Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Utarte szlaki 2010-06-27

"Znać swoją nędzę - to jest wielkie" - Pcheła


I mimo to iść z uniesioną głową, ciągle walczyć, przedzierać się, żeby się nie zastać w miejscu, żeby nie osiąść przed telewizorem, przed środkami masowego przekazu, przed manipulacją.
Pan z ekranu mówi nam jak mamy myśleć.
Pan w kościele mówi nam co jest dobre, a co złe.
Pan u szczytu władzy daje nam przykład.
Autorytety są po to, żeby iść za nimi i nie wytyczać własnych ścieżek.


Utarte szlaki.


Dobro, zło, moralność, racjonalizm. 2010-06-26

"Światopogląd racjonalistyczny inaczej zwany współczesnym racjonalizmem – postawa umysłowa, która bezwarunkowo akceptuje wyższość rozumu nad innymi narzędziami poznawczo-wartościującymi, i dąży do ustanowienia systemu filozofii i etyki weryfikowalnej przez doświadczenie i niezależnej od wszelkich arbitralnych założeń i autorytetów.


Racjonalizm odrzuca przyjmowanie na samą tylko wiarę religijnych, filozoficznych, społecznych i politycznych dogmatów, choć nie jest całkowicie ateistyczny, ani rewolucyjny społecznie. Racjonaliści przyjmują tylko te spośród aksjomatów, elementów wiedzy i wierzeń, które dają się uzasadnić na podstawie czysto logicznego myślenia oraz empirycznego poznania. Wśród zwolenników racjonalizmu znajdują się zarówno ateiści, jak i agnostycy oraz deiści i teiści."


Mamy drobny wstęp, ale głównie chciałbym się skupić na zestawieniu kilku definicji moralności. Wnioski za chwilę.


"Moralność można definiować jako sposób postępowania jednostki ludzkiej przyjęty pośród większości za normę, będąca częścią dziedzictwa kulturowego danej organizacji kulturowej, która wywołuje negatywne lub pozytywne emocje innych jednostek, nie jest lub jest sprzeczna z naturą człowieka oraz nie jest lub jest szkodliwa z punktu widzenia organizacji kulturowej danej społeczności." - Ta definicja jest wg mnie niepełna i szkodliwa, gdyż mówi, że to co twierdzi większość w danej sprawie jest z założenia prawidłowe - dobre bądź złe. Ile razy człowiek daje się zmylić np. przez organizację, polityka, religię? Najmniej chyba przyjemną jest sytuacja, kiedy manipulacji ulegają całe społeczeństwa. Przykład: Większość danego społeczeństwa uznaje karę śmierci (zabicie drugiej osoby) za coś dobrego, kiedy samo morderstwo jest uznawane za z gruntu złe.


Inny przykład. W krajach afrykańskich, które są teraz zdominowane przez katolicyzm stosowanie prezerwatyw uznaje się wbrew naukowym doniesieniom i badaniom, za złe i szkodliwe. I w tym przypadku musielibyśmy uznać, że w danym społeczeństwie jest to prawdą, gdyż większość tak uważa (że jest to moralnie złe). Są to bardzo subtelne pułapki, kiedy człowiek otrzymuje moralność z zewnątrz i nie stara się odpowiadać na pytania, lecz szuka gotowych schematów i odpowiedzi. Pomocny może być w tym przypadku właśnie światopogląd racjonalistyczny (Patrz: definicja na początku notki), który pozwala na logiczne rozpatrzenie wielu kwestii bez wpływu różnych grup społecznych chcących zmienić mentalność i moralność ludzi nawet w momencie, kiedy wiadomo już, że fakty są zupełnie inne (patrz: kreacjonizm).


Kolejna, wg mnie bardziej udana definicja moralności. Moralność Humanistyczna.


