Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Ty też masz prawo być idiotą. Tylko po co? 2011-03-31

Sami sobie jesteśmy winni sytuacji w naszym kraju. Bynajmniej po części, bynajmniej...


Zacznijmy może od tego i zastanówmy się jak wiele pieniędzy wydają gminy, państwo, spółki na naprawy szkód wyrządzonych przez kretynów, którzy nudząc się i demolując, lub zwyczajnie kradnąc niszczą to na co wszyscy pracują. Wybite szyby, zamalowane, bazgroły gdzie się da, brak szacunku do tego co wspólne. Zastanawiał się ktoś ile traci na naprawy rocznie PKP? Te pieniądze można by przeznaczyć na nowe składy, remonty torowisk. W naszym kraju, gdzie większość nie jest nauczona racjonalnego myślenia zdarzają się nawet kradzieże torowisk (co wydaje się kompletnie absurdalne). Co za tym stoi? Dlaczego w Polsce tak jest, a w innych krajach to coś marginalnego? Wpływ braku zainteresowania? Brak etyki, filozofii? Brak kultury i współpracy np nauczycieli, rodziców i pedagogów?


Teraz pewnie większość sobie myśli "Uff, ja kretynem nie jestem", ale idźmy dalej. Ile gminy i państwo wydają z naszych pieniędzy na utrzymywanie czystości i oczyszczanie nielegalnych wysypisk? Zapewne wiele. Można by to przeznaczyć chociażby na upiększenie miejscowości, sadzenie zieleni, lub zapewnienie rozrywki. Tylko osoba, wywożąc worek ze śmieciami do lasu, myśli tylko o tym, żeby zaoszczędzić 50 zł. Wywóz tych śmieci z lasu to koszt o wiele większy, ale co to go obchodzi skoro on nie zapłaci? "Ja tak nie robię" - powie większość, ale papierek jednak czasem ta większość wyrzuci, bo w końcu co tam jeden papierek. Ktoś jednak musi to podnieść i mieć za to zapłacone. Ta osoba zatrudniona na innym stanowisku mogłaby zająć się czymś innym w Waszym mieście.


Śmieci


Są też inne aspekty, takie jak: arogancja, egoizm, brak współpracy i chęci do działania bez jakiegokolwiek z góry widocznego zysku. Zostawmy to jednak. Jest kwestia ważniejsza, którą poruszę.


Politycy. Politycy, którzy mogą akurat najwięcej spartaczyć. Jaka jest w tym wina zwykłych ludzi? Główna i podstawowa to fakt, że połowa zazwyczaj nie głosuje. Nie ocenia i nie stara się wybrać najlepszego kandydata robiąc to obiektywnie i sumiennie (nie patrząc na to jaka twarz jest najczęściej pokazywana w TV i w jakim świetle). Drugi problem to ciągle przewijające się te same twarze w polityce. I wszyscy wiedzą, że kradną, nic nie robią, albo robią niewiele, lub źle. I nadal wygrywają te same osoby. Wygrywają jedni, żeby nie wygrali inni, a osoby inteligentne zajmują ostatnie miejsca, bo nie mają żadnych sensacji, tylko konkrety. Nie chcą tylko pięknie mówić, ale chcą robić. Tylko, że TVN, TVP, Polsat pokazują twarze i sondaże, więc większość głosuje i wybiera idiotów. A wystarczyłoby się zastanowić i poświęcić czas na wyszukiwanie informacji o kandydatach. To przykre i przerażające. Ludzka mentalność.


Ale w końcu to nie nasza wina, to przecież mityczni "Oni" są winni. Brak samokrytyki to chyba ostatnia wada społeczeństwa, które w dużej mierze samo sobie tak nędzny los gotuje.


Rodzenie. Sprzątanie. 2011-03-23

Rodzenie.


