Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Ostatnia partia - Wiersze 2010-04-28

Twarze

Niewyraźnie odbity w pudełku.
Zamazany przy wyostrzonej
percepcji wszystkich zmysłów.

Zniekształcona twarz, a oni
tylko pytają: Jak nie utyć,
chcesz być piękny, zagrasz?

Oni przekonują: Bądź jak my!
ten malarz! Ten aktor! Ta myśl!
Chodź z nami! Mamy rację.

Oni zniekształcają.
(10.02.2010)


...


Oczyszczenie

Nikt nie słyszy
krzyku samobójcy,
stoi - krzyczy - skacze.

Starucha pod sklepem
 głośniej się wydziera.
Oczyszcza sumienia.
15.04.2010


...


Dobrodziej

Utopiliśmy się w dobrobycie,
w wymiocinach pływają resztki
wykwintnych dań serwowanych
przez tanie dziwki.
Sperma na ścianach...
W rytm muzyki.

Bez ideałów - chleba i igrzysk.
16.04.2010


Żegnam się z Państwem w tej serii publikacji na czas nieokreślony. Może kiedyś jeszcze napisze. Pewnie tak. Pozdrawiam, Tomasz Wala.


Wiersze 2010-04-27

Zawał światopoglądowy

Młodości! Ty nad poziomy...
rzekł wieszcz i zmarł.
...
Pijany dekadent.
Nic nie rzekł,
zmarł pijany.
...
Hippis pod wpływem
uśmiechnął się
i odleciał.
...
Wreszcie kiepski poeta
napisał wiersz.
Zmarł niedostrzeżony.
...
Starzec?
Starca w to nie mieszajmy.
Starzec nigdy się w nim
nie narodzi!

Prędzej umrze!
(17.01.2010)


O taak. Ten wiersz się mnie podoba nadal. :)



...

O żyletkach

Gdybym był konformistą
pisałbym o żyletkach

Gdybym pisał o żyletkach
emo by mnie uwielbiali

Gdyby emo mnie uwielbiali...
Nie pisałbym!
(17.01.2010)


...


Niewart

Zachodu, zawodu
dni kolejnych niewart.
Wrak, osadza się
bezwzględnie w miłości.
(27.01.2010)


I jeszcze tylko jedna Nas czeka premiera.


Wiersze - ku końcowi... 2010-04-26

Trefniś

Chciał sprzedać siebie
tranasakcja kompletnie nieopłacalna
oferował za darmo,
lecz nikt nie chciał kupić.

Trefny towar, używany
przez setki dłoni
do znudzenia
bez opamiętania
bez nadziei na więcej
niż tylko "używanie".
(21.11.09)


...


Zlepek martwych
piosenek - wspomnień
nic nie znaczące
spojrzenia z przeszłości
dotyk, który był kiedyś
spojrzenia, które się nie skrzyżują.


...


Jestem
przewlekle zmęczony,
przewlekle zapatrzony,
przewlekle zamyślony,
przewlekle przewlekły
jestem.
(4.12.09)


...


Już tylko dążę
ku końcowi
jednego ze swoich ja
(dzisiaj)


Przy odrobinie życzliwości można dwa ostanie twory uznać za wiersze.


O czekaniu... 2010-04-25

Czekałem na tą cholerną wiosnę jak na jakieś wybawienie. Przyszła i zabiła, przyszła i zabija. Nie ratuje. Zbytnio chyba pogrążyłem się w smutku i tęsknocie. I czekam. Na Twoje przyjście. Przyjdziesz i zabijesz... Cały smutek we mnie.


"Świetliki nad polami oświetlą nam drogę"


Wiersze 2010-04-25

Coraz krócej, coraz mniej...


Przeminiesz


przez mój nałóg
przez błędy
przez
(14.11.09)


...


My Precious!

