Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Dla czytających w obłokach (5) 2011-08-31

Czekając na pierwsze opowiadanie o Wiedźminie stwierdziłem, że warto by wyruszyć w przyszłość. Było warto.


Arthur C. Clarke Odyseja kosmiczna 2001 Moja ocena: 7.5/10


Wyruszamy. Najpierw w przeszłość. Zastanawiałem się o co chodzi. Przecież to książka fantastyczno naukowa, a tu 3 mln lat wcześniej, małpy człekokształtne... i postać małpoluda, do którego można było się przywiązać. Świetnie opisana pierwsza część książki, a w niej małe podboje zaczątków ludzkości.


Następnie przenosimy się na księżyc przed rokiem 2001, gdzie odkryto ciekawe znalezisko. Poza ciekawymi opisami przyrządów, które rzeczywiście później powstały (po napisaniu książki), mamy tutaj zawiązanie akcji i opis sytuacji. Tak samo przez pierwszy fragment trzeciej części książki aż do punktu kulminacyjnego, gdzie czyta się z zapartym tchem i pochłania szybko każde słowo. Ale nic nie zdradzę. Kto widział film niech przeczyta, bo akcja pierwszej części różni się od akcji filmu, mimo, że książka powstała ze scenariusza do filmu, a raczej powstawała  równolegle z nim.


Później zaś mamy typową fantastykę i opis już raczej marzeń rasy ludzkiej i jej dążeń. To również warto przeczytać, choć nie przyciąga już tak bardzo jak sama akcja.


Wziąłem się już za Odyseję kosmiczną 2010 i czeka odyseja 2061. Przeczytam chociażby z ciekawości ile to wynalazków z książki Clarke'a znalazło odzwierciedlenie w rzeczywistości, a ile może jeszcze znaleźć. Polecam.


Zespół niespodzianka (dla mnie) na Woodstocku. I choć piosenka o wegetarianizmie (a ja sam jem mięso pod każdą postacią) to jednak spodobało mi się bardzo. Toi Luzja - Mięso Zabija





Sala śmiechu i idiotów 2011-08-30

Takie wrażenia po obejrzeniu wspaniałego, rozreklamowanego, "przeraźliwie depresyjnego" filmu Sala Samobójców. Pełno niedociągnięć, nierzeczywista fabuła, z rodziców zrobiono bezmózgie Yetti. I wszystko byłoby ok gdyby film miał dotyczyć inwazji zombie na Amerykę, nie zaś realnego świata.


Bohaterka w różowych włosach odpycha, bohater-idiota daje się omamić. Grono jakichś awatarów (i przyjmijmy, że taka gra mogłaby istnieć bez sensorów czuciowych na całej twarzy - postacie z taką mimiką, którą rzekomo kierują ludzie) skupia się wokół bohaterki-królowej, której marzeniem jest zabić się. Sama oczywiście nie potrafi tego zrobić, tylko błaga o to naszego małego bohatera-idiotę. I co się dzieje? No co? No co? Jak dotrwacie do końca tego badziewia to się przekonacie. Co prawda ten film nie był tak durny jak Titanic, ale niewiele brakowało.


Co robią rodzice? Czym się w międzyczasie zajmują? Na pewno są bezsilni. Nie mogą się dostać do pokoju syna. Przecież już sam o sobie decyduje. Co zrobić? Internet na pewno ma bezprzewodowy. Nie można się do niego dostać. Tak, na pewno są bezsilni.
Otóż nie są. Internet można odłączyć w przedpokoju i mogli to zrobić wcześniej. Kretyni, imbecyle? Otóż nie. To reżyser jest jakimś kretynem...


Chociaż niekoniecznie. Przecież masa nastolatków zaczęła się tym zachwycać. I może o to chodziło.


