.


2012


T.love - polskie mięso - teraz bardzo na czasie.


Leningrad - Khimki Forest - Rosja się brzydko kłania. Jeden z niewielu koncertów, wyskakanych od początku do końca.


Hey - Mru mru - Klasyk.


2013


Hmmm.... jeden wielki Leningrad


Leningrad - WWW - Przepalony i przepity głos, a jednak coś w sobie ma.


Lao Che - Zombi - Gdzieś tam się przewinęło między piosenkami Sznurowa (patrz wyżej). Dość często wybrzmiewało w niepisowskiej Trójce.


2014


Lyapis Trubetskoy - Belarus Freedom - pojawił się na studiach lektorat języka martwego (białoruskiego).


Скрябін - сам собі країна - A to z kolei z Kryjówki, knajpy ukrytej "gdzieś na Lwowskim rynku". Jeszcze tam wrócę.


Artur Rojek - Beksa - Rozstał się z Myslovitz i stworzył coś sam. W sumie brakuje tu Myslovitz.


2015


Shirley Bassey - This is what you are - Jeden jej utwór, ale w 2015 na pierwszym miejscu. Aż dziwne. Jak coś się wgra, to gra.


Frontside - Ewolucja albo śmierć - Po latach czekania, w końcu pojawiłem się na ich koncercie.


Raz, Dwa, Trzy - Nie pal - powiedział pracownik Imperial Tobacco. Też Raz, Dwa, Trzy nałogowo nie słuchałem, jak fajki, trzy w życiu spalone, ale ten utwór jak najbardziej do mnie przemawia.


2016


Jeden wielki Szum, Błysk, Dalej Dalej. Takie Domowe Melodie.







Wolę Szum i piosenkę Dalej, ale ich na Youtube nie ma. Polecam.


 







Wielu zabrakło, ale ile można się rozpisywać, rozczulać i budzić sentymenty?


Książkowe perypetie na temat: wielkie pytania to wielka bzdura 2016-12-07

Restauracja, z której można ujrzeć koniec wszechświata - Milinowa. Czyli dość sensownego absurdu ciąg dalszy. Druga część serii Autostopem przez galaktykę zbliża nas do odpowiedzi na to jak powinno brzmieć Wielkie pytanie o sens życia, wszechświata i całą resztę. Jak się okazuje, pytanie jest równie bezsensowne, co odpowiedź.


Jeśli ktoś nie ma zamiaru czytać książki, zamieszczam spoiler:


Wikipedia o wielkim pytaniu (LINK)


Z tak nieprawdopodobnej książki można wyciągnąć wiele sensownych wniosków. Może nawet taki, że nie ma sensu o zbyt wiele pytać i zastanawiać się nad tym, po co to wszystko, dlaczego tu jesteśmy i co dalej... Odpowiedź jest prostsza niż można by sobie wyobrazić. Po nic. Nasze największe przygody to nic w porównaniu z ogromnym wszechświatem i zachodzącymi w nim przemianami. Wszechświata nie obchodzi to czy dziś mamy dobry humor, czy uda nam się życie i czy myślimy, że po śmierci coś będzie, czy też nie. Wszechświat czasem się nami zainteresuje, o ile nasza planeta stoi na drodze międzygalaktycznej autostrady i trzeba ją wyburzyć.


Te całe przemyślenia mogą się zdawać niezbyt optymistyczne (mówię tu o wyburzeniu planety), ale chyba nie po to mamy to krótkie życie, żeby się nimi przejmować. Tak też robią bohaterowie Restauracji na końcu wszechświata - dochodzą do całkiem poważnych wniosków, a następnie kontynuują swoją przygodę zupełnie się tymi wnioskami nie przejmując. To chyba jedyne co mogą zrobić. To jedyne co możemy zrobić my wszyscy.


Dwa cytaty z książki:



– Położono owoce, byśmy je zjedli. Albo są dobre, albo złe, chcą nas nimi nakarmić, albo otruć. Jeśli są trujące i ich nie zjemy, tubylcy dobiorą się do nas w inny sposób. Wynika z tego, że rezygnując z owoców, na pewno na tym stracimy.



– Podoba mi się twój tok myślenia – stwierdził Ford. – Skosztuj.



Artur z wahaniem sięgnął po owoc, który przypominał gruszkę.



– Zawsze tak sobie wyobrażałem raj – rzekł Ford.



– Co?



– Raj. Drzewo. Jabłko. Pamiętasz tę historię?



– Oczywiście, że pamiętam.



– Wasz Bóg stawia na środku ogrodu jabłoń i mówi: „Róbcie, na co macie ochotę, ale nie jedzcie jabłek”. Fiku-miku, oczywiście zjadacie jabłko, a Bóg wyskakuje zza drzewa z wrzaskiem: „Mam was!” Byłoby tak samo, gdybyście nie zjedli jabłka.