Całą noc się śmiał,
czy jest szczęśliwym człowiekiem?
Ktoś ukradł skarb, jego ssskarb
i tu wcale nie chodzi o pierścień
mój Skarbie!
(17.11.09)


...


Wigilia

Reklama jako pierwszy
sygnał zbliżających się świąt

później już tylko zapierdalać.
(20.11.09)


...


Odeszła cz. 2

Jak wszystkie
po prostu się zdarzyła
zdarzyła się niezwykle
wiele spojrzeń się zdarzyło
lecz tylko...
(22.11.09)


Kiedyś wam wszystkim pokażę... 2010-04-25

... i ci co nienawidzili zamilkną, ci co lubili pochwalą i pożałują, zaś ci co kochali...


Wiersze 2010-04-24

I już te nowsze pozycje.


Dziś nie jestem najlepszym przyjacielem
dziś nie potrafię wesprzeć

Dziś nie jestem najlepszą przyjaciółką
nie potrafimy się zrozumieć


Dzisiaj jesteśmy do niczego
(10.11.09)


...


Nieprzystępność

nie jestem dzisiaj przysiadalny
nie przeżyję drugi raz swojego życia
nie zobaczysz jaki wspaniały byłby
gdyby nie jego błędy

tak jest stworzony
nie może ich naprawić
nie cofnie
nie odwróci się


nie spojrzy.
(14.11.09)

...

Spojrzy

Zobaczy kobietę
zobaczy mi...

minie wszystko
i wszystko się odwróci
na lewą stronę
(14.11.09)


Wiersze 2010-04-23

Przychodzą nocą
piękne i namiętne
pełne zmysłowości
nieskrywanego podniecenia.

Tak, znów są
patrzę sparaliżowany
jak mnie obłapiają
ich dotyk poraża
przechodzi dreszcz

Łza w oku
ślady paznokci na plecach
gdzieś uścisków pełno
i tylko głos niepotrzebny
mową spojrzeń
zastępowany

Choć są przyjemne
zabijają tą
nieskrywaną przyjemnością

Teraz jesteś Ty
one chwilowo odeszły
tak bardzo
jestem Ci wdzięczny

Lecz i Ty odejdziesz
tak jakoś jestem
w pakiecie krótkoterminowym

I już widzę
jak dołączasz do nich
kiedy znów będę sam
przyjdziesz wraz z innymi
obłapiać, dotykać, paraliżować
spoglądać wymownie
z miłością

Będziesz jak inne
wspomnienia...


...


Milcz,
nie mów o bólu,
miłości, przyjaźni.

Nie wspominaj
strat, osób,
które przeminęły.

Nie wypominaj innym
swojego życia.
Bądź sobą,
w sobie, dla siebie.
Milcz!


I tym oto sposobem dotarłem do końca publikacji wierszy względnie starych... Niedługo przejdę do nowszych.


Wiersze 2010-04-21

Rozpłatane myśli
gdzieś jeszcze
błąkają się
między zwojami
jego centralnego
układu nerwowego

Choć serce
bić już przestaje
bez tchu nadal
biegnie dalej
szuka nowych sensów
jakby ścigały go
sentymenty

Choć krew
toczyć się już nie chce
nadal biegnie
zimny w swoim biegu
bo zdaje sobie sprawę
że już nie żyje

Jego największy sens
padł postrzelony
przez tą niewiastę
która kochać już nie chce

Nie żyje już
miłość jej do niego
w nim...


...


Toniemy w sobie
zanurzeni.
Po cóż oddychać
nam rzeczywistością,
realnością,
świata racjonalnością?

Usiądźmy,
niech wszyscy patrzą,
to nieważne my i tak
nie dostrzeżemy ich twarzy
upojeni sobą
w sobie odurzeni.

Słyszysz?
Znów dla Ciebie śpiewam.
Dla Ciebie!
Tam, w tym utopijnym światku.


...


Masłońskie


Płynęliśmy pośród traw
upajając się swoją bliskością
w żarliwych słońca promieniach
gasiliśmy pragnienie spojrzeniami.