"Humanizm uznaje wartość, godność i autonomię każdej jednostki. Humaniści popierają prawo każdego człowieka do jak największego zakresu wolności, pozostającego jednak w zgodzie z prawami innych. Humaniści mają obowiązek dbania o ludzkość, w tym przyszłe pokolenia. Humaniści uważają moralność za wrodzony element ludzkiej natury oparty na zrozumieniu i trosce o innych, nie potrzebujący zewnętrznego sankcjonowania." - Myślę, że szczególnie ważne jest ostatnie zdanie. "nie potrzebujący zewnętrznego sankcjonowania", czyli każdy człowiek buduje moralność na podstawie własnych doświadczeń życiowych, nie kopiuje zaś moralności od innych (autorytetów, ugrupowań, religii). Sam poprzez drogę poznawania uznaje co jest dobre, a co złe.


Czy ktoś w ogóle twierdzi, że dobro i zło są jedne i niezmienne? Ja myślę, że to co jedni uważają za dobro może dla innych być złem i odwrotnie. Czekam na ciekawą dyskusję (mimo, że są wakacje i mózgi co poniektórych przestają pracować na szybszych obrotach).


Pozdrowienia


Samiec beta 2010-06-25

Jestem samcem beta... choć mam gdzieś dominacyjne zachowania osobników alfa, to jednak przykro jest patrzeć na ich zachowanie, na prężenie mięśni i durne odzywki.W naszym stadzie częste są też zagrywki na 'litość', kiedy dany przedstawiciel gatunku udaje, że jest ranny i tym samym zdobywa sobie uznanie (współczucie) u samicy.


Jestem samcem beta - ja nie walczę. Ja się poddaję. Taka kolej rzeczy.


Dzisiaj jestem filozofem - bez sensu! 2010-06-21

Jako, że niektórzy bardziej inteligentni przedstawiciele gatunku Homo Sapiens Sapiens czerpią złą energię z mojej filozofii, której główne hasło brzmi:


Wszystko jest bez sensu


Postanowiłem nieco dopowiedzieć i zmienić koncepcję, aby to wszystko takie bez sensu nie było (chociaż jest).


Drodzy Państwo to prawda, że wszystko jest bez sensu, ale czy w takim przypadku NIC na znaczeniu zyskuje? Nie! Zdecydowanie nie! Więc nie ma sensu również poddawanie się i przyjmijmy jako przykład: popełnianie samobójstwa (do tego momentu jak widać moja teoria jest nadal spójna, a i wydaje mi się, że bardziej optymistyczna). Idźmy dalej... skoro już tu jesteśmy na tym świecie i żyjemy, bo nasi rodzice bezsensownie zupełnie nas spłodzili i bezsensownie wpoili (geny nam wpoiły?) w nas potrzebę dążenia do jakiegoś celu, to bez sensu byłoby zmieniać ten stan i NIE dążyć (skoro wszystko jest bez sensu). Ergo: wszystko jest bez sensu, więc stanu rzeczy zmieniać nie warto (np zabijać się, nie dążyć, lub jedno i drugie), bo to bez sensu, więc jak już mamy w genach "drogę" to dążmy nią  jak najskuteczniej. Powiecie, że to bez sensu, ale chyba bardziej bez sensu byłaby zmiana tego naturalnego stanu, kiedy twierdzimy, że wszystko jest bez sensu, no nie?


Jeżeli ktoś widzi luki w mojej teorii to proszę je po chamsku wytknąć. Postaram się uzupełnić, dodać, odjąć, chociaż to i tak bez sensu, bo część z Was i tak nie zrozumiem nawet części tego tekstu.
W ogóle bez sensu było napisanie tej notki w czasach kiedy nikt prawie się taką notką nie zainteresuje.


Pozdrawiam


Szczególnie podziękowania za napisanie tej notki należą się Krzysztofowi (chociaż to bez sensu).


Co następuje... 2010-06-20

... Po pierwszej turze dwaj zwycięzcy będą lizać tyłki przegranym, żeby ich wsparli, nie mając za grosz honoru (kiedy wcześniej tryskali jadem).


Czuję obowiązek wyrazić swoje zdanie również podczas głosowania w II turze wyborów. I wyrażę je. Dosłownie. Przy czym nie zaznaczę krzyżyka przy żadnym z kandydatów.


Mamy wspaniały wybór... skrajna prawica i prawica. Kaczyński i cień Kaczyńskiego (jeśli chodzi o poglądy). Nie satysfakcjonuje mnie to.


