Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Wiersze 2010-01-31

Postanowiłem dodać dziś dwa wiersze jeszcze nie publikowane. Jakiś taki dobry dzień mam. Poza tym chyba pasują na daną chwilę. I pięknie mi się zgrało przedstawienie jednego starszego wiersza inspirowanego po części na pewno Padliną Charlesa Baudelaire'a ( http://www.poema.art.pl/site/itm_178_charles_baudelaire_padlina.html ) ... jedna strofa tutaj tego pięknego dzieła, reszta w linku:


"Z nogami zadartymi lubieżnej kobiety,
Parując i siejąc trucizny,
Niedbała i cyniczna otwarła sekrety
Brzucha pełnego zgnilizny."


A teraz mój dość już stary wiersz(oczywiście nie śmiem się porównywać do mistrza):


Młodzieniec

Gnijąca skóra
przeszkodą nie jest,
już dawno się rozpadła.
Smakowite trzewia pożarli
padlinożercy.

Muchy z niego
już dawno wyrosły,
jak on kiedyś
z much łapania
i skrzydełek im
wyrywania.

Już tylko
w niektórych miejscach
mięso się psuje
zaś z serca,
które kiedyś kochało
pozostał stos
nasyconych robaków.

I inne narządy rozłożyły
bezradnie ręce,
bo cóż mają poradzić
na to, że
już nie funkcjonują?

Dusza?
Dusza wraz z
ośrodkowym
układem nerwowym
w gruzach legła.

Już tylko muchy i robaki
kochają tego młodzieńca.


...


I dwa nowe wiersze, tak jak mówiłem.


Samotnia


Tłum iluzjonistów
(19.01.2010)


...


Kres podróży

Góra Przeznaczenia.
We wnętrzu pan,
James Douglas Morrison
i Marcin Świetlicki.

Oni tańczą to sobie
na statku szaleńców
przy zwłokach młodzieńca.

Samobójczy taniec w przepaść.
(29.01.2010)


Pozdrawiam. Tomasz Wala.


Drzwi do twojego umysłu 2010-01-30

Manipulacja
"Kiedy inni oczekują od nas, że staniemy się takimi jakimi oni chcą żebyśmy byli, zmuszają nas do zniszczenia tego kim naprawdę jesteśmy. To dosyć subtelny rodzaj morderstwa. Większość kochających rodziców i krewnych popełnia je z uśmiechem na twarzy."


Cierpienie
"Ludzie boją się śmierci bardziej nawet niż bólu. To dziwne, że się jej boją. Życie boli dużo bardziej niż śmierć. W momencie śmierci, ból się kończy. Więc koniec to chyba twój przyjaciel."


i przede wszystkim Miłość
"W tym cholernym życiu potrzebna jest miłość, która męczy, dusi i zabija... bez niej jest wielka pustka."
Wszystkie cytaty: James Douglas Morrison.


Ekspresje Depresje... Aluzje Iluzje 2010-01-29

Ten sen. Było w nim dziecko. Zaatakowało mnie. Po przebudzeniu.
Serce biło jak po orgazmie... Tyle, że to nie było przyjemne. Mieliście kiedyś tak Czytelnicy, że mimo względnego spokoju i jako takiego braku problemów bolał Was brzuch ze stresu? Nigdy nie twierdziłem, że łatwiej znaczy lepiej. A kiedy brzuch jeszcze nie boli, jest masa problemów i boli trochę wyżej, nieco na prawo? I jeszcze wyżej też. Czy dla człowieka, który ucieka od problemów najgorszym może być kompletna niemoc?


Ha! Odkrywam wciąż to jaki jestem zły (tak, wiem... mówiłem, że to jest pojęcie względne, ale ja sam mam się za złego). Kłamca, egoista... fałszywy(miejsce na dopisanie kilku innych). Kiedyś byłem idealistą, ale jakich ideałów jeszcze nie zdradziłem? Kto wie, może kajam się tu tylko i wyłącznie przez własne egoistyczne pobudki? Nie oczekuję masy zaprzeczeń od przyjaciół. W tej sprawie wyłączam telefon.


I cóż jeszcze... konformista! Tego raczej nie przełknę. Bo któż powiedział, że kłamliwie śmiejąc się z innymi nie czuję się lepiej? Łatwiej śmiać się z kimś niż wypłakiwać w jego ramię. O tak. To daje ulgę. Do pewnego stopnia, ale jednak.
Problemy. Czy ja od nich uciekam. Myślę, że to tak nie do końca jest. Szukam problemów właściwie. To przyjemne, kiedy się coś przezwycięża. Można sobie powiedzieć: "kurwa! W końcu sobie z tym poradziłem!". Ale kiedy czuje się, że problem jest nie do pokonania?
Ktoś już kiedyś uciekał...


Piję herbatę haustami z dużego kubka. Dobrze ta herbata smakuje. I wciągam tabakę. To na prawdę uspokaja. Ale czy daje przyjemność? Nie.
Kiedy jestem sam to wszystko nasila się wręcz do momentu granicznego. Coś się wyłącza i uspokajam się. Вот(czyt. wot) spięcie w neuronach jakieś czy co. Dlatego uciekam w towarzystwo. Sam nie radzę sobie ze sobą. Wolę problemy, które nie skupiają się w mojej głowie.
"Pójdę pocieszać przyjaciółki
one mnie nigdy nie pocieszą"
Wrak. Niewart.