Czy fakt, że jest się rodzicem determinuje władzę nad dzieckiem (i do jakiego stopnia)? Czy rodzic może rządzić swoim podopiecznym, może narzucać mu swój światopogląd, wyznanie, czy poglądy polityczne? Czy może wymagać, że dziecko będzie myśleć tak samo w kwestiach, w których każdy może myśleć inaczej? Czy fakt, że dana osoba nas karmi i utrzymuje, daje tej osobie prawo do władzy? Jeśli tak to moglibyśmy wrócić do niewolnictwa. Ale ktoś powie, że rodzic też wychowuje. Czy więc powinien narzucać wzorce, które uważa za najlepsze, czy też pokazywać różne ścieżki prowadzące jednak zawsze do dobrego końca: rób tak, aby było Tobie i Twoim bliskim jak najlepiej...? Pojawił się niedawno ciekawy spot w TV. Rodzic, który wyzywa swoje dziecko nagle jest pokazywany jako starzec, który jest również wyzywany przez dorosłego już syna. Główne przesłanie: ZŁO POWRACA. Myślę, że powinni to sobie zapamiętać wszyscy zwolennicy "twardej ręki"


 







Sprzątanie.


Przychodzi taki czas, kiedy trzeba nieco mniej o sobie, a więcej o wszystkim. Przychodzi też czas na sprzątanie i czystki, bo to co stare i zatęchłe, zgnite i śmierdzące trzeba usunąć. Bo kogo obchodzi, że w 2009 roku miałem zły nastrój? Pozostawię tutaj w większości te wpisy, które komentują rzeczywistość poza mną. Na dobre wyjdzie to wszystkim, a blog, myślę, że na tym zyska. Wiersze również zostaną.


Przy okazji zapraszam znów do moich starych wierszy: http://www.tupack.e-blogi.pl/komentarze,43893.html


Zgnita moralność 2011-03-12

Tylko religie narzucają ludziom poczucie winy. Religia zabrania, religia mówi: nie rób tego, bo to grzech; nie rób tego, bo to obraża boga; nie rób tego bo sobie szkodzisz.


A ja pytam co jest złego w tym, że dziecko (poprzez swój popęd i instynkt) zaczyna się masturbować? Co jest złego w tym, że kobieta chce decydować o tym, kiedy chce mieć dziecko? Co jest złego w seksie przedmałżeńskim? W końcu co złego jest w tym, że ktoś chce być inny, że szuka alternatywnych rozwiązań?Co jest złego w tym, że odrzuca się tradycję i np nie chodzi do kościoła?


Co jest w tym wszystkim złego, jeśli nie czyni się tym nikomu krzywdy, nikogo się do niczego nie zmusza i chce się być po prostu usatysfakcjonowanym z życia? Czy to tak wielki "grzech"?


Ja uważam, że większym złem jest wywoływanie poczucia winy w małym dziecku tylko dlatego, że miało "czelność" się "dotykać". Złem jest fakt, że nie pozwala się innym na odmienność. Czy para homoseksualistów nie może być szczęśliwa tylko dlatego, że jest inna?


NFZ powinien się leczyć sam 2011-03-04

Chciałbym się podzielić doświadczeniami ze swoich kontaktów z NFZ. Jestem przekonany, że w wielu przypadkach leczenie na fundusz przysparza nas o większe wydatki niż prywatne. Przykład, który chcę przytoczyć dotyczy stomatologii. Otóż plomby i ich założenie stoją często na tak niskim poziomie, że po jakimś czasie zęby trzeba poprawiać, a jeśli się nie da to jedynym wyjściem (zwanym leczeniem) jest wyrywanie. Można też wtedy umówić się na prywatną wizytę (co w takiej chwili chętnie proponują stomatolodzy) i zapłacić za leczenie kanałowe kosztujące ok 400 zł. Ale wtedy to nie koniec wydatków (kolejne 500 trzeba liczyć na najtańszą koronkę chroniącą słabnący po kanałowym leczeniu ząb). Sumując: ok 1000 zł na ząb... o ile komuś na własnych zębach zależy. Idąc wcześniej prywatnie wydamy około 100 zł na plombę i lepsze znieczulenie, zaś sama plomba wytrzyma z pewnością o wiele dłużej. W kieszeni pozostaje 900 zł, a w szczęce wszystkie zęby. Myślę, że takich przykładów można by mnożyć co niemiara, więc warto zadać sobie pytanie po co nam NFZ, skoro nie refunduje podstawowych zabiegów i dzieli społeczeństwo? Bo przecież bogaty człowiek sobie sprawi zdrowe zęby, wykupi wszystkie leki, zapłaci za zabieg. Co zaś ma zrobić biedny student?
Żałuję tylko, że mnie nikt przed Narodowym Funduszem Zdrowia nie ostrzegł. Sporo bym zaoszczędził.