Napieralski 2010-06-18

Najmłodszy kandydat na prezydenta. Mający zdrowy pogląd na sferę publiczną i pomoc socjalną. Człowiek potrafiący się bawić. Nie chce lustrować wszystkich i wszystkiego (np kota Kaczyńskiego). Podziwiam jego starania, kiedy o 5 rano potrafił rozdawać jabłka pod fabryką. Bez wielkich wieców, a ze zwykłymi spotkaniami z ludźmi z całej Polski. Człowiek, który wbrew pozorom najbardziej się stara i jest najbliżej zwykłych ludzi. Człowiek, który może odświeżyć nieco politykę, który nie ma nic wspólnego z komunizmem (jest po prostu za młody) i nie ma też nic wspólnego z prawicowym punktem widzenia. Człowiek, który popiera prawo do in vitro (wyobraźcie sobie małżeństwo, które kilkanaście lat stara się o dziecko i in vitro jest jedynym wyjściem ale nie mają na to pieniędzy). W końcu to człowiek, który może zapewnić ludziom w miarę równy start i podstawy do godnego życia.


Zagłosuję na Grzegorza.


Wiersze 2010-06-11

Ladies and Gentleman! Wracam z jednym wierszem. Pozostawiam do przemyślenia:


Wąż


Oślizgłe ciała, zbliżają się...
Węże!
kołysząc eliptycznie
wpędzają w trans
wywołują szał
Węże!
Kończyny drżą coraz bardziej
Biblii w to nie mieszajcie!
Urodził sssię na nowo
i w ogóle nie będzie zabawy
w odpuszczanie, w zbawianie,
urodził się z kałasznikowem
i grzechotką na inne
Węże!
Węże! Węże!
Bez jadu - strzelają spermą
bez nadziei na miłość.

11.06.2010  20:50
Tomasz Wala


Rozstaje 2010-06-09

Wyobraźcie sobie drodzy Państwo: człowiek.


Przed sobą ma dwie drogi. Jedna przez szczyty, upstrzona ostrymi kamieniami, a idzie boso, kompletnie nagi. Cel jest wymarzony, widzi go, droga zaś obrzydliwie trudna i zdaje sobie sprawę, że nie ma wielkich szans na dojście do celu. Najpewniej zatrzyma się w połowie, stoczy, zniszczony wpadnie na drugą właśnie ścieżkę. Ale może sam skręcić, owinąć się szczelnie, zbiec w dół po całkiem wygodnym zboczu. Cel jest niewystarczający, niezadowalający, prosty i nieociosany.


Przeanalizujcie raz jeszcze to co powyżej.


I teraz dodam: Ten człowiek ma już za sobą połowę tej pierwszej drogi, pełnej trudności, zaś co chwilę widzi ścieżki, którymi mógłby sobie ulżyć i dążyć do mniej pożądanych, ale i dających mniejszą satysfakcję celów. Celów dających minimum gwarantujące przetrwanie z jako tako przejrzystym rozumem. Pierwsza droga prowadzi do Miłości, miłości tak wielkiej, że trzeba ją napisać wielką literą; prowadzi na rozstaje, lecz rozchodzące się drogi już nigdy nie będą przemierzane samotnie. Tylko jak tam dotrzeć i nie poharatać się tak, żeby móc się jeszcze u celu poruszyć, żeby w ogóle dojść?


Druga droga to wciąż alternatywa. Możliwość momentami niewyobrażalnie kusząca: prosta, łatwa, chwilami przyjemna. Celem jest samodoskonalenie, celem jest szkoła, praca, bycie kimś. Ale to również droga szaleństw, płytkich przyjemności i ciągłego niepokoju, że nie wybrało się trudniejszego wyjścia, bo przecież założyliśmy sobie, że nie będziemy szli na skróty, o nie моя Прелессссcть. Droga, na której nie będzie słyszał: "nie tak!", "nie podoba mi się", "zmień..." - nie będzie słyszał niczego. Droga w myśl zasady:
"Im mniej będę posiadał,
tym będę mniej posiadany" (Cudowny Czwartek Ten Taniec)
Alternatywa bez wielkiego M.