Miłość można skupić w jednej osobie, bądź we wszystkich. W otoczeniu. Tak. Dziękuję za taki punkt widzenia przyjaciółce: Pcheła dzięki! Więc skupiam...


I napisałbym więcej w tym temacie, ale właśnie druga herbata się skończyła. Może teina wpływa jakoś inaczej i pobudza moje szare komórki? Co gorsze zabrakło mi słów.


Lubię stwarzać wrażenie... 2010-01-28

... Zadowolonego z życia. To potwarz, ale jednak nie lubię kiedy dokleja mi się łatkę ponuraka, więc śmieję się razem z innymi (choć czasem jednak jestem szczerze radosny).


Avatar 2010-01-27

Mówią, że wydali na ten film niewiele mniej niż na zrealizowanie Tytanica. Dochodzę do wniosku, że mimo, że mniej to film jest 1000 razy lepszy, fenomenalny wręcz. Z początku człowiek się nie spodziewa przeróżnych zwrotów akcji, może podziwiać faunę i florę obcej planety w niezwykle dopracowanych szczegółach. No i ta Sigourney Weaver jak Ellen Ripley w Obcych. Następnie dochodzi do tego do czego musi dojść w typowym filmie Camerona - do rzezi. Ale jak się wszystko skończy nie zdradzę. Trzyma w napięciu do ostatnich chwil, wzrusza mocniej od Tytanica. Nie mam praktycznie do czego się przyczepić. Muzyka świetnie dobrana. Może tylko trochę w niektórych scenach zbyt patetycznie, ale to pikuś. Polecam wszystkim, nie tylko fanom s-f. No i ta Sigourney. Już sobie wyobrażam jak będzie wyglądać w 5 części sagi o obcych.


http://photogallery.filmofilia.com/data/media/11/avatar_148.jpg


Marcin Świetlicki 2010-01-26

Musiała przyjść taka chwila, w której dodam tu Jakiś tekst Świetlickiego. Jako, że Freedom dodałem na last.fm ( http://www.lastfm.pl/user/Tupackos/journal/2010/01/26/3dawu5_marcin_%C5%9Bwietlicki_%22freedom%22 ) tutaj dodam coś innego.


"Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz." Korespondencja pośmiertna


Wiersze 2010-01-24

Dwa dłuższe tym razem (pierwszy tradycyjnie starszy).


Na wieki wieków.

Idziesz z nadzieją,
że droga jaką wybrałeś
jest dobra, świetlaną
przyszłość Ci da.
Podchodząc do drzwi,
wielkich, wspaniałych,
drzwi pozłacanych,
promieniejesz wiarą.

Przechodząc obok
wielkich kolumn
zdobieniami pokrytych
w ciszy zamarłych
widzisz tłum ludzi,
Którzy podobnie wybrali.
Myślisz sobie:
Nie mogą się mylić.

Czekasz na rozmowę,
Chcesz wyznać żal,
jednak rozmówca dostrzega
tylko fakt, że
reguł nie spamiętałeś.
Dziwisz się.

Z mieszanymi uczuciami
siadasz i słuchasz
nadal z nadzieją.
Pasterz mówi, że
to złe, tamto be,
ten zgrzeszył
tamtego na stos.

I kiedy
zastanawiasz się,
gdzie tu bóg,
gdzie jego łaska,
podchodzi do Ciebie człowiek
z tacą: "bóg zapłać"
"zapłać bóg!"
I już wiesz.
Boga nie ma,
nie tu.


 


...


Do dna!

Czym jest?
W chmurach nie ma zła
płynie, snuje się po kątach
w zwojach zaplątuje
śmieci unosi wiatr
wagę mają dobra odblaski
zostają, nie wznoszą się
niezauważone, niewzruszone
obojętności mgłą

Chodź! Zobacz!
falami w świat uderza
porywa niewinny kwiat
łamie nadzieje
piorunem naciera
roztrząsa spojrzenie

Połóżmy się
nie warto się śmiać
na świat spojrzeć z dna?
Ujrzymy niebo wysoko
nieosiągalne, doskonale
pojebane, idealnie
rozjebane.

Nie warto się śmiać...


Tomasz Wala


Szaleństwo, aby być normalnym 2010-01-24

Gdzie jest granica? Rzeczywistość uderza mi do głowy, czy fikcja? Coraz dłużej zajmuje mi wynurzanie się z krystalicznego i nieograniczonego jeziora fantastyki, światów, które nie mają prawa istnieć... Jednocześnie ból. Co boli bardziej? Przeszłość, czy przyszłość? Przeklęta przeszłość, która rzutuje na to co teraz i jutro. Przyszłość, której nie da się już zrealizować, beznadziejna przyszłość? Gdzie jest granica?


