Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Książkowe perypetie na temat: wielkie pytania to wielka bzdura 2016-12-07

Restauracja, z której można ujrzeć koniec wszechświata - Milinowa. Czyli dość sensownego absurdu ciąg dalszy. Druga część serii Autostopem przez galaktykę zbliża nas do odpowiedzi na to jak powinno brzmieć Wielkie pytanie o sens życia, wszechświata i całą resztę. Jak się okazuje, pytanie jest równie bezsensowne, co odpowiedź.


Jeśli ktoś nie ma zamiaru czytać książki, zamieszczam spoiler:


Wikipedia o wielkim pytaniu (LINK)


Z tak nieprawdopodobnej książki można wyciągnąć wiele sensownych wniosków. Może nawet taki, że nie ma sensu o zbyt wiele pytać i zastanawiać się nad tym, po co to wszystko, dlaczego tu jesteśmy i co dalej... Odpowiedź jest prostsza niż można by sobie wyobrazić. Po nic. Nasze największe przygody to nic w porównaniu z ogromnym wszechświatem i zachodzącymi w nim przemianami. Wszechświata nie obchodzi to czy dziś mamy dobry humor, czy uda nam się życie i czy myślimy, że po śmierci coś będzie, czy też nie. Wszechświat czasem się nami zainteresuje, o ile nasza planeta stoi na drodze międzygalaktycznej autostrady i trzeba ją wyburzyć.


Te całe przemyślenia mogą się zdawać niezbyt optymistyczne (mówię tu o wyburzeniu planety), ale chyba nie po to mamy to krótkie życie, żeby się nimi przejmować. Tak też robią bohaterowie Restauracji na końcu wszechświata - dochodzą do całkiem poważnych wniosków, a następnie kontynuują swoją przygodę zupełnie się tymi wnioskami nie przejmując. To chyba jedyne co mogą zrobić. To jedyne co możemy zrobić my wszyscy.


Dwa cytaty z książki:



– Położono owoce, byśmy je zjedli. Albo są dobre, albo złe, chcą nas nimi nakarmić, albo otruć. Jeśli są trujące i ich nie zjemy, tubylcy dobiorą się do nas w inny sposób. Wynika z tego, że rezygnując z owoców, na pewno na tym stracimy.



– Podoba mi się twój tok myślenia – stwierdził Ford. – Skosztuj.



Artur z wahaniem sięgnął po owoc, który przypominał gruszkę.



– Zawsze tak sobie wyobrażałem raj – rzekł Ford.



– Co?



– Raj. Drzewo. Jabłko. Pamiętasz tę historię?



– Oczywiście, że pamiętam.



– Wasz Bóg stawia na środku ogrodu jabłoń i mówi: „Róbcie, na co macie ochotę, ale nie jedzcie jabłek”. Fiku-miku, oczywiście zjadacie jabłko, a Bóg wyskakuje zza drzewa z wrzaskiem: „Mam was!” Byłoby tak samo, gdybyście nie zjedli jabłka.



– Dlaczego?



– Powinieneś wiedzieć, że ktoś, kto lubi kłaść na chodniku kapelusz, chować pod nim cegłę i czekać, by ktoś go kopnął, aż pokażą mu się gwiazdy przed oczami, nigdy nie popuści. Prędzej czy później cię dorwie.



– O czym ty gadasz?



– Nie przejmuj się, jedz.



I drugi cytat:



– Cześć wam! – odezwał się. – Wybaczcie, że nie wstaję, ale muszę się szybko wykąpać. No to dla wszystkich żinsto nikem! Niech pan zajrzy do lodówki, pierwszy!



– Tak jest, panie kapitanie. 