Fragment programu "nieprzysiadalność" Świetliki - m-morderstwo







Świątynia Latającego Potwora Spaghetti 2011-08-25

W tej notce stworzę taki mały ołtarzyk poświęcony Latającemu Potworowi Spaghetti. Niestety bliskie z nim spotkanie na Woodstocku jest na zdjęciu, którego jeszcze nie otrzymałem. Ale dotknęła mnie makaronowa macka i czuję się pobłogosławiony.


Tylko Latający Potwór Spaghetti potrafił oświecić swoich proroków, że to spadek liczby piratów na świecie ma ścisły związek ze wzrostem temperatury na Ziemi i topnieniem lodowców.


LPS


Dlaczego świat ma wady, zapytacie? Przecież gdyby ON go stworzył tak by nie było. Ale jest na to wytłumaczenie. LPS stworzył świat pod wpływem alkoholu.


Potwór Spaghetti nie jest próżny. Przytoczę tu fragmenty jego ewangelii ukazujące wyższość LPS nad innymi marnymi bożkami np. Bogiem chrześcijańskim:


1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.


6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):



  1. Skończenie z biedą

  2. Leczenie chorób


  3. Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki


Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.


Widzimy tutaj, że Potwór Spaghetti (cześć mu) nie jest żadnym zakompleksionym i zapatrzonym w siebie tworem i naprawdę kocha tych, których stworzył. Niepotrzebne mu świątynie i nasze modły, dlatego chwalmy jego dobroć i skromność (której innym bóstwom brak)! Gdy tylko otrzymam zdjęcia pokażę w jaki sposób objawiła mi się ta wspaniała istota.


Chcecie dowodów na jego istnienie? To żaden problem. Weźcie coś w ręce i puśćcie. Spada, prawda? I macie dowód na to, że makaronowa macka popycha wszystkie przedmioty w dół! Więcej tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_inteligentnego_spadania


RAMEN!







Dla czytających ze smakiem (4) 2011-08-24

Temat tym razem też trochę na rzeczy. Kiedy czytam książki, przyzwyczaiłem się do tego, że coś zawsze jem (prawie). Przy poniższym tytule zyskałem sobie ze 2-3 kg. A naprawdę dobra książka to dla mnie taka, którą czytam już nawet bez jedzenia.


Nik Pierumow Brylantowy Miecz Drewniany Miecz Moja ocena: 9/10


Świetne dzieło fantastyki, ale powiedziałbym też, że akcji. I to wartkiej jak cholera. Zostaje się wciągniętym do nowego świata, gdzie od razu coś się zaczyna dziać. Nie ma zbędnych, nudnych opisów - tylko te konieczne. Wielowątkowa akcja potęguje napięcie, a wątków jest bodajże pięć, więc na początku można się nieco gubić (szczególnie jak się czyta takim tempem).


Imperator, Tęcza (zakony czarodziejów), kilku bohaterów i szara Liga. Spisek i tajemnicza potężna postać. Na to wszystko książka jest zdecydowanie za krótka (niecałe 500 stron).


Zastanawiam się co na minus. Przydałaby się mapka, której brak, a w takich książkach to już klasyczne rozwiązanie. Na minus można dać też właśnie  brak rozbudowanych opisów (przynajmniej nie zabierał się za coś, co być może by go przerosło - opisy zamiast przyciągać mogłyby nudzić). Pierumow został uznany najlepszym fantastą Europy (przez uczestników konwentu Eurocon), ale myślę, że można było dodać: najlepszym żyjącym fantastą. Jakże można by go porównywać do Tolkiena...


Wybaczcie mi chaotyczność notki, ale czas... sami wiecie. Ostrzegam: czytając tą książkę zostałem zmuszony do nieznośnego oczekiwania na jej drugi tom, a przeczytałem ją w 2 dni (szybciej poszło mi tylko przy pierwszym czytaniu niektórych potterów).