Na granicy szaleństwa i normalności. Ucieczka... w niemożliwe od tego co było i jest, od własnych myśli i wreszcie od tego co być może. Boi się swoich decyzji. Co nastąpi jeśli... Gdzie będzie granica? Zwariuje w końcu, czy uda mu się wymknąć własnej głowie. Być może po prostu przestanie się przejmować. Najszybsza droga ewakuacji, lecz nie idzie na skróty. Nie chce. Może tak właśnie lubi? Męczyć się. Bo jednak proste rozwiązanie nie znaczy lepsze i przyjemniejsze. Gdzie była granica?


Czasem już woli tylko myśleć, że to przez jakieś zwarcie pomiędzy neuronami. Ale wciąż uparcie wgryza się w romantyzm... mimo racjonalizmu i dekadentyzmu. Jak wiele jest mnie we mnie! A może wręcz przeciwnie?! Jak wiele jest innych w mojej głowie? Gdzie jest granica?


A wiersze wieczorem...


WZRASTAJĄCA agresja 2010-01-23

Bo jednak wzrasta. W końcu znalazłem coś. Fakty i Mity nr 4 (28 stycznia) str. 2 'Komentarz naczelnego' Cytuję:


"W 1985 roku w PRL wszczęto 35 tysięcy spraw karnych przeciw nieletnim, w 1995 - w III RP - było ich już ponad 44 tys., a w 2007 r. - 70 tys. (...)"
Tak więc Panie Woda... możemy śmiało mówić o wzrastającej agresji. I to chyba wszystko w tym temacie. 


Dywagacje o miłości... 2010-01-20

Tupack - Tomasz Wala.
Pcheła - Beata Kocemba
Tupack: miłość to emocja, czyż nie?
Pcheła: No właśnie- wg mnie nie...
Zakochanie jest emocja, bo mija.
miłość, jeśli ma być wieczna musi być hmm świadomym wolnym wyborem?
T. : ...
P. : Nie wiem, a jak Ty to widzisz?
T. : To mnie teraz zaskoczyłaś...
(...)
Czyli tak bardzo to rozdzielasz? Miłość i zakochanie?
P. : Tak. Ja osobiście to bardzo wyraźnie rozgraniczam.
T. : Świadomy wybór... A czy odpowiadamy za to, kogo pokochamy? Czy to w pełni zależy od nas?
P. : Odpowiadamy za ta osobę i chyba tez za stosunek do niej tez.. Wiesz ja napisałam ze dla mnie miłość to przyjaźń (czyli znasz dosyć dobrze ta osobę, jest Ci z nią dobrze itd) + cielesność (np sex) + 3ci element(?)
(...)
Ale to jest tylko moje subiektywne odczucie i subiektywny pogląd.
T. : Ja twierdzę z kolei, że nie może to być w pełni świadome, bo przecież nie mówisz sobie: "tego pokocham, bo taką podjęłam decyzję" ...
P. : Ale to tłumaczyłoby dlaczego ludzie potrafią ze sobą przetrwać całe życie, nie? Wydaje mi sie że to można zrobić tylko świadomym wyborem- chcę być z tą dziewczyną a nie z inna laska.
T. : Wszystko co tu piszemy w sumie można by uznać za subiektywne. (śmiech)
(...)
Taki wybór się podejmuje kiedy się już kocha.
P. : No w sumie tak... Chociaż hmmm...
(...)
Chodziło mi mniej więcej o to, że w miłości jesteś dla niej wolnym człowiekiem tzn możesz być z kimś (albo i nie) ale jak kogoś kochasz to przywiązanie po prostu.
Nie miałam na myśli że wychodzisz na ulice, patrzysz na gościa i myślisz sobie-tego pokocham.
T. : Wiem przecież.

(kilka wersów później)