Jest czymś niezwykłym i nikt dokładnie nie wie, jakie przypisywać temu znaczenie, że około 85% znanych światów w Galaktyce, zarówno prymitywnych, jak i wysoko rozwiniętych, wymyśliło koktajl o nazwie żinsto nikem – albo dżii-N’Z-TO’N-ykem, albo dżyngs-to-nikkiem, albo jakiś inny z ponad tysiąca wariantów tego samego fonetycznego tematu. Koktajle nie są takie same – sięgają od silvoviańskiego czinsto/mnikiem, czyli zwykłej wody podawanej w temperaturze wyższej o kilka stopni od pokojowej, aż po gagrakakańskiego szijn-stonik-M, zabijającego krowę z odległości stu metrów. Jedyne, co łączy wymienione koktajle, oczywiście poza brzmieniem nazwy, jest to, że wszystkie zostały odkryte i nazwane, zanim dany świat nawiązał kontakt z innymi światami.   




Co począć z tym faktem? Istnieje sam w sobie, nie ma żadnego kontekstu. Nie jest dyskutowany w teoriach lingwistów strukturalnych, a mimo to istnieje dalej. Starzy lingwiści strukturalni bardzo się złoszczą, kiedy młodzi lingwiści strukturalni się nim zajmują. Młodych lingwistów strukturalnych niezmiernie to wzburza i nie chodzą spać do późna w nocy, są bowiem przekonani, że lada chwila odkryją coś wielkiego. Efektem jest przedwczesne starzenie się, a nowi starzy lingwiści strukturalni są jeszcze bardziej źli na młodych. Lingwistyka strukturalna to zaciekle skłócona i nieszczęśliwa dziedzina nauki, wielu jej zwolenników spędza wiele za wiele nocy na topieniu swych problemów w łiski z wodomsodowom. 



Jeżeli te dwa teksty nie przekonują do przeczytania to nie czytajcie. Książka nie jest dla wszystkich.


***


Przeglądam stare wpisy. Pisałem po kilkanaście w miesiącu - teraz piszę kilkanaście na rok. Postaram się jednak bardziej. Czy się to komuś podoba, czy nie. Komu ma się podobać? Na pewno nie tym, którzy wylewają tu swoje małe żale (ja wylewam tylko te większe) i nie tym, którzy publikują tu swoje pierwsze wierszyki z masą błędów językowych (też publikowałem, ale raczej bez błędów). Więc nie wiem komu się to wszystko spodoba, ale jednak ktoś tu wchodzi i dzięki temu zbliżam się do 300 tys. wyświetleń. Zdaję sobie sprawę, że większość to przypadkowe kliknięcia, po których następuje przekleństwo typu: co to za gówno?! i zamknięcie przeglądarki, ale może jednak ktoś czyta ten blog dłużej i wchodzi tu regularnie.


Do tych osób zadedykuję niedługo małą serię notek o kuszącym tytule "odgrzewany kotlet". Chciałbym wybrać kilka smaczków i przypomnieć sobie jakie głupoty tu wypisywałem. Co do kilku nadal mam przekonanie, że dobrze zrobiłem publikując je.


Tymczasem odgrzeję piosenkę, która kiedyś mi się podobała nieco bardziej, a teraz już tylko metalowa łezka w oku się kręci, a kark odmawia posłuszeństwa przy nieco mocniejszych ruchach (no może aż tak źle jeszcze nie jest):









Po poznańsku, czyli pozytywnie 2016-11-13

Rogale świętomarcińskie w Poznaniu smakują najlepiej. Z dala od wrogich sobie marszów i brudnej polityki. Jeśli dodać do tego projekt Rebel Babel z L.U.C.em na czele to wychodzi bardzo przyjazne i pokojowe święto. Nie spodziewałem się, że połączenie orkiestry dętej z inteligentnym rapowaniem zrobi na mnie tak pozytywne wrażenie. Bawili się wszyscy. Obok nas stała około pięćdziesięcioletnia pani ze swoją mamą i wesoło sobie pląsały. Taki to nastrojowy Poznań mile mnie zaskoczył, gdy w końcu, po wielu tygodniach, dotarłem do jego centrum.


Odcinanie się od wielkiej, śmierdzącej polityki bardzo dobrze robi. Gdy głupota sięga zenitu, do władzy dostają się przeróżnej maści Trumpy, Kaczyńskie i inne stwory, a świat mówi o wojnie, wypadkach, morderstwach i innych brzydkich Brexitach - czasem dobrze jest nacisnąć czerwony przycisk na pilocie. Szkoda tylko, że nie można nim tego wszystkiego zdetonować.