Mżyło szczęście z nieba,
lała się z nas miłość,
z Twoich ust, moich oczu.
Gdzie ta jedność jest?

Tam, gdzie siedzieliśmy
chłonąc widok tak
nierzeczywiście piękny,
niemal wręcz bajeczny.

Gwiazdy w jeziorze zatopione,
myśli odbijające się od ścian lasu,
marzenia iskrami nad ogniskiem
unoszące się i szczęścia pełnia.

Piasek delikatnie błyszczący,
szum naszych oddechów,
dłonie oplatające wzajemnie
ciała kocem przykryte.

Widzisz to?
Jak to postrzegasz?
Kiedyś jeszcze raz?
Tak bardzo bym chciał!


Wiersze 2010-04-21

Wino
wylało się na kartkę
spłukując tusz
wraz z jej
cierpieniem.

Lepiej Ci?
Kiedy znów
jesteś taka pusta?
No bo przecież
to nie boli.


...


W oczekiwaniu na nowe NAS

Powrócą
wszystkie nasze problemy?
Przybędą
euforią przepełnione chwile?
Odnajdą się
nasze sylwetki przy sobie?
Odszukamy
wątki miesiącami nieporuszane?

Dałaś mi nadzieję na Nas,
Wyraziłem chęć
na wypowiedzenie słowa: My.
Czy będzie Nam dane
jednym bycie światem?
Znów świata kochanie?


Wiersze 2010-04-20

Znów jesteś blisko
nie tysiące,
lecz tylko
dziesiątki kilometrów.
Czuję to.

Z kimś innym
teraz się bawisz,
innemu oddajesz,
nigdy nie kochałaś.
Coraz bliżej.

Więc z chęcią powiem:
Spierdalaj Zimo!
Moją Zimą się stałaś.

Nie chcę Cię,
czekam już tylko
na kolejną wiosnę
mojego życia.


...


Agonia niespełnienia

Leżę tu konając
z wylewającym się
strumieniem posoki
z serca się sączącej.

Brzuch rozpłatany
pazurami niemiłości
woła Morfeusza
o snu wieczne woale.

Wnętrzności coraz bardziej
odchodzą od zmysłów,
zmysły od rzeczywistości,
rzeczywistość ode mnie.

Coraz słabiej czuję
słodką woń krwi
zraszającej świat
pode mną osadzony.

Zapadł się gdzieś
smak słodkości
w ustach pozostawiony
wraz z brakiem niewinności.

Między cieniami
w moich oczach
zjawiasz się Ty,
Miłości...

nie dowierzam
gdy mówisz, że
niektóre uczucia
nigdy nie umierają.

Wyleczysz mnie?
Ty jedna
jesteś w stanie
zrekonstruować wrak
przed Tobą leżący.
Ty jedyna
możesz zmusić mnie
do wstania...


Wiersze 2010-04-19

Zmęczyła mnie cotygodniowa publikacja. Pododaję jak najszybciej, żeby skończyć już tę farsę. Trzymajcie się.


Psia mać! - natura przyjaźni.

Idąc ścieżkami
przez życie
wyznaczonymi
dotykasz kory drzew,
wąchasz kwiaty,
podziwiasz wysmukłe brzozy,
zarumienione jarzębiny,
dumne dęby,
piękne jaśminy.

W gąszczu
malutkich igieł,
idąc lasem,
czujesz świeżość,
życia moc.

W jednej chwili
w obraz Twój
wkrada się zła nuta.

Czujesz?
Tak trąci padlina,
słodko mdły zapach
wiatrem niesiony.

Zbliżasz się do pnia,
na nim sznur
przywiązany,
do sznura...
Cóż to jest?

Sierść wypada,
skóra gnije,
świat tego zwierzęcia
się rozpada
w tysiące małych
kłębek włosów,
kawałki skóry zepsutej,
kilka kości przetrąconych,
oraz woń przyjaźni
zmieszanej z niechęcią,
wstrętem.