– Dlaczego?



– Powinieneś wiedzieć, że ktoś, kto lubi kłaść na chodniku kapelusz, chować pod nim cegłę i czekać, by ktoś go kopnął, aż pokażą mu się gwiazdy przed oczami, nigdy nie popuści. Prędzej czy później cię dorwie.



– O czym ty gadasz?



– Nie przejmuj się, jedz.



I drugi cytat:



– Cześć wam! – odezwał się. – Wybaczcie, że nie wstaję, ale muszę się szybko wykąpać. No to dla wszystkich żinsto nikem! Niech pan zajrzy do lodówki, pierwszy!



– Tak jest, panie kapitanie. 


Jest czymś niezwykłym i nikt dokładnie nie wie, jakie przypisywać temu znaczenie, że około 85% znanych światów w Galaktyce, zarówno prymitywnych, jak i wysoko rozwiniętych, wymyśliło koktajl o nazwie żinsto nikem – albo dżii-N’Z-TO’N-ykem, albo dżyngs-to-nikkiem, albo jakiś inny z ponad tysiąca wariantów tego samego fonetycznego tematu. Koktajle nie są takie same – sięgają od silvoviańskiego czinsto/mnikiem, czyli zwykłej wody podawanej w temperaturze wyższej o kilka stopni od pokojowej, aż po gagrakakańskiego szijn-stonik-M, zabijającego krowę z odległości stu metrów. Jedyne, co łączy wymienione koktajle, oczywiście poza brzmieniem nazwy, jest to, że wszystkie zostały odkryte i nazwane, zanim dany świat nawiązał kontakt z innymi światami.   




Co począć z tym faktem? Istnieje sam w sobie, nie ma żadnego kontekstu. Nie jest dyskutowany w teoriach lingwistów strukturalnych, a mimo to istnieje dalej. Starzy lingwiści strukturalni bardzo się złoszczą, kiedy młodzi lingwiści strukturalni się nim zajmują. Młodych lingwistów strukturalnych niezmiernie to wzburza i nie chodzą spać do późna w nocy, są bowiem przekonani, że lada chwila odkryją coś wielkiego. Efektem jest przedwczesne starzenie się, a nowi starzy lingwiści strukturalni są jeszcze bardziej źli na młodych. Lingwistyka strukturalna to zaciekle skłócona i nieszczęśliwa dziedzina nauki, wielu jej zwolenników spędza wiele za wiele nocy na topieniu swych problemów w łiski z wodomsodowom. 



Jeżeli te dwa teksty nie przekonują do przeczytania to nie czytajcie. Książka nie jest dla wszystkich.


***


Przeglądam stare wpisy. Pisałem po kilkanaście w miesiącu - teraz piszę kilkanaście na rok. Postaram się jednak bardziej. Czy się to komuś podoba, czy nie. Komu ma się podobać? Na pewno nie tym, którzy wylewają tu swoje małe żale (ja wylewam tylko te większe) i nie tym, którzy publikują tu swoje pierwsze wierszyki z masą błędów językowych (też publikowałem, ale raczej bez błędów). Więc nie wiem komu się to wszystko spodoba, ale jednak ktoś tu wchodzi i dzięki temu zbliżam się do 300 tys. wyświetleń. Zdaję sobie sprawę, że większość to przypadkowe kliknięcia, po których następuje przekleństwo typu: co to za gówno?! i zamknięcie przeglądarki, ale może jednak ktoś czyta ten blog dłużej i wchodzi tu regularnie.


Do tych osób zadedykuję niedługo małą serię notek o kuszącym tytule "odgrzewany kotlet". Chciałbym wybrać kilka smaczków i przypomnieć sobie jakie głupoty tu wypisywałem. Co do kilku nadal mam przekonanie, że dobrze zrobiłem publikując je.


Tymczasem odgrzeję piosenkę, która kiedyś mi się podobała nieco bardziej, a teraz już tylko metalowa łezka w oku się kręci, a kark odmawia posłuszeństwa przy nieco mocniejszych ruchach (no może aż tak źle jeszcze nie jest):









Po poznańsku, czyli pozytywnie 2016-11-13

Rogale świętomarcińskie w Poznaniu smakują najlepiej. Z dala od wrogich sobie marszów i brudnej polityki. Jeśli dodać do tego projekt Rebel Babel z L.U.C.em na czele to wychodzi bardzo przyjazne i pokojowe święto. Nie spodziewałem się, że połączenie orkiestry dętej z inteligentnym rapowaniem zrobi na mnie tak pozytywne wrażenie. Bawili się wszyscy. Obok nas stała około pięćdziesięcioletnia pani ze swoją mamą i wesoło sobie pląsały. Taki to nastrojowy Poznań mile mnie zaskoczył, gdy w końcu, po wielu tygodniach, dotarłem do jego centrum.