Dobrze, że żyjemy na małych wyspach. Każdy na swojej. Świat z zewnątrz można sobie do pewnych granic dozować, wpuszczać tylko to, na co mamy ochotę.


***


Lubię tego pana i chętnie go w grudniu w Opalenicy posłucham:


 







Autostopem w inny wymiar 2016-10-21

Rzecz będzie o ucieczce z  planety przeznaczonej do rozbiórki, ale też o ucieczce w inny wymiar.


Swoją przygodę z międzygwiezdnym przewodnikiem Autostopem przez galaktykę zacząłem od filmu kilka lat temu. Była to (jak się później dowiedziałem) ekranizacja pierwszej części "trylogii w pięciu tomach" Douglasa Adamsa. Niedawno przeczytałem książkę i czekam za dostawą kolejnych czterech.


Artur Dent, przedstawiciel trzeciego co do poziomu inteligencji gatunku zamieszkującego Ziemię, broni zaciekle przed buldożerami swojego domu, który został przeznaczony do rozbiórki. Chwilę później okazuje się, że do rozbiórki przeznaczono całą planetę. Na szczęście jeden z jego przyjaciół okazuje się być przybyszem z innej galaktyki, który utknął na Ziemi na całe 15 lat. W ostatniej chwili zabiera Artura na stopa w międzygwiezdną podróż. Najważniejsze jest jednak to, że Artur wziął ze sobą ręcznik...


Więcej nie zdradzę. No może zacytuję postać robota Marvina z PLPO (Prawdziwie Ludzki Profil Osobowości):



"Idźcie za mną - wyklepał monotonnie - Kazano mi przyprowadzić was do centrali dowodzenia. Sami widzicie - mózg wielkości planety, a oni każą mi robić za eskortę. Tak ma się osiągać satysfakcję z pracy? No nie wiem..."



Dość to wszystko chaotycznie opisałem, ale jak jest napisane na okładce Autostopem przez galaktykę - NIE PANIKUJ!  ... To naprawdę świetna książka. Ja zaś, poza kolejnymi jej tomami, chciałbym mieć jeszcze ręcznik, o taki:


 


ręcznik


Absurd, fantasmagoria, paranoja i ucieczka w inny wymiar.


Za to tak bardzo lubię fantastykę. Jest tak odległa od rzeczywistości, że można na chwilę zapomnieć o wszystkim innym.


Niezbyt dobrej jakości zwiastun filmu, ale lepszego na szybko nie znalazłem:







Ty szmato 2016-10-06

Po czarnym proteście wylała się fala nienawiści skierowana w stronę kobiet. Wielu pomniejszych polityków wzięło widocznie przykład z wypowiedzi Pawła Kukiza. Ot, taki Grzegorz Szwed - radny dzielnicowy Łodzi. Brzydko cytuję:



Parta Razem, która chce aborcji realizuje program Stalina. Dlaczego? A pierd*** się, k***, jak zwierzęta po lesie. Jak się coś urodzi, to się urodzi, a jak nie to nie. Upier***, usuniemy i tak dalej, nie?



Cały jego filmik, z którego widocznie jest dumny, dostępny jest tutaj: [LINK]


Trochę sobie narodowiec wypije i spod przyciasnego garnituru wylewa się szambo (urażone panie na pewno by procesy wygrały). Przykład idzie z góry. Wystarczy, że śmietanka polityczna w postaci, na przykład Pawła Kukiza, trochę skwaśnieje:



Nie mogę zgodzić się ze względów etycznych na projekt, który mówi: róbta, co chceta ze swoim dzieckiem, bo to moje ciało. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało...



To panu Kukizowi trzeba przypomnieć kim się było, a komu się potem dawało, żeby się do sejmu dostało i się wszystko nie rozleciało. Kiedyś śpiewał "ksiądz proboszcz już się zbliża, już puka do mych drzwi", a teraz zapukał sam do ich drzwi i stał się przykładem dla katolickich fanatyków. A sam Kukiz mówił:



Jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato.