Tak, to był Twój przyjaciel,
przybiegał kiedy chciałeś,
raz nie przybiegł - uwiązałeś,
zostawiłeś,
zabiłeś.

Kiedyś lizał
po twarzy Ciebie,
gryzł zaczepnie,
teraz gryzie glebę.

Wstajesz,
rozglądasz się,
odchodzisz dalej
podziwiać piękny świat.


...


Wyznanie Digenea cz. I


Dlaczego Twoje serce
przestało dla mnie bić,
zaś krew w żyłach
stała się
niepokojąco stateczna?

Czy byłem
zbyt uszczypliwy,
za bardzo się w Ciebie
wgryzając?

Moglibyśmy przecież
dalej razem żyć
gdyby nie moja chora
chęć poznania Cię
z każdej strony.

Wiem, zniszczyło nas
moje pragnienie
nasycenia się Tobą
do granic możliwości.


...
Wyznanie Digenea cz. II

Teraz odejdę,
martwa
już nie jesteś
mi potrzebna,
nie mogę
już w Tobie żyć
nie umierając.

Pamiętaj,
mimo, że to ja
doprowadziłem
do Twojej śmierci,
byłem w Tobie
do końca.

Nie martw się
znajdę inną
ofiarę mojej
morderczej miłości
i znów wszystko
się powtórzy.

Jednak Tobą
żywiłem się
najdłużej,
dlatego
zapamiętam Cię.


Wiersze 2010-04-18

Gdzieś jeszcze
w Tobie jestem.

Te chwile gdy razem byliśmy,
tak krótkie.
Oboje słyszeliśmy zawsze
jak zbliżał się ich koniec,
kiedy w sobie byliśmy
zawoalowani.

I szliśmy
w milczeniu,
jak na ścięcie.

Ściskałem Twoją dłoń,
Ty ściskałaś mi serce
wizją naszego
niebycia razem.

Płakałaś,
bo znów mieliśmy się rozstać
na nie wiadomo
jak długi czas.
Twoje oczy
wryły mi się
w podświadomość.


Wtedy zawsze
nadchodził koniec,
nadjeżdżał pociąg.
Nigdy się nie spóźniał,
 nie szwankował.
Musiałaś jechać.


...


Myśli wariującego człowieka /Wyznanie hippisa/

Może jeszcze kiedyś
się spotkamy
będziesz mi mogła
wyrzucić wszystkie
moje błędy
które doprowadziły
do rozpadu nas

Powiedz mi
ten koszmar ma sens?
Komercjalizm nas
wszystkich pochłonie
Mamo
daj pięć złotych
potrzebne mi
do szczęścia

Gdzieś tam
Ty jesteś
ale ja
nie mam
na bilet

Bezsens istnienia
człowiek - maszynka
do wyciskania soku
z cierpienia

Mamo
daj dziesięć
wino zdrożało
i patrz
wszędzie tandeta
co łaska
bóg zapłać

Wykreujemy
siebie w sobie
materializm
nie pochłonie
naszych zwłok
trawionych od lat
konsumpcjonizmem

Maleńka pamiętasz
kiedyś tak mówiłem
nie pracujesz
nie żyjesz

Ile nas kosztowały
najwspanialsze chwile
Trzy - prezerwatywy
Pięć - muzyka
szafy grającej
Czterdzieści -
pociąg do szczęścia
i już tylko
My dla siebie
gratis

Ale czy na pewno
bezsens istnienia
praca - wydatki
wydatki - praca
gdzieś się tylko
zapodziało miejsce
na nadzieję
wiarę w miłość

Nigdy
nie będziesz moja
nie chcę abyś była
kolejną własnością
którą zdobędę
prostymi trickami
tandetnymi różami
tanimi chwytami

Tak wiele żądam
kochać
mówić kocham
za drobne tanie
przystępne
odwzajemnienie

W tym całym
wysypisku kiczu
składowisku nędznych
władzą żyjących
mechanicznych potworów
to tak wiele

Uwierzmy w Miłość
czyni cuda
jednak nikt nie wie
czy istnieje
udowodnij
pokochaj
skończyły się
argumenty...