Odcinanie się od wielkiej, śmierdzącej polityki bardzo dobrze robi. Gdy głupota sięga zenitu, do władzy dostają się przeróżnej maści Trumpy, Kaczyńskie i inne stwory, a świat mówi o wojnie, wypadkach, morderstwach i innych brzydkich Brexitach - czasem dobrze jest nacisnąć czerwony przycisk na pilocie. Szkoda tylko, że nie można nim tego wszystkiego zdetonować.


Dobrze, że żyjemy na małych wyspach. Każdy na swojej. Świat z zewnątrz można sobie do pewnych granic dozować, wpuszczać tylko to, na co mamy ochotę.


***


Lubię tego pana i chętnie go w grudniu w Opalenicy posłucham:


 







Autostopem w inny wymiar 2016-10-21

Rzecz będzie o ucieczce z  planety przeznaczonej do rozbiórki, ale też o ucieczce w inny wymiar.


Swoją przygodę z międzygwiezdnym przewodnikiem Autostopem przez galaktykę zacząłem od filmu kilka lat temu. Była to (jak się później dowiedziałem) ekranizacja pierwszej części "trylogii w pięciu tomach" Douglasa Adamsa. Niedawno przeczytałem książkę i czekam za dostawą kolejnych czterech.


Artur Dent, przedstawiciel trzeciego co do poziomu inteligencji gatunku zamieszkującego Ziemię, broni zaciekle przed buldożerami swojego domu, który został przeznaczony do rozbiórki. Chwilę później okazuje się, że do rozbiórki przeznaczono całą planetę. Na szczęście jeden z jego przyjaciół okazuje się być przybyszem z innej galaktyki, który utknął na Ziemi na całe 15 lat. W ostatniej chwili zabiera Artura na stopa w międzygwiezdną podróż. Najważniejsze jest jednak to, że Artur wziął ze sobą ręcznik...


Więcej nie zdradzę. No może zacytuję postać robota Marvina z PLPO (Prawdziwie Ludzki Profil Osobowości):



"Idźcie za mną - wyklepał monotonnie - Kazano mi przyprowadzić was do centrali dowodzenia. Sami widzicie - mózg wielkości planety, a oni każą mi robić za eskortę. Tak ma się osiągać satysfakcję z pracy? No nie wiem..."



Dość to wszystko chaotycznie opisałem, ale jak jest napisane na okładce Autostopem przez galaktykę - NIE PANIKUJ!  ... To naprawdę świetna książka. Ja zaś, poza kolejnymi jej tomami, chciałbym mieć jeszcze ręcznik, o taki:


 


ręcznik


Absurd, fantasmagoria, paranoja i ucieczka w inny wymiar.


Za to tak bardzo lubię fantastykę. Jest tak odległa od rzeczywistości, że można na chwilę zapomnieć o wszystkim innym.


Niezbyt dobrej jakości zwiastun filmu, ale lepszego na szybko nie znalazłem:







Ty szmato 2016-10-06

Po czarnym proteście wylała się fala nienawiści skierowana w stronę kobiet. Wielu pomniejszych polityków wzięło widocznie przykład z wypowiedzi Pawła Kukiza. Ot, taki Grzegorz Szwed - radny dzielnicowy Łodzi. Brzydko cytuję:



Parta Razem, która chce aborcji realizuje program Stalina. Dlaczego? A pierd*** się, k***, jak zwierzęta po lesie. Jak się coś urodzi, to się urodzi, a jak nie to nie. Upier***, usuniemy i tak dalej, nie?



Cały jego filmik, z którego widocznie jest dumny, dostępny jest tutaj: [LINK]


Trochę sobie narodowiec wypije i spod przyciasnego garnituru wylewa się szambo (urażone panie na pewno by procesy wygrały). Przykład idzie z góry. Wystarczy, że śmietanka polityczna w postaci, na przykład Pawła Kukiza, trochę skwaśnieje:



Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało...



To panu Kukizowi trzeba przypomnieć kim się było, a komu się potem dawało, żeby się do sejmu dostało i się wszystko nie rozleciało. Kiedyś śpiewał "ksiądz proboszcz już się zbliża, już puka do mych drzwi", a teraz zapukał sam do ich drzwi i stał się przykładem dla katolickich fanatyków. A sam Kukiz mówił:



Jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato.



Więc drogie panie, nie krępujcie się, gdy spotkacie tego pana na ulicy. Sam chciał, żeby tak się do niego zwracać.


Z tego co się dowiedziałem, parlament odrzucił projekt o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, ale nie byłbym taki zadowolony z tego faktu. Myślę, że PiS tak szybko nie zrezygnuje z okazji, żeby zaglądać nam wszystkim w majtki i głowy.


Na koniec piosnka. Nadal mi się podoba, choć jej autor już niezbyt. ZChN zbliża się (jak Kukiz teraz do Kościoła):


 







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]