Mickiewiczem w twarz! 2010-06-08



"Patrz. jak nad jej wody trupie
Wzbił się jakiś płaz w skorupie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem;

Goniąc za żywiołkami drobniejszego płazu,
To się wzbija, to w głąb wali;
Nie lgnie do niego fala, ani on do fali;
A wtem jak bańka prysnął o szmat głazu."


Zacznę Mickiewiczem, bo czasem wypada zacząć Mickiewiczem, kiedy inni zaczynają od tego jak to strasznie, bo koleżanki śmiały się z nowej bluzki, lub od dupy Maryny (to starsze pokolenia raczej).



My, indywidualiści jesteśmy właśnie takimi drobinami w morzu konformizmu, jednakowych twarzy bez wyrazu i jednakowych praw moralnych... i rozbijamy się o ścianę nie do przebycia, bo nie rozumiemy jak można być częścią tłumu.


Sterem


Kierujemy swoim życiem. Sami narzucamy sobie własne prawa moralne, decydujemy o tym co dobre i złe (bo wiemy, że nie ma jednej prawdziwej definicji dobra i zła)


Żeglarzem


Chronimy dostępu na pokład. Fala konformizmu ciągle chce się wedrzeć na statek. I wciąż wylewamy go z siebie wprost za burtę. A on napływa, atakuje, kusi - bardzo, przedostaje w szczegółach, drobiazgach. Nie ma w pełni indywidualistów.


Okrętem


... który w pewnym momencie i tak rozbije się wraz ze wszystkimi ideami.


Bóg-ksiądz tak chciał 2010-06-06

"Nikt trzeźwo myślący nie jest w stanie stwierdzić, że gdzieś w niebie żyje jakiś facet, który stworzył wszechświat i po dziś dzień mówi ludziom czy mogą używać prezerwatyw, jeść mięso w piątek, uprawiać sex przed ślubem etc. Ten sam bóg ma zabraniać zapłodnienia in vitro, jedzenia wieprzowiny, czytania wybranych lektur, onanizmu, picia alkoholu, palenia tytoniu homoseksualizmu i wielu innych rzeczy."


No bo chyba nikt boga nie posądza o to, że kawałek lateksu może sprawiać mu przykrość (jeśli zakładamy, że ktoś taki w ogóle istnieje)


dokąd... 2010-06-03

Zaczyna kopać. Tylko nie wie co spod łopaty się wyłoni. Fundamenty pod nowy dom, czy raczej ekskluzywne dwuosobowe miejsce na cmentarzu.


Ewolucja faktem jest i basta! 2010-06-03

Urzekła mnie ta wymiana zdań. Obrazuje jak ślepi są niektórzy ludzie, których opanował ich własny światopogląd. Cytuję:


"Wendy: Wciąż muszę powtarzać, że ewolucjoniści nadal nie mają naukowych dowodów, a tymczasem nauka, która podważa ewolucję, jest nieustannie cenzurowana. Nie ma żadnych dowodów na ewolucję jednego gatunku w inny. A przecież gdyby tak istotnie było, gdyby ptaki zmieniły się kiedyś w ssaki, albo jeszcze bardziej, musiałby istnieć na to przynajmniej jeden dowód.


Richard: Przecież jest ich mnóstwo! Przykro mi, że ludzie tacy jak ty wciąż powtarzają niczym jakąś mantrę zarzut o braku dowodów. To pewnie dlatego, że słuchacie tylko siebie nawzajem, a wystarczyłoby otworzyć oczy i rozejrzeć się wokół.


Wendy: To pokaż mi je! Pokaż mi kości, pokaż mi szczątki, pokaż jakikolwiek przypadek ilustrujący przejście od jednego gatunku do innego!


Richard: Za każdym razem, kiedy biolodzy znajdują skamieniałości będące przykładem takiego etapu pośredniego, ludzie tacy jak ty mówią: "No, teraz to mamy już dwie ewolucyjne luki zamiast jednej". A przecież każda skamieniałość jest przykładem etapu pośredniego.