Więc drogie panie, nie krępujcie się, gdy spotkacie tego pana na ulicy. Sam chciał, żeby tak się do niego zwracać.


Z tego co się dowiedziałem, parlament odrzucił projekt o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, ale nie byłbym taki zadowolony z tego faktu. Myślę, że PiS tak szybko nie zrezygnuje z okazji, żeby zaglądać nam wszystkim w majtki i głowy.


Na koniec piosnka. Nadal mi się podoba, choć jej autor już niezbyt. ZChN zbliża się (jak Kukiz teraz do Kościoła):


 







Ateisty pogląd na 2016-10-02

W poniedziałek protest. Wiele kobiet nie pójdzie do pracy. Ja pójdę dopiero o 22, więc na protest w Poznaniu się wybiorę. Oczywiście na ten czarny. Ma on wyglądać jak ten islandzki. Panie w domach również nie mają wykonywać żadnych prac. Ja, popierając tę inicjatywę, też nie powinienem nic robić (tym bardziej, że się rozchorowałem). Co więcej, popieram ją mocniej od narzeczonej, gdyż jestem za aborcją na życzenie do 8 tygodnia ciąży. Podsumowując, to ja nie powinienem nic robić.


Zupełnie już na poważnie, abstrahując od całego tematu aborcji, nie rozumiem mężczyzn, dla których takie męskie jest nicnierobienie w domu. Nie pozmywam, bo ta rola to rola kobieca. Tak samo z gotowaniem, praniem, prasowaniem, sprzątaniem, opieką nad dzieckiem. Co więcej, poza tymi wszystkimi obowiązkami dobrze by było, gdyby kobieta poszła jeszcze na 8 godzin do pracy, ale najlepiej gorzej płatnej, żeby nie urazić wrażliwej męskiej dumy.


DE - BI - LIZM w czystej postaci. Jednak wielu kobietom taka rola pozornie odpowiada, bo tak mówi ksiądz z ambony, rodzina, otoczenie. Zaś facet, który w tych obowiązkach zbyt wiele pomaga - na pewno jest pod pantoflem i jest do tego zmuszany.


Ja osobiście nie lubię gotować i prasować. Tutaj jeszcze broni się we mnie "prawdziwy" mężczyzna. W pozostałych kwestiach wychodzi zniewieściały pantoflarz, który zwyczajnie lubi zadbać o środowisko, w którym wspólnie z kimś żyje.


Pójdę jutro na czarny protest, bo nikt nie ma prawa nikomu zaglądać, ani w majtki, ani do głowy. Nikt nikogo nie zmusza do dokonywania aborcji, jeśli płód ma się urodzić bez mózgu i po chwili umrzeć. To na pewno dla katolika może być ważne przeżycie, ale nie chcę, żeby ktoś zmuszał kobiety do rodzenia, jeśli te tego nie chcą. To samo dotyczy gwałtu i wielu innych kwestii.


Zaglądanie do głowy też mi się nie bardzo podoba. Jestem ateistą i nikt mnie na siłę nie nawróci. Gdy widzę nadzieje na to ludzi mi bliskich to z jednej strony mnie to oburza, z drugiej zniesmacza, a z trzeciej jest to zwyczajnie przykre. To samo dotyczy seksu przed ślubem, wyrażania własnego zdania na tematy religijne czy polityczne. Ja sam nie staram się żadnego katolika namówić do niewiary. Nie namawiam do dokonania aborcji, czy niechodzenia na religię, do spowiedzi, na mszę.


Niestety w oczach osób wierzących jest na odwrót. Jedni czują się zagrożeni, inni oburzeni tym, że można żyć inaczej. Wierzyć w coś innego, chcieć dokonać aborcji, poznać się przed ślubem czy zwyczajnie nie czuć potrzeby co niedzielę chodzić do kościoła. Zaburza im to ich własny mały świat. Wprowadza poczucie zagrożenia i dlatego chcą narzucić wszystkim swój punk widzenia. Jedyny i słuszny.


