Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Wiersze 2010-02-28

Wyniszczenie


Zapalam światło
wchodzę do komnaty,
spoglądam w lustro
i widzę zniszczenie.
Pytam:
Kim jesteś?
Odpowiada mi odbicie...

Ja - trędowaty z twarzą,
gdzie zmarszczki niczym blizny
znaczą pełne rozpaczy lata.
Niewiele było szczęścia...
Śmierć, rozstania,
niespełnione nadzieje,
zniszczone marzenia.

Ja, w cieniu żyjący,
wiecznie zmęczony,
na dowód dam ci moje
cienie pod... wszędzie,
przekrwione oczy.

Ja niezdrowy
tracę włosy.
Przez rozmyślań lata
niższy, przygarbiony
do ziemi.

Do ziemi ja,
zmęczony życiem wrócę.
Chcesz dowodu...
Oto patrz.

Upadł na ziemię wraz z odbiciem....


...


Banalny wierszyk


W Twoim "nie wiem"
zatraciła się moja
pewność siebie.
W naszych flirtach
tonę, by chwilę później
zachłysnąć się
niepewnością.

Tracąc nadzieję
poczułem się tak,
jakbym znów
tracił Ciebie.


Tłumem w ostatnie bariery Intelektu 2010-02-25

Przeraża ich indywidualizm, nonkonformizm, inność. Boją się i chyba dlatego nienawidzą. Inności. Ludzi wyrastających poza ramy schematów, mających własne zdanie - nie zdanie tłumu. Teraz bycie określonym jest awangardowe. Nijacy idą tłumem...


Boją się nawet własnych ciał. Wstydzą się własnych ciał, lecz nie wstydzą się braków intelektualnych.


Wstyd mi za Was Młode Pokolenie, bo chcąc nie chcąc sam też do niego należę.


Nie ochłonę 2010-02-24

... Bo czy można ochłonąć z nogi, głowy, czy siebie? Jesteś integralną i nierozerwalną częścią mojej egzystencji - mnie!


Jak ja sam sobą jestem. Poezją, Filozofią, Nietzschem, Świetlickim. Morrisonem. Sobą z innych i nutką siebie.


Wiersze 2010-02-21

Piszesz...

Chcesz przyjść,
znów zapukać do mych drzwi.

Z nadzieją i radością niemal
zagłębiam się w dalszą część
i wybuchają emocje:
Rozpacz, strach, żal.

Chcesz tylko wpaść po rzeczy.
Ja...
nie dam rady
Te dwa kryształy,
sylwetka bogini,
piękno i zmysłowość.
Już nie dla mnie.

Nie pozostał nam już,
ani jeden uścisk w pakiecie
miłości.
Ani jeden pocałunek
w pakiecie namiętności.

Ale ja
i tak Ci dziękuję,
za te dwie
pełne nadziei sekundy.

Nie wejdziesz,
nie dam rady.

...


Bałagan


Bałagan, pokój
pełen kobiet,
gdzie wszystkie są nikim,
każda z osobna
wartością, złotem,
przyszłością...

Robią syf,
przewracają meble,
dziurawią pościel,
tłuką, niszczą, drapią
burzą, przeszkadzają,
wprowadzają niepokój,
Wychodzą.

Nieład, brud.
Pełno śmieci, kartek -
dowodów miłości,
pokwitowań.

Przecież nie dałem
ubezpieczenia.
w moim sercu
rosyjska ruletka.


Wiersze 2010-02-14

Pasywny

Stoisz,
ukrywasz twarz.
Nieśmiała?

Uciekasz wzrokiem.
Wstydzisz się?
Jestem zby natarczywy
w swoim spojrzeniu?

A przecież wcale
się nie odzywam,
nie narzucam.
W ogóle nic!


...


Nieosiągalne

Spękane usta
pocałunków spragnione
zmęczone oczy
spokojnego
snu wołające
mokre policzki
nikt ich nie otrze

Szczęście!
Gdzie jesteś?!
Tyle lat już wołam
w tylu dziedzinach
Cię szukam
Dlaczego uciekasz?