Wendy (śmiejąc się): Gdyby tak było, w Smithsonian Natural History Museum byłoby ich pełno. A przecież wiesz, że nie jest.


Richard: Ależ jest, jest ... w przypadku tylko naszego gatunku od czasów Darwina udało nam się znaleźć mnóstwo okazów właśnie takich etapów pośrednich. Mamy skamieniałości licznych australopiteków ... potem Homo habilis, który stanowi etap pośredni między australopitekami właśnie, czyli najstarszymi gatunkami, a Homo Sapiens, który jest młodym gatunkiem. Dlaczego wy nie chcecie ich uznać?


Wendy: ...gdyby ewolucja miała prawdziwe dowody, w muzeach eksponowano by szkielety, a nie tylko ilustracje.


Richard: Przecież dopiero co je wymieniłem. Był Australopithecus, Homo habilis, Homo erectus, Homo sapiens - archaiczny Homo sapiens, a potem współczesny Homo sapiens. I ty się jeszcze pytasz o stadia pośrednie.


Wendy: Bo wy wciąż nie macie realnych, fizycznych dowodów...


Richard: Mamy. Przejdź się do jakiegokolwiek muzeum historii naturalnej i po prostu obejrzyj ... Oczywiście nie noszę skamieniałości ze sobą, ale naprawdę wystarczy wycieczka do muzeum i na własne oczy będziesz mogła wszystko obejrzeć. Po kolei. Możesz zobaczyć, jest Australopithecus, Homo habilis, Homo erectus, Homo sapiens - archaiczny Homo sapiens, a potem współczesny Homo sapiens. To naprawdę przepiękna seria etapów pośrednich. Dlaczego wciąż mówisz: "pokaż mi dowody", kiedy ja właśnie ci je pokazuję? Idź do muzeum i zobacz sama.


Wendy: Ależ byłam. Widziałam wiele muzeów - i nie tylko ja - ale wciąż nie jesteśmy przekonani ...


Richard: A czy widziałaś na przykład Homo erectus?


Wendy: Bardziej wciąż widzę wysiłki, i to bardzo agresywne wysiłki, by nas przegadać i zamknąć nam usta. To pewnie objaw waszej frustracji, że tak wielu ludzi wciąż nie wierzy w ewolucję. Gdyby ewolucjoniści istotnie byli tak pewni tego, co mówią, nie staraliby się tak bardzo cenzurować innych. Już choćby to dowodzi, że ewolucja nie jest taka pewna.


Richard: Muszę przyznać, że jestem nieco sfrustrowany tą rozmową. I nie chodzi o to, że chcę ciebie jakkolwiek cenzurować. Chodzi o to, że podałem ci cztery czy pięć przykładów konkretnych skamieniałości (śmiech Wendy), a ty kompletnie ignorujesz to co mówię... Dlaczego nie pójdziesz i sama ich nie obejrzysz?


Wendy: Gdyby były eksponowane w tych muzeach, w których byłam już wiele razy, na pewno bez uprzedzeń bym im się przyjrzała, ale teraz chciałabym wrócić do...


Richard: One są eksponowane w muzeach.


Wendy: ... wrócić do samej filozofii ewolucji, z której przecież wyrosły ideologie tak destrukcyjne dla ludzkiej rasy...


Richard: Rozumiem cię, ale czy zamiast sięgać do przypadków błędnej interpretacji darwinizmu - z którym rzeczywiście politycy i ideologowie robili czasem przerażające rzeczy - nie lepiej byłoby spróbować ten darwinizm zrozumieć. Przecież gdybyś wiedziała o co w nim chodzi, znacznie łatwiej byłoby ci walczyć z tymi okropieństwami, jakie ludzie robią rzekomo w jego imieniu.


Wendy: Kiedy do takiego zachowania często zmusza nas agresja zwolenników ewolucji. To przecież nie jest tak, że nie docierają do nas wasze przekazy. Znamy te wszystkie informacje, choćby dlatego, że nie sposób przed nimi uciec. Atakują nas ze wszystkich stron. A twoja frustracja bierze się właśnie stąd, że tak wielu z nas wie, o czym mówisz, a nadal nie kupuje twojej ideologii.