Coś z zupełnie innej beczki:







O sobie, Palikocie i antyklerykalizmie 2011-08-23

Człowiek uczy się 4 lata rosyjskiego, a po roku nauki ukraińskiego wie więcej i lepiej potrafi się dogadać. Jak to możliwe? Sam nie wiem... Lepsi nauczyciele? Częstsze wykorzystanie języka?
Największą satysfakcję z nauki daje możliwość wykorzystania wiedzy w praktyce. Piszę teraz z pewnym Ukraińcem i nie wierzę w to, jakie postępy można przez rok zrobić. To jedno póki co mi się udało.


Właśnie wysłałem kolejny list do Faktów i Mitów. Myślę, że warto go tu opublikować. Zbliżają się wybory i znów zrobi się tu politycznie. A ja tym razem podziękowałem SLD. Bo są nudni, oportunizmem wieje od nich z daleka i widać ciągle te same stare gęby, które, kiedy rządziły, nic nie zrobiły. Dla lepszej wyobraźni przydałoby im się LSD. Wybrałem Ruch Palikota.


Szansa antyklerykalizmu

Pojawiła się pierwsza szansa na znalezienie się w sejmie większej grupy antyklerykałów. I to nie żadnych apartczyków i oportunistów jak Napieralski, ale osób, które zatroszczą się o to, aby Kościół znalazł się tam gdzie powinien, czyli poza polityką i przestrzenią publiczną.
Ruch Palikota w sondażach ulicznych zyskuje do 10 procent poparcia. Pokazuje to też jak bardzo mediom i innym ugrupowaniom jest nie na rękę ta partia w sejmie. W sondażach ośrodków badania opinii publicznej ten sam Ruch Palikota osiąga około dwóch procent. Dziwne? Cud? Raczej chęć wywołania u wyborców dedukcji: oni nie mają szans, więc jednak zagłosuję na... (tu najczęściej pewnie pojawi się SLD).
Nie dajmy się oszukać. Liczba ankietowanych w badaniu ośrodków badawczych to zazwyczaj tysiąc osób, zaś w sondach ulicznych wypowiedziało się już 33 tys. ludzi i badania trwają dalej. Szczegółowe dane na stronie: wybory.xaa.pl
Mamy szansę jeszcze polepszyć ten wynik. Wszyscy widzą, że Palikot idzie pod prąd. Przyjął pod swoje skrzydła Roberta Biedronia, Wandę Nowicką. Mimo, że w czołowych mediach panuje "embargo" na nazwę RACJA PL, Ruch Palikota nie boi się i jednoczy z prawdziwymi antyklerykałami. Może to przez to panuje taki strach, że dostaniemy (tak, my! Bo to przedstawiciele nas wszystkich!) się do sejmu?
Chciałbym na koniec pogratulować Romanowi Kotlińskiemu zostania liderem listy Ruchu w Łodzi. To wielka szansa dla antyklerykałów na wejście do wielkiej polityki. Jako, że sam nie głosuję w okręgu łódzkim - liczę, że Fakty i Mity przedstawią później listę osób z RACJI startujących w danych okręgach.


"Dziś jest tylko jedna taka szansa na sto! Szansa na sto!" Utwór pasuje do notki, ale zamieszczam, bo kojarzy mi się z początkiem nowego rozdziału w moim życiu, który trwa i trwa i końca nie widać. :) Nie wiem kiedy by się rozpoczął ten rozdział, gdybym wtedy nie pojechał na Strachy.





Dla tych, którzy książek się nie boją (3) 2011-08-19

Tytuł adekwatny, bo do tej książki trzeba podejść zawziętym i nie poddawać się do końca.