...


Drobne

Gdzie miłość?
Biegnie, puszcza się
z wiatrem, szybuje,
znika za zakrętem,
jest już tylko
przyjemnością.

Wydyma się
za grosz, za chleb,
nic się nie liczy,
rozwieje ją chęć
bycia już bez...

Pozostaje satysfakcja,
że żyje się w świecie,
gdzie nie wypada mieć,
kiedy ma się już tyle lat.


Konkurs(7) 2010-02-12

Konkurs cz.7


Pan leży na scenie,
zapewne śpi, niepewnie oddycha.
Zbliżają się
kobiety nietoperze,
płaskie twarze, języki węża.


Słychać wrzask!
Pada ściana pałacu pod naporem
miłości czystej i pięknej.
Pył, kurz - wchodzi Pani
z karabinem, z granatami,
pewna wygranej.


Zmienia się sceneria.
Oni należą do siebie.
(12.02.2010)


I zapewne nie będzie już kolejnych części, zaś ta powinna być napisana prozą, ale cóż, trzymajmy się obranej drogi. To koniec konkursu. Mam nadzieję.


Tomasz Wala


O poczuciu własnej wartości. 2010-02-10

Dlaczego wiele kobiet przy swoich mężczyznach ma zaniżone poczucie własnej wartości? Czyżby to była ich wina? Mężczyzn?


Z pasją... 2010-02-09

Szczęścia... oni zawsze życzą szczęścia. Przyjemności, najlepszego... I odchodzą. Nie zastanawia ich co dać może przyjemność. Nie zgłębiają się. Te puste slogany. Nawet kiedy jest zawiść i złość - nie wypada ich wyrażać.


I kiedy w końcu jest nienawiść. To nawet ona jest pompatyczna i na pokaz. Ha! niech wszyscy widzą, jak bardzo go teraz nie lubię! Jak ja nienawidzę sloganów, płytkich stwierdzeń. Miłość jest piękna. Bez zazdrości nie ma miłości. Miłość to cierpienie. No tak, oczywiście! To tak jak powiedzieć, że większość gówien śmierdzi. Powiedzieć, żeby cokolwiek powiedzieć. Napisać, żeby widzieli, że napisane. I taplają się na płyciźnie.


Zamarzanie 2010-02-07

Dżizas! Jaki ja się czuję niezrozumiany! Może to tylko jakaś choroba? Może tylko wydaje mi się, że mnie nie rozumieją? Ale widać, że nie zrozumieli. Bo nie chciał pocieszenia przecież. Po prostu... chciał napisać to co najważniejsze, najbardziej skryte. Bo nie będzie części drugiej.


Zaufanie... wbrew pozorom trudno jest zaufać drugiej osobie... niemożliwe wręcz jest zaufanie wtórne, kiedy raz się już straciło. To przykre, nieprawdaż?


Wiersze 2010-02-07

Niespełniony Alkoholizm

Samotność nie pozwala mi
stać się alkoholikiem
Twoich słów.
A tak bardzo pragnąłem.

Zamiast tego,
stałem się narkomanem
naszych wspomnień,
wspólnych chwil.

Palaczem stresu,
żalu i smutku.
Wciągałem tęsknotę.

W żyłę sobie dawałem
te wszystkie nasze
nieprzespane noce.

Te nałogi mnie wyniszczają
niczym heroina ciało.
  20.01.09


Całkiem całkiem nadal aktualny ten wiersz.


...
Na granicy szaleństwa i normalności

Iść ulicą
oczy obłędu pełne,
dłonie drżą, brak im spokoju
wszystkim brak wszystkiego
niedostatki, braki.
Chcemy być obłąkani...

Iść drogą
nam przez nas wytyczoną
bez wsparcia, rad
narzucanej uprzejmości
nadmiar litości
Chcemy być obłąkani...

Iść w świat
niewrzuconym w stereotypy
w "powinno", "tak musisz"
na tacy złoconej podane
opcje światów "doskonałe"
Chcemy być obłąkani...