Zdecydowanie nie potrafię pisać. Skończę publikować i pójdę. I nie wrócę. Jeszcze trochę się męczcie...


Bo był prezydentem. Inni nie mieli tego "szczęścia". 2010-04-17

To co starałem się wyrazić, ale brakowało mi koncepcji.


Fakty i Mity, najnowsza gazeta, dział "czytelnicy do piór":


WYSKOCZYŁ CZŁOWIEK
"Z okna. Kilkadziesiąt minut po tym zdarzeniu byłem tam. Zginął na miejscu. Nie był politykiem, prezydentem, generałem, księdzem, posłem, senatorem. Zabił się na miejscu...
Nikt poza najbliższymi po nim nie płakał. Nikt mu nie pomógł. Nikt o Nim nie będzie pamiętał za tydzień... Ba, już teraz nikt nie pamięta. Nie mieszkał przecież w pałacu. Nie miał ochrony, specjalnej opieki zdrowotnej. Nie jadł z porcelanowej zastawy krewetek, szynki parmeńskiej, borowików w beszamelu. Nie jeździł szybko w szpalerze klimatyzowanych limuzyn.
Polskim elitom nie wchodzi do głowy, że istnieją TACY SAMI JAK ONI ludzie, jak ja, Ty, nasze Dzieci, Mama, Tato, Żona, Dziewczyna... I co się dzieje?! Media robią swoje... płacz, lament, żałoba, zgrzytanie, rozpacz: "Polska opłakuje, Polska w żałobie", "Wszyscy Polacy pogrążeni..."
Wszyscy jesteśmy niezwykli i niepowtarzalni! Ale dla wielu z NICH wszyscy jesteśmy zwykli, a często nawet nie istniejemy!(...)" Czytelnik


Ta sama gazeta, głaskanie jeża


Fragment artykułu "UPADEK IKARA":
"Część relacji z katastrofy i tragedii oglądałem w telewizji razem z Jonaszem, który coraz bardziej się denerwował. Pomijając niekoniecznie cenzuralne słowa, sens jego zdenerwowania można streścić tak: "To już śmierć nie jest w tym kraju równa innej śmierci? Jedna jest ważniejsza, następna w miarę istotna, a jeszcze kolejna już zupełnie nie?". Mówił to zirytowany faktem, że przez wiele godzin relacjonowano tragedię (przecież niewątpliwą!) prezydenckiej rodziny i jeszcze kilku innych rodzin ważnych notabli, tak jakby ten samolot prowadził automatyczny pilot, a załogę stanowiły jakieś cyborgi. Po zastanowieniu przyznałem mu rację i usiadłem do komputera by coś sprawdzić.
Justyna miała 25 lat. Była prześliczną białostoczanką (miss studentek) studiującą na Politechnice Warszawskiej. Dlaczego tam? Bo marzyła o lataniu. Już siadywała za sterami szybowców w aeroklubie, już wykonała pierwsze i kolejne skoki ze spadochronem. Aby być bliżej swojego ukochanego lotnictwa, pracowała jako stewardessa. Mawiała, że jej życiowe motto to zdanie: "Droga do celu jest równie ważna jak on sam". Ta droga okazała się makabrycznie krótka. Skończyła się nad smoleńskim lotniskiem w gęstej mgle. Nie pochowają jej w Alei Zasłużonych powiązkowskiego cmentarza. Ani w katakumbach Świątyni Opatrzności Bożej. Bo ona nie była kimś ważnym. Dla "uznanych autorytetów" i mediów - wręcz nikim. A dla nas niech będzie najważniejsza. Bo miała 25 lat i głowę pełną marzeń. (...)"