* * *


Po świetnym koncercie Acid Drinkers w Opalenicy, czas na koncert Hey w Poznaniu. Ich nowa płyta jest rewelacyjna, najlepsza od lat. Jednak ja tu dodam Kobiety, bo to o nie dzisiaj chodzi. To nic, że śpiewa facet:


 







Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma 2016-08-03

Porobiło się w Polsce jak nigdy dotąd. PiS rządzi pełną gębą (by nie powiedzieć mordą). Prezydent podpisuje wszystko (łącznie z kotem prezesa) co mu się podsunie. Większość instytucji jest już w mniejszym lub większym stopniu pod wpływem PiSu. Poza sprawami zupełnie poważnym, jak TK, dochodzi już do absurdów rodem z komuny (a to przecież PiS najbardziej straszył tymi, którzy stoją po stronie ZOMO). Na państwowych stacjach Wyborcza podawana jest spod lady, Poczta Polska w ogóle jej nie sprzedaje. TVPiS kłamie i manipuluje jak tylko się da, a wyborcy nadal to kupują.


Obietnice wyborcze idą w zapomnienie. Andrzej dupa obiecał:



"Jeżeli zostanę wybrany, to w pierwszym roku [prezydentury] przygotuję i zgłoszę dwie ustawy: pierwszą obniżającą wiek emerytalny i drugą podwyższającą kwotę wolną od podatku. Jeżeli bym tego nie zrobił, podam się do dymisji"



Po człowieku honoru można by się spodziewać, że spełni obietnicę i odejdzie ze stanowiska. Po pierwszym Podpisywaczu nie można się spodziewać niczego dobrego.


Przeglądam sondaże i choć nadal jestem przerażony, to pojawia się jednak promyk nadziei. Część wyborców, która widzi nieco dalej, niż kawał kiełbasy, zaczyna się od PiSu odwracać. Niestety nadal to za mało i ciągle brakowałoby w sejmie lewicy. Sama jest sobie po części winna. Marzy mi się koalicja ze zjednoczonymi twarzami lewicy - Nowacką, Środą, Cimoszewiczem, Zandbergiem, Biedroniem i wieloma innymi. Niestety przeszkadzają w tym starzy wyjadacze, którzy już z niczym dobrym się nie kojarzą.


Całe to bagno kojarzy mi się z Dniem Świra:







Dodać jeszcze piosenkę Kazika "Jeszcze Polska" i tworzy się piękny obraz.







Coście skurwysyny uczynili z ta krainą
Pomieszanie katolika z manią postkomunistyczną
Ci modlący się co rano i chodzący do kościoła
Chętnie by zabili ciebie tylko za kształt twego nosa


i..


Starszy człowiek w barze mlecznym je kartofle z ogórkami
Cale życie tyrał w hucie a do huty dokładali
Cala jego ciężka praca, wszystko było chuja warte
Gdyby leżał cale życie, mniejszą czyniłby on stratę


Już umiera ta kraina, tego nikt już nie powstrzyma, już umiera ta kraina, cześć! cześć! cześć!


Czy to już ostatni Woodstock? 2016-07-11

Napisałem notkę i się nie dodała. Notkę o Woodstocku i PiSowskim wpływie na tę imprezę. Macierewicz czuwa? :)


Wiele się na tym Woodstocku zmieni przez panującą władzę. Zostaliśmy ogrodzeni (na imprezie, gdzie nigdy płotów nie było), Pokojowy Patrol nie dojedzie za darmo na Wood, nie będzie poczty polskiej, zdjęć z lotu ptaka i przelotu samolotów ISKRA na otwarciu. Wszystko co państwowe (a dokładniej PiSowskie) wycofało się w jakimś stopniu ze wspierania WOŚPu. Woodstock będzie imprezą o podwyższonym ryzyku (a ŚDM nie?), za co można podziękować PiSowskiemu wojewodzie, co też uczynię, wysyłając mu kartkę z pozdrowieniami i podziękowaniem za płot. Jeżeli ktoś chce zrobić podobnie to podaję link do strony z tą akcją i adres:


https://www.facebook.com/events/1350215325008559/


Sz. P. Władysław Dajczak
Lubuski Urząd Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim
ul. Jagiellończyka 8,
66-400 Gorzów Wielkopolski


Wiem jedno. Jeśli przez PiS nie odbędzie się w styczniu finał WOŚP, to wyjdę na ulicę. Chociażby sam. Wtedy przyjdą ludzie Macierewicza i pewnie mnie gdzieś zabiorą. Pewnie nie będę sam, bo tę akcję popiera 90% społeczeństwa. Ale już teraz jestem porządnie wkurwiony na obecny stan rzeczy, gdzie idioci kupili poparcie idiotów za 500 zł...