Tak bardzo chcemy iść
obłąkani, przez świat
błąkać się, snuć
w swoich marzeniach
nie do spełnienia.
Chcemy być...


Esencja 2010-02-06

Co i jak? Dobrze się czujesz? Co się dzieje? ... No przecież mózg mi się w 10 minut nie poprzestawia na inne tory i nie zacznę myśleć " jest cudownie, życie jest piękne i  warto się starać"... Sam z siebie nie potrafię.


Ciągłe poczucie braku czasu. Warto to zdanie zapamiętać: Ciągłe poczucie braku czasu. Jakbym cholera miał coś nie tak poprzestawiane z zegarem biologicznym. Przecież wiem, że przy dobrych wiatrach umrę dopiero za kilkadziesiąt lat (o ile sam siebie nie okaleczę do tego stopnia, że już nie będzie sensu - okaleczę ma się rozumieć psychicznie - i nie mam zbytnio na to wpływu).
Do tego dochodzi poczucie beznadziejności, niespełnienia, ogólna samokrytyka. Przydałby się taki miły pan psycholog do pogadania o sensie życia itp.


Ale nie może być tak negatywnie. Przyłóżcie rękę do piersi (jeśli macie tylko swoją to do swojej) i czujcie... słuchajcie... bicie serca. Szczególnie podczas stresu, czy innych pobudzających czynności. Czyż nie piękne? Coś tak się rusza, obija się o żebra... po coś. To uspokaja. (Ech... pierdoły gadam).


Przejdźmy więc do konkretów, do wspomnień. Lat dziesięć, szpital w Poznaniu. Pamiętam? Pamiętam go, leżał tam i czekał aż coś powiem. Miałem ostatnią szansę (wtedy o tym nie wiedziałem)... ostatnią szansę, żeby móc mu powiedzieć jak bardzo go ceniłem i kochałem, że był dla mnie autorytetem. Nic nie powiedziałem. Nic... Po paru latach zrozumiałem co to był za błąd i jaka strata. Człowiek, którego pamięta połowa miasteczka, pamięta pozytywnie. Listonosz gotowy wstawać codziennie o 5 rano po mleko i bułki dla dzieci. Robiący obiady, pracujący do tego opiekujący się działką i nami. Autorytet dla mnie pod każdym względem. I nie powiedziałem temu człowiekowi jak bardzo go kochałem. Mój ojciec - Alojzy Wala.


Ile bym dał za to, żeby móc go jeszcze zobaczyć i powiedzieć to co przejść mi kiedyś przez gardło nie mogło. Cóż... szansa stracona. I wiem też, że nie jestem taki dobry jak on... to przytłaczające. Mógłby pewnie więcej dobrego zrobić dla rodziny chociażby. Ja tu sobie siedzę i krzywdzę innych. Dobrze mnie gość wychowywał, ale później go zabrakło.Ile bym dał, żeby choć trochę być do niego podobnym. (och brzmi to jak jakaś... jakieś tandetne... jakiś serial obyczajowy... tyle, że raczej nie jest wyreżyserowane)


To wszystko(Miłość... ciągle miłość, nic innego). Możecie już sobie iść i nie czytać więcej tego bloga. Nic bardziej głębokiego tu nie znajdziecie. Całą esencję przekazałem właśnie teraz. To o czym dotąd powiedziałem tylko dwóm czy trzem osobom. Wiecie wszystko. Idźcie precz.


Konkurs(6) 2010-02-03

Konkurs cz. 6
(Odpad)

Jego oczy są puste.
Rozdał wszystko,
wszystko zabrały.

Będzie chodził i żebrał,
zbierał resztki siebie
porzucone, już niepotrzebne
z chodników i koszy na śmieci.
(3.02.2010)


Napisane w pracy, na szybko, podczas wizji i niezwykle upierdliwego doła wywołanego niewyspaniem.


Pozdrowienia.
               Tomasz Wala.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]