Tupack: Zastanawiałem się nad tym co napisałaś (przyjaźń + cielesność + trzeci element). Z Twojej definicji łatwo pojąć tylko cielesność (choć to też sztuka (np dać kobiecie orgazm)) ... Przyjaźń pozostanie niezdefiniowana, a ten trzeci? Za dużo niewiadomych...
(...)
I możemy pierdolić definicje typu:
"Miłość – dwie dusze w jednym zjednoczonym ciele, A przyjaźń – jedna dusza w dwóch ciałach... Zaiste! " czy: "Miłość jest jednooka, ale nienawiść jest całkiem ślepa. "
(...)
Nic nie wyjaśniają... ale jak zawsze Baudelaire mnie oczarował: "Miłość bardzo przypomina torturę albo zabieg chirurgiczny.(...) Ona albo on będzie wykonawcą, czy katem; drugie pacjentem, albo ofiarą. ".
"Miłość to akt nieustannego przebaczania, czułe spojrzenie, które wchodzi w nawyk. " To wszystko co można o miłości powiedzieć? To takie płytkie.
"Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wspierają. " Rilke... Rilke nic nie wyjaśnia... dodaje kolejne niewiadome...
(...)
Potrzebne nam równanie z jedną tylko niewiadomą, które da się rozwiązać...
Moglibyśmy założyć, że miłość to tylko środek mający nam ułatwić kopulację... (idąc za tokiem myślenia Freuda... z którym się nie zgadzam i go nie trawię, bo facet zamiast argumentować porządnie - wymyślał sobie) Albo rozmnażanie i przetrwanie gatunku (Myśląc po ewolucyjnemu).
Pcheła: Miłość: dzisiejsza 3słowna definicja: ROBIĆ KOMUŚ DOBRZE.
Co składa się na miłość i jak to się dzieje ze 2 ludzi jest razem (i tu były problemy odkąd pamiętam) jak zwykle uparłam się żeby omijać kwestie zakochania-więc to wszystko do czego doszliśmy, choć powiem że i tak brzmi to dużo spójniej niż kiedyś:
1) element: BRATERSTWO DUSZ, przyjacielskość, wierność, lojalność, sympatia, akceptacja, tolerancja.
2) element POCIĄG FIZYCZNY, może nawet pożądanie, zmysłowość.
3) element: WOLNA WOLA- świadomie chcesz być z ta osoba i dzielić z nia życie, chcesz jej szczęścia. A może przywiązanie, przyzwyczajenie?
(...)
Egoista by napisał że zapełnia się tym własną samotność - myślisz że szukamy kogoś, głownie po to żeby stłamsić uczucie osamotnienia? To powiewa desperacją i dziwkarstwem trochę...
Bo wiesz wg. mnie sprowadzanie miłości do przetrwania gatunku i ogólnie seksu jest płytkie. Poza tym teoretycznie można seks uprawiać z pierwszą lepszą osobą z ulicy i potem rodzić dzieci. I to nie będzie miłość. To będzie rzemiosło.
(...)
Ale wiesz, intryguje mnie co ty sam przez to rozumiesz. Ja przyznaje otwarcie że dla mnie to za trudne. O miłości można rozmawiać godzinami, ale skondensować ją do paru, parunastu zdań to graniczy z cudem. To jest niemożliwe...
T. : "ROBIĆ KOMUŚ DOBRZE." Jak już mamy to tak łatwo postrzegać, to dodałbym przed tym: 'chcieć'.
P. : No, chcieć, a móc. (uśmiecha się krzywo)
T. : ad 1. Zdefiniuj przyjaźń.
ad 2. Tego nie trzeba tłumaczyć.
ad 3. Ale dlaczego tego chcesz? Bo kochasz, dlaczego kochasz, bo tego chcesz?
(...)
To, że tak powiewa desperacją i dziwkarstwem nie znaczy, że nie może być prawdą, aczkolwiek... To wtedy nie byłaby miłość... Podświadomie pewnie większość ludzi ucieka od samotności.
(Co do sprowadzania miłości do przetrwania gatunku i seksu): Tyle, że nie bierzesz pod uwagę tego, że kiedy potomkiem opiekują się oboje rodziców szanse przetrwania rosną itp itd... A że kobieta zazwyczaj rodzi podczas ciąży jedno dziecko to cecha niezwykle przydatna... Ta opiekuńczość. Bo idąc za tym co napisałaś, można by się poseksić, urodzić i zostawić. Wydaje mi się, że jest racja w tym co piszę, ale się nie zgadzam, że to sam sex i sposób na przetrwanie gatunku... Napisałem tak, bo chciałem pokazać jaki Freud był jebnięty.
(...)
Dlaczego to wszystko takie trudne? Bo każdy miłość rozumie inaczej, a że dla Nas akurat to sprawa niezwykle skomplikowana, to tym bardziej się nie da tego zdefiniować w kilku prostych słowach.


Współautor oficjalnie dziękuje współautorce za te rozważania.


Konkurs(5) 2010-01-20

Konkurs cz. 5

Pan śni
i nie ma wpływu na to
o czym śni.
Niedobry sen śni się
o tej, która w tej historii
 już się pojawić nie miała.
I nie pojawia się.
Jest koszmarem sennym
niespełniona przyszłość.
Jak na złość pamięta ten sen.

Pan budzi się na scenie.
Panienka tuli, uspokajają się
oboje. Zaciemnienie. Kurtyna.
(20.01.2010)


Agresja 2010-01-18

Gdyby tak przeanalizować przyczyny wzrastającej agresji wśród młodzieży? Sam jestem jeszcze przedstawicielem tej umierającej po 20stce społeczności (choć już niedługo).


Próby zaimponowania znajomym. To pierwsze przychodzi mi na myśl. Jak tak myślę o tym... rzadko kiedy dzieciak (bo jak nazwać osobę, która zamiast mózgu używa mięśni?) idący sam ulicą zaczepia innych, nieprawdaż? Tylko dlaczego niemodne stało się imponowanie inteligencją (oczywiście nie po to ona jest, aby się przechwalać)? Jeden powód mam w głowie. JEJ brak.


Jedźmy dalej. Nuda? Złe towarzystwo?


Jak się mówi przykład idzie zawsze z góry, więc i może rodzice, starsi koledzy? System? Brak wychowania, etyki?
Coś jeszcze przychodzi Wam na myśl?


Bo to sztuka... pomyśleć, miast używać pięści.