Pisałem trochę więcej na ten temat ale teraz mi się już nie chce i nie mam czasu, bo trzeba się pakować. Wiele piosenek pasuje do tej sytuacji i mojego nastroju. Bal u senatora, king T.love'u, ale ja dodam Dezertera i ruszam na najlepszą imprezę, na jakiej kiedykolwiek byłem:








Jaki kraj, taki Putin, a Woodstock może się nie odbyć 2016-06-10

Zaczyna mnie Prawo i Sprawiedliwość porządnie wkurzać. Wstyd na całą Europę, jeśli chodzi o Trybunał konstytucyjny, jest tylko jednym z wielu powodów. PiS twierdzi, że problemu nie ma i że to TK jest winny. Zupełnie inaczej twierdzi cały świat i to on się myli.


TVP i przede wszystkim Trójka. W ostatnią środę odbyła się ostatnia audycja Jurka Owsiaka "Się Kręci" w Trójce. Ponoć nie wpisywała się w ramówkę Trójki. Tak mówi o tym sam Owsiak:


 







O TVP można by już nie mówić nic i nic bym nie powiedział, gdyby nie przypadkiem obejrzane wiadomości, w których mówiono o firmach dających nagrody za kompromitujące Kurskiego materiały. Sam Kurski powiedział, że odbuduje potęgę TVP i nic go z tej dobrej drogi nie zawróci. Pan Kurski, jak i cały PiS żyją w swoim wyimaginowanym świecie, gdzie wszystko jest idealnie, a każde statystyki krytycznie oceniające dobrą zmianę to zwykłe kłamstwa.


Próby wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji. Tutaj już pojawia się na usłanej gównami drodze, którą zmierza PiS, Kościół katolicki - chyba największy sojusznik rządzących. Zgwałcą cię obywatelko? Urodzisz. Stwierdzą, że dziecko umrze zaraz po porodzie w męczarniach? Urodzisz. W końcu zagrożone będzie twoje życie? Urodzisz, albo umrzesz próbując urodzić. I wiele obywatelek to popiera. Większość takich, których pewnie nikt by już nie zgwałcił i nie miałyby okazji też już urodzić upośledzonego dziecka. Są też takie, które ciągle są na to narażone i tych nie rozumiem najbardziej. Nie mówię tu o facetach z jądrami ukrytymi pod sutanną, bo to nie jest ich problem i kwestia ich sumienia.


Religia na każdym kroku też mnie porządnie wkurza. Wiara, religia i masa pieniędzy przelewana na konta hierarchów i fundacji kościelnych, kiedy nie ma kasy np na pielęgniarki.


Program 500+, bo idąc na ogródek do całkiem bogatej rodziny z dwójką dzieci, wiem, że dostaną 500 zł z moich podatków i będą mogli sobie za to założyć nowy trawnik. Zieleń to podstawowa ludzka potrzeba i co z tego, że emeryt nie ma na leki?


Wkurza mnie prezydent-nie-prezydent, premier-nie-premier i kilka innych osób, które niby decydują, a nie decydują. Wkurza mnie, że choć powinni oni zostać ukarani, to nie zostanie za to wszystko ukarana osoba, która najbardziej jest całej tej sytuacji winna. Wszystko robią za nią marionetki. Cóż, jaki kraj, taki Putin. W tym kraju jeszcze się chowa, ale jeśli zdobędzie pełnię władzy to wyjdzie z cienia.


