I po Doorsach | Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
I po Doorsach 2012-07-17

Setlista: Intro, Road House, Break On Through, 5 to 1, Peace Frog, When the Music's Over, People are Strange, Whiskey Bar, Back Door Man, Riders on the Storm, Touch Me, Spanish Caravan, L.A. Woman. BIS: Light My Fire.


Rick and Ray
Ray: "this is how the Poles who were born in Chicago and live in California and whose grandfather was born in Warsaw and the other one in Bialystok, look!"


Koncert świetny. Byłby być może moim najlepszym, bo nie raz płakałem ze wzruszenia, gdyby nie dwie rzeczy:
1. Dolina Charlotty powinna się nazywać Dno. Straszny dojazd (właściwie to dojście), brak opieki ze strony organizatorów, pole namiotowe na końcu świata...
2. Niejaki miły facet, który ciągle mnie piwem częstował. Kolego, było bardzo przyjemnie, ale po koncercie w namiocie czułem się okropnie :)


Wychodzi Ray, wychodzi Robby... Czego więcej chcieć? Do tego świetna gra wokalisty. I deszcz. Padający coraz mocniej deszcz. Szczególnie przy kawałku Riders on the storm. Cudo.


Tutaj świetne muzyczne podsumowanie. Ten początek...





Liczę szczerze i mocno, że jeszcze kiedyś, niedługo, będę miał okazję zobaczyć ich na żywo. Na koniec zabawa: Gdzie jest Tupack?


The Doors w Dolinie Charlotty


Dodaj komentarz


Slawol 2012-07-17

Od razu cie poznalem po czerwonej chuscie, z ktora nie rozstajesz sie od lat :PPP

e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]