Ach! Bym zapomniał. Oni wszyscy są jak samce (niekiedy samice też) alfa.


Koszmarem jest... 2010-01-17

... nie pamiętać snów. Reakcji immunologicznej ośrodkowego układu nerwowego na rzeczywistość.
Ucieczka przed rzeczywistością pozostaje niezapamiętana. Ironia losu? Kpina wręcz.


Wiersze 2010-01-17

Wiersz starszy:


Banał

Banalne myśli,
produkują banalne słowa,
śmieszne przesłania,
głupie ideologie.

Banalne myśli,
produkują banalne wiersze,
śmieszny świat,
idiotyczne społeczeństwa.


Wiersze młodsze:


Niszczysz

Znów pluję krwią
wydycham alkohol
na drożdżach Twoich słów
zasadzony.

Krztuszę się nadziejami,
które ciągle we mnie wlewasz
by po chwili otrzeźwić mnie
niepewnością, lękiem
irracjonalnym.

Czasem tylko wychrypię
ciche "nie"
bez wykrzyknika
"nie" nieprzypieczętowane
niepewne, przez nikogo
nieusłyszane.


...


Wędruje

Śpiewa dla niego,
mówi, błaga, stara się
zwrócić uwagę
w ciemności, jaskrawo
płacze, o litość prosi.

Słucha
przychodzi odpowiedź,
gdzie śpiew, mowa,
płacz, błaganie
są jego głosem,
z echem rozmowa.



Tomasz Wala


Świadkowie kłamstwa 2010-01-16

Zanim zacznę... Wszelkich ludzi z wrażliwymi uczuciami religijnymi proszę o natychmiastowe opuszczenie bloga. Coby się nie urazili. (właściwie dlaczego nie ma czegoś takiego jak obraza uczuć świeckich, czy ateistycznych? Do przemyślenia)

Cenię sobie prawdę... albo raczej nieprzekłamywanie faktów (bo prawd to jednak jest wiele), zaś fakty są niezaprzeczalne. Doszedłem do wniosku, że każda religia w pewnym stopniu opiera się na kłamstwie. I to jestem w stanie zrozumieć. Ale żeby wykorzystywać pseudonaukę na potrzeby wiary? Lub też podmieniać dane naukowe tylko po to, żeby się zgadzały z wyznaniem i światopoglądem?

Zauważyłem książeczkę, która nakłoniła mnie do napisania tej notki. Zostawili ją u mamy Świadkowie Jehowy. Tytuł: "Jak powstało życie? Przez ewolucję czy stwarzanie?". Nie będę się tu wgłębiał w wyznanie czy też założenia danej religii. Postaram się pokazać jak religie przekłamują fakty.
Mamy tabelę:


Model                                          /Model                                                    /Konkretne fakty
Zakładający ewolucję                /zakładający stwarzanie    


Mutacje są w sumie korzystne;   /Mutacje są szkodliwe dla złożonych  /Nieznaczne mutacje
                                                                                                                     /są szkodliwe,
pojawiają się nowe cechy           /form życia, nie dają nic nowego          /a znaczniejsze zabójcze (...)


Człowiek pojawia się miliony     /Człowiek pojawia się ok. 6 tys lat     /Najstarsze pisemne dokumenty
lat temu                                       /temu                                                   /mają tylko około 5000 tys lat


I mamy przełom w ewolucjonizmie drodzy Państwo! Pierwsze słyszę, żeby człowiek pojawił się miliony lat temu (bo chyba nie myślą tu o australopiteku, czy homo habilis)! Oczywiście Homo Sapiens powstał jakieś 200 tys lat temu (za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sapiens). Czy nie chodziło tu o to aby z ewolucjonizmu zrobić coś niewiarygodnego? Najstarsze dokumenty mają około 5 tys lat, ale o malowidłach o wiele starszych w wielu jaskiniach nikt już nie wspomina (bo to niezgodne z tym w co się wierzy).
Co do mutacji: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mutacja  - bo już mi się pisać o tym nie chce.


Ok mamy jedną religię. Inne przykłady:
Judaizm: Obrzezanie... Jest nakazem religijnym. I mówi się też, że u mężczyzn po obrzezaniu są mniejsze szanse na infekcje. Wiadomo stosowanie higieny jest o wiele straszniejsze niż skazywanie dzieci na obrzezanie (rzecz jasna może to być argument dla flejtuchów - "ja napletka nie mam - tak często myć się nie muszę!). Ale nikt już nie mówi o tym, że po obrzezaniu mężczyzna czerpie mniej przyjemności z seksu, gdyż niechroniony napletkiem żołądź ma grubszy naskórek, przez co doznania są słabsze. I znów wady pozostają przemilczane, a to co ok zostaje. ...


Katolicyzm. Najprostszy przykład. Do niedawna niektórzy księża jeszcze mówili o tym, że masturbacja może powodować bezpłodność, a prezerwatywy wywoływać wiele skutków ubocznych. Twierdzenie też, że prezerwatywa w ogóle nie chroni przed wirusem HIV i różnymi chorobami jest śmieszne. Ale w końcu pasuje do światopoglądu, więc co tam fakty. Olać!