Na koniec wkurza mnie zamieszanie wokół Woodstocku. Impreza o podwyższonym ryzyku. Też mi coś. Tam czuję się bezpieczniej, niż w Poznaniu nocą na ulicy. Kompletna paranoja, która ma utrudnić lub uniemożliwić organizację Przystanku. Dzisiaj oddawałem osocze, by jak co roku, po miesiącu oddać krew na PW, a panie w RCKiK w Poznaniu mówią, że może ich na Woodstocku nie być, bo nic jeszcze nie jest ustalone i że Woodstock się w tym roku nie odbędzie. Ciśnienie rośnie i krew pobiera się dwa razy szybciej. Myślę, że nie tylko ja się tym wszystkim denerwuję. Niech tylko spróbują... Na Woodstock i tak pojadę, dziki czy oficjalny.


Niech spróbują zablokować działalność WOŚP. Wtedy ludzie wyjdą na ulice, bo choć PiS ma 35% kupionego poparcia, to WOŚP cieszy się ponad 90 % poparciem Polaków. Mam nadzieję, że coś w końcu się stanie i ten rząd upadnie, a osoby winne tych wszystkich chorych sytuacji pójdą siedzieć i nikt ich nie ułaskawi. Trzeba tylko cierpliwie czekać.


A tą piosnką Owsiak zakończył współpracę z Trójką (do czasu, aż wróci normalność):


 







Czasem jeszcze wiersz sobie piszę 2016-06-07

Nie udało się. Domowym Melodiom zabrakło 56 głosów do Grubsona, który ma 8 razy więcej fanów i namawiał do głosowania przez filmiki. I wyszła akurat ich woodstockowa płyta i wszędzie ich bylo pełno na stronach Woodstocku. Szkoda. Gdybym miał więcej czasu to na pewno bym namówił więcej osób. Nieważne. Pojedzie się gdzieś na ich koncert. Szkoda tylko, że Woodstock zalewa hiphoporockoworaeggowa mieszanka i zapełnia wszystkie sceny. Widać to było też na eliminacjach do Woodstocku, gdzie zresztą większa impreza była na zewnątrz przy piwku, niż w środku.


Co jakiś czas narzekam na Woodstock. A to się komercjalizuje, a to znowu zmieniają się style muzyczne i publiczność też. Stara gwardia i tak przyjedzie.


Tymczasem w pracy mam więcej czasu i myśli mi się o tym jak moje studia były bezsensowne. Ale leczy mnie z takiego myślenia moja ukochana. Zaczynam też myśleć o kolejnej szkole. Tym razem ja będę płacił szkole, a nie szkoła mi i może też efekt będzie odwrotny. Z myśli złych zostałem czasowo uzdrowiony, jednak przed tym udało mi się coś napisać. Czasem jeszcze coś napiszę i myślę, że to wiersz:


Spacer we dwoje


Idzie za mną i sapie
Sapie i szepce
Nie daje odetchnąć


Zwiększam dystans do siebie,
a dystans uparcie zmniejsza się


Szybciej, prędzej do celu


Chwiejemy się,
rozchwiani totalnie nie wiemy
gdzie jesteśmy
i dokąd się udać


Z tyłu niemal doszczętnie spalony
Z przodu niemal doszczętnie zgniły
Wejść na oba
Nie wejść wcale


Domowe melodie 2016-06-02

Jeszcze raz proszę wszystkich o zagłosowanie na Domowe melodie w plebiscycie złotego bączka. Jeśli nie macie swojego faworyta lub nie jedziecie na Woodstock, to wiedzcie że możecie uszczęśliwić Tupacka głosując na Domowe melodie. Należy wybrać kategorię mała scena -zespół polski. Grubson prowadzi, ponieważ mocno agituje na swoich stronach, ale wciąż jest szansa. Członkowie zespołu też bardzo chętnie wystąpiliby na dużej scenie. Głosować można tylko do piątku włącznie.


Link do głosowania




Byłem na Domowych melodiach w Poznaniu i na dowód, że to nie chłam puszczam Wam ten oto utwór. Za głosowanie odwdzięczę się:


A. Spotkaniem przy piwku na Woodstocku
B. Większą ilością wypocin na tym blogu
C. Lub czasopisma


Dla wariatów:







Dla zakochanych wariatów:







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]