Richard: Czy widziałaś Homo erectus? Czy widziałaś Homo habilis? Czy widziałaś australopiteka? Pytałem cię już.


Wendy: Wszystko, co widziałam w muzeach czy w książkach, które rzekomo ukazują ewolucyjne przejście między gatunkami, to tylko ilustracje, rysunki i wykresy. To nie są prawdziwe dowody.


Richard: Jeśli chcesz, pojedź do muzeum w Nairobi i tam zobaczysz oryginalne najsłynniejsze skamieniałości. Ale nie wiem, po co, bo w każdym większym muzeum znajdziesz ich idealne kopie. I całe mnóstwo innych.


Wendy: Czy mogę spytać, dlaczego jesteś taki agresywny. Dlaczego jest dla ciebie tak ważne, by wszyscy wierzyli w to samo, w co ty wierzysz?


Richard: Ja nie mówię o wierzeniach, mówię o faktach. Opowiedziałem ci o bardzo konkretnych skamieniałościach i za każdym razem, gdy chcę cię o nie spytać, ty zmieniasz temat.


Wendy: ...Powinny być tony takich materialnych świadectw, a nie tylko pojedyncze znaleziska. Powtarzam - nie macie dowodów!


Richard: No dobrze, mówiłem o hominidzkich skamieniałościach, bo wydawało mi się, że to cię może zainteresować, ale przecież analogiczne kopalne świadectwa możesz znaleźć dla każdej grupy kręgowców, jaka tylko przyjdzie ci do głowy.


Wendy: Wróćmy może jednak do pytania, dlaczego tak jest dla ciebie ważne, by wszyscy wierzyli w ewolucję.


Richard: Nie lubię słowa "wierzyć". Wolę prosić ludzi, by przyjrzeli się dowodom. I o to samo proszę ciebie. Przyjrzyj się dowodom! ... Proszę, idź do muzeum i sama sprawdź fakty. Przestań wierzyć w to, co ci mówiono, że "nie ma dowodów". Idź i sprawdź sama.


Wendy: śmieje się


Richard: To wcale nie jest śmieszne! Naprawdę idź! Mówiłem ci o skamieniałościach hominidów, ale jeśli wolisz, możesz iść i obejrzeć na własne oczy ewolucję konia, ewolucję wczesnych ssaków, możesz zobaczyć ewolucję ryb, albo, jeśli wolisz, ewolucyjne przejście od ryb do żyjących już na lądzie płazów i gadów. Wszystko to znajdziesz w każdym w miarę przyzwoitym muzeum. Wystarczy, że otworzysz oczy na fakty.


Wendy: A ja proponuję, żebyś ty otworzył oczy i spojrzał na wszystkie te wspaniałe wspólnoty zbudowane przez ludzi, którzy wierzą w Boga, który nas kocha i który stworzył nas wszystkich..."


Richard Dawkins Najwspanialsze widowisko świata


Dodaję również część komentarza Dawkinsa do tej rozmowy (z tej samej książki):


"Ktoś mógłby powiedzieć, że w całej tej rozmowie zdecydowanie nadmiernie upierałem się przy swojej prośbie/żądaniu, by moja interlokutorka raczyła udać się do jakiegokolwiek muzeum i obejrzeć prezentowane tam eksponaty. Nie - to nie był z mojej strony bezcelowy upór. Ci ludzie po prostu zostali wytresowani, by mówić: "Nie ma żadnych skamieniałości. Pokaż mi dowody, pokaż mi choć jedną kość..." i powtarzają to tak często, że sami w to uwierzyli. (...) ci ludzie po prostu ignorują rzeczywistość i twardo powtarzają swoją mantrę: "Pokaż mi skamieniałości! Gdzie są skamieniałości? Nie ma żadnych skamieniałości. (...)". "


Polecam tą książkę wszystkim niepewnym, jak i tym, którym brakuje argumentów do dyskusji z kreacjonistami. Polecam ją jako kompendium wiedzy na temat ewolucji i doboru naturalnego. Pełna argumentów, ale też interesujących i śmiesznych anegdot.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]