Umberto Eco "Imię Róży"
Moja ocena: 8/10

Nie mogłem ocenić niżej tej książki, choć nie jest to mój ulubiony gatunek i nie zawsze mam siłę na tak hmmm... ambitne książki. Na minus dałbym tutaj niektóre opisy, ciągnące się przez kilka stron niepotrzebne tyrady (i przyznam szczerze, że w niektórych momentach nie wytrzymywałem i wzrokiem przeskakiwałem po kilkustronicowych opisach np majestatu i piękna kościoła i jego rzeźb, czy pochwałach dla jakiegoś kamienia lub świętego. Ale nie przysłoniło mi to głębszego przesłania książki, gdzie w ogóle nie chodziło o przedstawienie Kościoła jako świętego i wielkiego, Boga zaś jako pewny twór działający zawsze poprzez ludzi. Opisy i to całe "maskowanie" były potrzebne aby zachować ideę powieści historycznej. I udało się.
Książka zawiera krytykę dla myślenia w kręgach Kościoła, dla tego jak się skazywało ludzi, krytykę nieracjonalnego rozumowania w postaci Wilhelma. Wydarzenia nie są jednak opisywane z jego perspektywy, a jego ucznia Adso z Melk - bardziej religijnego. Widzimy jakby dwa światy:
-Świat idei - mówiący o tym jak powinno być, jak powinno się mówić i co robić (świat idealny, utopijny).
-Świat realny - pełen zbrodni, niesprawiedliwości, knowań i cierpień niewinnych.


Niektóre opisy jednak mnie zachwyciły. Kto np mówi teraz w taki sposób o miłości?
"A ona całowała mnie pocałunkiem ust swoich i jej miłość była lepsza nad wino, i jej zapach upajał mnie rozkoszą, i piękna była jej szyja jak klejnoty, i jagody jej lic pośród złotych łańcuszków, otoś ty piękna, przyjaciółko moja, otoś ty jest piękna, oczy twoje jak gołębicy (mówiłem) i ukaż mi oblicze twoje, niechaj głos twój zabrzmi w uszach moich, albowiem głos twój wdzięczny, a oblicze twoje piękne, zraniłaś serce moje, siostro moja, jednym okiem twoim i jednym ogniwem łańcuszka szyi twojej, plastrem miodu kapiącym wargi twoje, miód i mleko pod językiem twoim, a wonność ust twoich jak jabłek, podobne piersi twoje do gron winnych, twoje piersi jak grona winnicy, gardło twoje jak najlepsze wino, które obmywa moją miłość i spływa po wargach i zębach... Zdrój ogrodów, nard i szafran, trzcina wonna i cynamon, mirra i aloes, jadłem plastr z miodem moim, piłem wino moje z mlekiem moim; kimże była, kimże więc była ta, która powstała niby zorza, piękna jak księżyc, jaśniejąca jak słońce, straszna jak wojska uszykowane porządnie."


I jeszcze jeden fragment, kiedy to Adso podziwia wiele relikwii zgromadzonych w opactwie:
Wilhelm:
-(...) "A ty nie zachwycaj się za bardzo tymi relikwiarzami. Wiele innych kawałków krzyża widziałem w różnych kościołach. Gdyby wszystkie były prawdziwe, Pan Nasz nie byłby umęczony na dwóch skrzyżowanych belkach, ale na całym lesie."


Dodam na koniec, że książka jest o wiele lepsza od filmu i zupełnie inaczej wszystko jest przedstawione. Ktoś powie: oglądałem film, więc po co się powtarzać? Otóż zakończenie w książce jest zgoła odmienne. Nie zdradzę czy wesołe czy smutne, ale zaskakujące. I być może jest w tym ziarno prawdy. Kto przeczyta, tego może zaciekawi ten link (tylko nie zaglądajcie przed przeczytaniem bo popsuje to efekt, a może i przyjemność czytania): http://pl.wikipedia.org/wiki/Poetyka_%28dzie%C5%82o%29


A ja tymczasem uderzam w kolejną powieść Umberta, w Pierumowa oraz w końcu w Wiedźmina.


I utwór, który mam nadzieję, że usłyszę na tegorocznych Dniach Pyrlandii (sentymentalny dla mnie). Muchy - Przesilenie
http://www.dailymotion.com/video/xcgkg4_muchy-przesilenie_music


Na Youtube nie znalazłem (ktoś zablokował), więc dodaję w linku.