I w sumie już to mi wystarcza (choć przykładów jest znacznie więcej) aby z radością mówić o sobie Ateista.


Droga wybiega zawsze wprzód... 2010-01-14

Kontynuujmy dziwne myśli. Wyobraź sobie drogi czytelniku. Rodzisz się, rozwijasz, uczysz, bawisz... idziesz do pracy, 25 lat pracujesz na małą emeryturę, pod koniec życia ledwo wiążesz koniec z końcem i umierasz. Czytelniku, czy to ma sens? Tak na prawdę nic po nas nie pozostaje.
(przerwa na refleksję, łyk pysznej herbaty - czy co tam lubicie)


Pęd... Ciągle w biegu. Właściwie nie! To nie ma sensu, ale daje chęć do życia, nieprawdaż? Ciągłe rozwijanie się, samodoskonalenie. Dążenie do celu. To jest dopiero wyzwanie. I niby nic nas nie wyróżnia spośród innych biegnących w tym wyścigu do śmierci (albo może raczej ucieczce od śmierci), może sam cel. Ale drodzy Państwo! Znaleźć sobie cel na całe życie! To jest coś! Macie takowy? Tylko nie mówcie mi, że szczęście. Szczęście nie może być celem samym w sobie (za Nietzschem)! ... Kiedy taki cel się zrealizuje (coś na prawdę ważnego dla Nas) czuje się chyba (ja jeszcze nie zrealizowałem - bynajmniej nie do końca) ogromną satysfakcję, spełnienie i wręcz spokój przed odejściem ze świata.


Jaki to może być cel? Np chęć bycia dobrym człowiekiem, bo gwarantuje to zbawienie. Czyli w sumie dążenie do życia wiecznego, czy coś w ten deseń. I tak wiemy dobrze, że większości wierzącym to kompletnie nie wychodzi (w myśl zasady, którą przytoczyłem w poprzedniej notce są po prostu źli, - choć to pojęcie jest względne - a i tak większość myśli, że czyni dobrze, nawet raniąc innych). Ale to nie dla mnie. Jestem ateistą i wiem, że mam tylko jedno życie. Bo dlaczego taki człowiek zdolny do zabijania dla przyjemności, mściwości i innych gorszych zachowań miałby być wyróżniany i zbawiany, a takie kochające zwierzę jak pies nie?
Ale nie zbaczajmy z tematu. Jaki jest więc mój cel zapytacie (albo i nie zapytacie - nieważne). Raczej cele. Zacznę od tego mniej ważnego. Rozwijanie się... samo w sobie jest dla mnie celem. Rozwijanie się w języku (kto mnie bliżej zna wie w jakim). Studia, później być może doktorat... Dlaczego? Bo to daje możliwość wpływania na innych (tak samo to co piszę teraz). I nie myślę tu o prymitywnych metodach jak podstępna manipulacja, szantaż, czy wręcz różnie pojmowany terror, bo przecież tak słowo "wpływać" można odebrać. Ale nie, nie to mam na myśli. Lubię zmuszać ludzi do myślenia i chciałbym mieć możliwość kontaktu z ludźmi w ten właśnie sposób. Dlaczego nie zostanę politykiem więc? Bo to brudne.


I wreszcie ten najważniejszy... Miłość. Zawsze nim była. A dokładniej? Och i tak każdy rozumie ją nieco inaczej, a ja tu jestem w tej kwestii romantykiem (czasem dekadentem, lecz optymizm wciąż wygrywa).


"Droga wybiega zawsze wprzód,
spod progu, gdzie początek ma.
Odeszła już daleko tak...
Podążać za nią ile sił
muszą ochocze stopy me,
aż dojdzie na rozległy trakt,
gdzie celów wiele splata się.
A stamtąd kędy? Nie wiem, nie." John Ronald Reuel Tolkien


Wybaczcie mi, ale już niemal spociłem się pisząc (wiem lepiej co znaczy słowo "wypociny").
(Jeśli ktoś kiedyś zapragnie wytknąć mi niekonsekwencję, lub sprzeczności niech zważy na to, że mój punkt widzenia zależy w pewnej mierze od aktualnego nastroju.)


tak po prawdzie... 2010-01-13

Tak myślę, że mam zbyt słaby kontakt z 'widownią'. Wyobraźmy sobie drodzy państwo człowieka, który ma tyle zasad moralnych, że będąc fair wobec jednej nie jest wobec innej. To możliwe? Oczywiście to wykluczanie się może wyeliminować hierarchia wartości... Tylko jeśli ten człowiek nie wie co jest dla niego najważniejsze? Czy wtedy jest niewyraźny? Nie można go określić?
Czy z kolei człowiek oddający się innym, bo daje mu to satysfakcję nie jest największym egoistą?

Do przemyślenia. Poza tym zawsze uważałem, że najlepszą zasadą w życiu jest: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.


Idzie ulicą pewien pan
nie patrzy w dal
nie słyszy szumów przeszłości,
lecz czuje wstrząs zmian
i zapadnie się z nim wszystko
i odmieni się oblicze Ziemi.
Nie! Nie tej Ziemi.