O rodzinie Szapowałowów w Faktach i Mitach 2011-03-01

Nr 8 gazety (3 marca). Cytuję fragment artykułu "Wypędzani", do powstania którego dołożyłem swoje 3 grosze:


"Irena i Wasyl Szapowałowowie formalnie są obywatelami Ukrainy. Od ponad 20 lat żyją jednak w Polsce i to ona - jak mówią - jest dziś ich ojczyzną. Tutaj w Opalenicy niedaleko Poznania - mają dom, pracują i wychowują synów. Młodszy, Wiktor, dziś 20-latek, urodził się już w lepszej, jak im się wówczas wydawało, rzeczywistości. W Polsce. Starszy, Jerzy, jest absolwentem Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej w Warszawie. I chociaż w paszport mają wbite, że są obywatelami Ukrainy, dla nich to już obcy kraj.


W 2004 roku Szapowałowowie skorzystali z możliwości uzyskania karty pobytu, jaką dawały ówczesne przepisy abolicyjne nielegalnym imigrantom, którzy postanowią się ujawnić. Wówczas Wasyl wystąpił o zezwolenie na zamieszkanie; zamierzał też rozpocząć działalność gospodarczą.


Postępowanie dotyczące legalizacji pobytu nie zakończyło się dla Szapowałowów szczęśliwie. Irena i Wasyl z pisma urzędu wojewódzkiego wyczytali, że na legalizację pobytu nie mają co liczyć, bo - zdaniem urzędników - nie mają niezbędnych środków finansowych na pokrycie kosztów pobytu na terytorium Polski, natomiast prowadzona przez nich działalność gospodarcza nie przynosi korzyści polskiej gospodarce, czego wymaga od nich ustawa. Nie spełniają poza tym innych określonych w niej warunków.


W listopadzie 2010 r. szef Urzędu ds. Cudzoziemców, do którego się odwołali, stwierdził, że chociaż "rodzina przebywa w Polsce od wielu lat i tu skoncentrowało się jej centrum życiowe, musi zostać deportowana".


I nieważne jest, że nie są pasożytami, mają własną firmę, płacą podatki, składki zdrowotne i niczego oprócz gwarancji spokojnego życia od urzędników nie oczekują. - Ci ludzie są traktowani jak uchodźcy, którzy ledwo co przekroczyli granicę i nie mają tu żadnych korzeni. A przecież tutaj mają swój dom, prowadzą firmę - mówi Tomasz Wala, mieszkaniec miasta poruszony losem Szapowałowów.


Wraz z końcem 2010 r. Szapowałowom upłynął termin legalnego pobytu w Polsce (uprawomocniły się decyzje szefa Urzędu ds. Cudzoziemców o odmowie wydania im zezwolenia na zamieszkanie w Polsce). To dlatego komendant Straży Granicznej w Poznaniu-Ławicy złożył do wojewody wielkopolskiego wnioski w sprawie wydalenia Ireny, Wasyla i ich starszego syna Jerzego z Polski. Młodszy otrzymał kartę pobytu, bo jako student wyższej uczelni, zgodnie ze znowelizowanymi przepisami, nie ma obecnie obowiązku wykazywania stałego źródła utrzymania. Jak informuje rzecznik wojewody wielkopolskiego, nie zapadła jeszcze decyzja w sprawie deportacji. Rozpoczęło się natomiast postępowanie dowodowe, które wykaże, czy zachodzą przesłanki do udzielenia zgody na pobyt tolerowany."


Hasło na dziś: Bo z debilizmem wśród urzędników i prawa trzeba walczyć.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]