Zmowa milczenia w polskich mediach 2011-08-17

Kiedy w polskich mediach prawie w ogóle nie mówi się o skandalach pedofilskich na świecie, świat ten komentuje wypowiedź irlandzkiego premiera Endy Kenny'ego po opublikowaniu czwartego już raportu dotyczącego skandali pedofilskich wśród irlandzkiego kleru oraz tego jak Stolica Apostolska starała się udaremnić śledztwo w tej sprawie. A oto fragment wypowiedzi premiera przetłumaczony i opublikowany w Polsce niemal jedynie przez Fakty i Mity.


"Po raz pierwszy w Irlandii raport w sprawie nadużyć seksualnych wobec dzieci obnaża starania Stolicy Apostolskiej, aby udaremnić śledztwo w niepodległej, demokratycznej republice. Nie trzy dekady temu, ale zaledwie trzy lata temu!
Raport z Cloyne ujawnia nieprawidłowości, chaos, wniosłość, narcyzm, które dominują w watykańskiej kulturze do naszych dni.
Gwałty i znęcanie się nad dziećmi były bagatelizowane w interesie potęgi instytucji, jej siły i reputacji.
Sposób, w jaki reagowano w Watykanie na przestępstwa kleru, nie miał nic wspólnego z radykalizmem, pokorą i współczuciem, na których Kościół był zbudowany, a które są jego istotą i celem istnienia.
Raport z Cloyne łamie serce. Dowiadujemy się, jak wiele ofiar żyje w miejscach, w których doznały krzywdy, a sprawcy tych krzywd cieszą się szacunkiem otoczenia. Udzielają ślubów i pogrzebów, a w jednym wypadku gwałciciel udzielał nawet ślubu swojej ofierze.
Przedstawiciele rządku irlandzkiego wezwali nuncjusza i poinformowali go o wadze działań i zachowaniach Stolicy Apostolskiej oraz o tym, że rząd uważa je za nie do przyjęcia.
Klerykalizm sprawił, że nawet wpływowi Irlandczycy byli bezsilni wobec koszmarnych przestępstw Kościoła opisywanych w poprzednich raportach. Rzymski klerykalizm jest niszczący także dla wielu dobrych księży, tych, którzy starają się o uratowanie swojego człowieczeństwa, a nawet zdrowia psychicznego... Ale na szczęście dla nich i dla nas nie żyjemy w Rzymie! Tu nie ma już szkół magdalenek (kościelne obozy pracy przymusowej dla kobiet - przyp. red.), gdzie świst sutanny zagłuszał sumienia i ludzkie uczucia. Rytm kadzielnicy nie rządzi już światem katolicko-irlandzkim. Tu jest Republika Irlandzka w roku 2011!
Żyjemy w republice praw, w republice społecznego porządku, gdzie ani arogancja, ani rządki jakiejś szczególnego rodzaju "moralności" nie będą ignorowane ani tolerowane!
Jako praktykującemu katolikowi nie przychodzi mi łatwo mówienie tego wszystkiego. Wielu z nas, dojrzewając, uczyło się być częścią Kościoła pielgrzymującego. Ale dzisiaj Kościół musi być Kościołem pokutującym! Pokutującym głęboko za koszmary, które popełnił, które ukrył i którym zaprzeczył. W imię Boga! Ale także dla dobra tej instytucji.
Irlandia zbyt długo zaniedbywała swoje dzieci! Jako premier zrobię wszystko, aby przywrócić dzieciństwu niewinność. Wielokrotne działania poprzedniego rządu (klerykalny rząd prawicowy - przyp. red.) nie były w tej kwestii zadowalające. Prawa tego kraju zawsze będą górować nad prawem kanonicznym.
Kardynał Ratzinger powiedział, że "sposoby postępowania właściwe dla świeckiego społeczeństwa nie mogą być tak po prostu zaaplikowane Kościołowi". Jako premier jasno deklaruję, że jeśli chodzi o ochronę dzieci w tym państwie, standardy postępowania, które Kościół uważa za właściwe dla siebie, nie mogą i nie będą stosowane w kraju demokratycznym i społeczeństwie obywatelskim, jakim jest Irlandia. Ani "tak po prostu", ani w żaden inny sposób. Dzieci przede wszystkim!"
Nie mówi tego przywódca lewicowego rządu, ale centroprawicowej partii w klerykalnym kraju.