(I to nie jest wiersz
ja tylko co jakiś czas
naciskałem klawisz pewien)

Och po prawdzie do dupy ta notka.


Mentalne orgazmy 2010-01-12

Jest szczęśliwy. Kurwa! Jak cholera! (nie da się tego wyrazić bez inwektyw) Tańczy to sobie, bo kiedy usta lgną do ust...
Teledysk: http://www.youtube.com/watch?v=IR_pxiqEN3A  fenoloftaleina. Bo mamy ochotę na pozytywną muzykę mój Sskarbie.


Przeżywam wciąż i wciąż mentalne orgazmy... I nie piszę na razie wierszy. Jak pewno niektórzy z Was zauważyli piszę smutno, a zasoby melancholii mi się w przedziwny sposób wyczerpały za sprawą pewnej osoby. Przecież nie będę pisał że niebo się do mnie uśmiecha, jest cudownie itd. To BEZ SENSU!
I może jeszcze taki piękny fragmencik o tym jak NIE pisać:


"Szłem łąką
kwiaty pachły
wiater wiał
ona mnie odepchła
więc weszłem do domu
trzasłem drzwiami
jebłem, rzygłem i wyszłem,
bo chamstwa nie zniesę!" Kabanos - zielone robale


Wiersze 2010-01-09

Wyjątkowo, jako, że jutro cały dzień będę kwestować w Poznaniu wiersze dodam dzisiaj. Państwo wybaczą ten godny pożałowania występek, ale wiedzą Państwo - dzieci małe. Trza pomóc.


Oddalenie

Położył się,
i poczuł pełne miłości muśnięcia trawy.
Jego mięsień dwugłowy drgnął,
gdy gałąź pocałowała przedramię
poruszona faktem, że wiatr
tak mocno dziś wieje.

Jarzębiny nad głową szeptały
o pięknie tego młodzieńca,
trzepotały zalotnie liśćmi,
zrzucały zaczepnie owoce.
Lecz on już nie odczuwał
ich zuchwałych podrywów.

Zasnął,
poruszony dyskusją Wierzby z Wodą
na jego temat.
"Niebywałe, sam, taki piękny."
Pluskała Woda.
"I do tego śpi, nie hałasuje."
Szumiała Wierzba.

Wstał i poczuł że na jawie śni,
Jezioro setką maleńkich fal
mrugało do Niego radośnie,
Trawa tuliła stopy,
Wierzba spoglądała zazdrośnie,
Słońce drżało całe rozpalone
i nawet pochmurne zazwyczaj chmury
tańczyły po niebie radośnie.

Przeciągnął się,
otworzył oczy
szary sufit, szare ściany,
szara rzeczywistość ludzkości
bez natury, bez miłości...


(co dziwne mimo, że wiersz stary to nadal mi się podoba - zazwyczaj tracę przekonanie do swoich starych wypocin.)


...


Bez spojrzeń

On, oczekujący na zmartwychwstanie,
bezlitośnie wpatrzony w dal,
z nadzieją liczy każdą minutę,
gdzie brak odbija się echem.

Ona, zwiastująca zmartwychwstanie
nie przybywa na świat, nie zbawia,
bez litości dla człowieka liczącego
traw źdźbła na krańcu dnia.

On opowiada niezmierzone historie,
dlaczego nie nadeszło wybawienie,
tworzy zbiory zastanowień, gdzie
w każdym wina po niczyjej stronie.

Ona musiała spoglądać w słowa,
myśli oplotła wokół liter pełnych
płytkiej przyszłości, dających,
lecz nie mogących zastąpić spojrzeń...


Przy okazji, jeśli ktoś zechce skopiować, powielić, wydrukować moje wiersze (w co wątpię) niech uprzejmie podpisze je moim imieniem i nazwiskiem (Tomasz Wala), bądź w ostateczności pseudonimem (Tupack - przez 'k' na końcu - ten pseudonim nie ma związku z żadnym nieżyjącym raperem - tak, gwoli ścisłości).  Z góry dziękuję.


Konkurs (4) 2010-01-08

Konkurs cz. 4

Panienka nie musi nic mówić,
uśmiecha się miłością.
Pan promieniuje szczęściem.

Nastrój się zmienia,
nie da się wiele pisać
o radości - to nudne.
Zostawmy zakochanych.

Na scenę wychodzi Pan G.
Zmienił się Gie,
przyjaciel Pana. Były przyjaciel,
już nie...
Napływa mgła.

Tomasz Wala(08.01.2010)


Wszelkie pojawiające się pierwsze litery imion zostały(i będą) zmieniane.


Konkurs (3) 2010-01-07

Konkurs cz. 3

Krzyczy, zła przez stratę,
lecz już nic nie zrobi.
Pan wybrał i jest spokojny,
pan czuje się bezgranicznie
bezpieczny, choć inaczej
to sobie wyobrażał.

Pani już więcej
nie pojawi się w tej historii,
straciła ostatnią szansę
ta pani.