Był jeszcze jeden artykuł... O tym, że jakieś 2 lata temu już prezydent kazał wylądować pilotowi na pewnym lotnisku. Pilot nie wylądował i przypłacił to zdrowiem (gdyby próbował prezydenta pewno by nie było już 2 lata wcześniej), ponieważ posądzono go o nie wykonywanie poleceń głowy państwa. Skąd możemy wiedzieć, że tym razem nie było inaczej? Tylko tym razem pilot uległ presji. Na pokładzie byli do tego generałowie, jego przełożeni. Znając nieco upór prezydenta mógłbym twierdzić, że znów doszło do podobnej sytuacji, która skończyła się katastrofą. Na lotnisku w Smoleńsku można lądować przy kilometrze widoczności... wtedy było 500 m. Daje do myślenia?


Wiersze 2010-04-11

Jak co tydzień:


Pamiętasz?
Zawsze, kiedy się całowaliśmy
powstawało w moim mózgu
zwarcie między neuronami.
Dreszcz przechodził ciało,
żyłem w Tobie
Tobą natchniony.

I myślałem,
że jest to pewnego rodzaju
mutualizm naszych ciał
umysłów...
Dla mnie był.

Z czasem jednak
powstał między nami
amensalizm.
Nie byłem już dla Ciebie
znośny.

A pamiętasz,
kiedy wywoływaliśmy
u siebie nawzajem
sprzężenie zwrotne?
Pamiętasz?!


...


Wylewam się
falą na papier
z morza
czynię kałużę
pełną szlamu

Widzisz co po mnie
pozostaje?
Strumień przekształcam
w ścieku chlupotanie
kamienie
w piach
drzewa
proces gnilny
strach...


Wiersze 2010-04-04

Jestem już na półmetku publikowania całej mojej "twórczości". Poezja wysokiej próby to z pewnością nie jest, ale w swej próżności lubię się nawet takim badziewiem podzielić. Pozdrowienia dla wszystkich wytrwałych czytelników. :) Druga i trzecia (ostatnia) część Nienasyconych i jak zwykle coś nowszego nieco.


Nienasyceni cz. 2

Pytam:
Nasyciłaś się?
Przyniosę już deser,
dzisiaj coś specjalnego:
ciasto z rodzynkami
naszych komplementów
i kruszonką słów miłości
tak często wypowiadanych.

Niestety, wybacz,
ale wyszedł mi też
zakalec,
przez tą naszą
różnicę temperatur.

Widzę, nie jesz,
coś nie tak?
Przecież zawsze
Ci smakowało...

Wiem już, wybacz,
to pewnie z kieszeni
wysypała mi się
szczypta nienawiści.


...

Nienasyceni cz. 3

Wiesz, może zatańczymy?
Za dużo wypiłem naszych wspomnień?
Och nie przesadzaj,
ale jeśli nie chcesz
to połóżmy się
ten ostatni raz.

Przytulę Cię jak...

Teraz widzę!
Oszukałaś mnie
obietnicami,
czułymi słowami,
karmiłaś
odgrzewanymi daniami.

...
Wstał,
rozbił zdjęcie,
wyszedł,
nie wróci.


 


...


Bravo Girl

Chcę być jak
Doda
Mamo zrób coś
kucyki Pony
przestały mówić

Za mało przesłałaś
dzisiaj łańcuszków
spotka Cię kara
dziesięć dni
czytania
Ok? Ok
Niech trzaśnie
pejcz bez
:)  :]  ;(  ]:->
straszne
sama treść
pogrubień brak
kolorów
sweet pOkeEmoNóW


Zgłupiałaś
Trudne pytanie
zajść w ciążę
bez zdejmowania?
Brawo dziewczynka!
Nie wytrzymałaś...


                                    Tomasz Wala


(osobiście jestem z tego wiersza dumny)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]