Mgła. Pojawia się postać,
jeszcze nie widać jej twarzy,
lecz to osoba, która może
zmienić...
Jeśli zechce.

Pan uśmiecha się do swoich myśli.
Pani już nie pojawia się w tej historii.
Panienka (bo tak ją nazwiemy)
chce coś powiedzieć,
ale kurtyna znów opada.

Tomasz Wala(6.01.2010)


Coś na podobieństwo historii zaczyna mi z tego wychodzić. Swojej historii. Być może będzie kolejna część, być może jej nie będzie. Części poprzednie też są na blogu (gdzieś tam).


Lekarstwo? 2010-01-05

Miłość - specyfik wysoce niebezpieczny z dodatkiem szczęścia. Może wywoływać skutki uboczne: Nienawiść, smutek, samotność. Środek wysoce uzależniający, przy odstawianiu można odczuwać bóle, depresje, wyrzuty sumienia. Przed użyciem skonsultuj się ze swoim sumieniem, lub sumieniem drugiej osoby dołączonej do opakowania.


Internet jest zawalony definicjami o miłości, więc ta jedna więcej pół żartem nie zaszkodzi.


Konkurs cd. 2010-01-04

Pierwszy w 2010.


Konkurs cd.

Pani otwiera kopertę i krzyczy
"On!" - wskazuje palcem,
lecz wskazany pan odchodzi
za długo czekał na zakończenie.

Napięcie zbyt długo rosło,
prezenter nie zdzierżył,
padł na kolana - zaoferował siebie.
Swoistą nagrodę pocieszenia.

Pan poszedł na skróty.
Pani zastygła niepocieszona.
Widzowie biją brawo.
Kurtyna opada.

Tomasz Wala(4.01.2010)


 


Cz. 1  http://tupack.e-blogi.pl/komentarze,37723.html


Wiersze 2010-01-03

Otóż wiersz drodzy państwo

Tak to jest,
Wiersz musi mieć początek,
musi mieć koniec,
musi mieć środek.

Wiersz musi mieć styl,
musi mieć przecinki
we właściwych miejscach.

Wiersz musi być z wielkiej litery,
musi być poukładany,
musi spełniać zachcianki krytyków.

Wiersz nie może być prosty,
nie może być z góry zrozumiały,
nie może być bezpośredni.

Wiersz musi zadowolić krytyków,
musi zadowolić ludzi, którzy
mają się za przodowników.

W wierszu coraz mniej jest miejsca,
na przesłanie które niesie się
prosto z serca.


...


Przymus

Kartka i pióro
podstawa bytu
pasje nie zapewnią
egzystencji

Bystro trzeba
zatopić się w błocie
pieniędzy


...


Nowy dzień

Spójrz w dal
tam nowe, lepsze Nas
tworzy cały świat.

Spójrz!
Tam nie widać dna
nie ma pieniądza
zawiści materializmu

kraina altruistów


Ehhh było się niepoprawnym marzycielem. Ale na szczęście za marzenia nie karzą.


Nie pamiętam 2010-01-02

"Wiadomo że nie jesteś żywa - powiedział półgłosem mistrz - Wiadomo, że umarłaś. Wszyscy umarli. To, z czym się teraz spotykam w tym mieście to pochód widm. Ci państwo, co siedzieli tu ze mną przed chwilą, to też jakieś ponowoczesne widma, widma lepszego gatunku, widma pachnące i wystrojone, ale jednak widma. I te widma powiedziały mi, że nie żyjesz. A może wiedziałem nawet o tym wcześniej, skądinąd?
Słabo cię pamiętam - kontynuował mistrz - Nie pamiętam barwy twojego głosu, nie pamiętam, gdzie miałaś pieprzyki, nie pamiętam twoich ukochanych książek, filmów. Wiem, że opowiadałaś mi mnóstwo o sobie, ale widocznie nie uważałem dostatecznie. Coś jakby słaby zapach twojego ciała jakoś tam mi się przypomina, ale to niewiele, prawda? Wcale nie umiałbym go opisać. ..." Orchidea - Marcin Świetlicki, Gaja Grzegorzewska, Irek Grin


Nic nie muszę dodawać. Praktycznie oddaje wiele z tego co czuję. Mój ulubiony fragment.


Nie będzie tytułu 2010-01-01

Spełnia wszystkie kryteria, jest blisko, kocha to i pozwoli. I będzie bo ma... Chociażby bliskość.


Altruizm jest w modzie, więc zostałem egoistą. I już się nie przejmuję. Nie tak bardzo. Czym się przejmować, kiedy nic nie jest tak bardzo z sensem?


"Nigdy nie będzie takiego lata
nigdy policja nie będzie taka uprzejma
nigdy straż pożarna tak szybko i sprawnie
nigdy nie będzie takiego lata"


Może będzie, ale przestaję w to wierzyć.


Czy empatia to akceptowanie wszystkiego, nawet jeśli się z czymś nie zgadza, bądź uważa się, że coś jest nielogiczne. Kiedy uważa się, że jest inaczej, to jest to egoizm?


I potrafię już tylko zrzucać winę na innych. To nic nie kosztuje.


Tak mówią.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]