Podkreślenia moje. Niech wszyscy, którzy Kościoła bronią zwrócą na nie szczególną uwagę (Wave, Danutabez?). Temat jest do sprawdzenia w innych mediach. Jako, że niektóre osoby tutaj uważają FiM za szmatławiec dam przykładowy inny link: http://wiadomosci.onet.pl/....wiadomosc.html


I pytania do tych osób. Obrońców wiary i krzyża. Skoro kiedyś Irlandia była jeszcze bardziej klerykalna niż Polska to jakie są gwarancje, że nie dzieje się to samo w Polsce, gdzie klerykalizm nadal żyje i nie pozwala na to aby mówiło się w czołowych mediach o jakiejś "aferze" z udziałem księży? Wtedy w Irlandii też był to temat tabu. Jakie są gwarancje?
Skoro rozporządzenia Watykanu dotyczą ogółu kleru to czyż nie możemy zakładać, że w Polsce również księża mają rekomendację "z góry", żeby nie wydawać policji pedofilów? Bo prawo świeckie nie tyczy się tych, za przeproszeniem, świętych krów. Używam takiego określenia, bo szczytem wyniosłości jest twierdzenie, że Kościół jest ponad świeckim prawem.
Pozdrowienia


Tak zupełnie przy okazji. Doceńcie swoje zwierzęta. Przywiązują się i nie zasługują (psy) na trzymanie na łańcuchu na podwórku. To tak przy okazji tego, że musiałem niespodziewanie biegać z moją Morią do weterynarza, bo ją niemal pies sąsiadów zagryzł. Od razu bardziej się psiaka docenia. No i chwała weterynarii.


Cudowny Czwartek. Wspaniała muzyka. Słowiańscy Doorsi.





Na Smerku w Biesz... Faktach i Mitach! 2011-08-12

I znów mój list pojawił się w dziale "czytelnicy do piór" tygodnika Fakty i Mity (aktualny numer). Po raz drugi. Trudno się nie pochwalić. Do tego zdjęcie na Smerku w Bieszczadach przy metalowym krzyżu. Jeśli ktoś nie ma dostępu do tej gazety to tekst jest w mojej notce pt. "Bieszczadzkie demony" z lipca. :)


Książka "Imię Róży" wciąga coraz bardziej i zapewne już niedługo pokuszę się o jej recenzję. A tymczasem wybieram się na nowe, mam nadzieję, że lepsze Dni Opalenicy. Formuła się zmieniła. Nie będzie gwiazdy, ale za to słowiańskie klimaty, muzyka country i pokazy rycerskie. Polecam wszystkim.  Tutaj znajdziecie program: http://taklamakan.pl/DniOpalenicy2011.pdf


Jeden z zespołów na których najlepiej się bawiłem na Woodstocku, choć grali naprawdę krótko. Drodzy Państwo, Świnka Halinka!





Makdonaldyzacja - chcesz być wielki? 2011-08-10

Tyle, że nie jak chociażby Darwin, ale jak beczka. Przeczytałem artykuł w FiM i obejrzałem film "Super size me". Polecam wszystkim - do znalezienia w sieci. Film o tym jak fast foody mogą zniszczyć zdrowie i skrócić życie. Facet przechodzi na dietę i je codziennie tylko posiłki z McDonald's. Po 30 dniach waży 11 kg więcej, ma problemy z wątrobą, bóle głowy, depresję, problemy z erekcją, krążeniem. Poza tym w filmie pełno jest ciekawych informacji i wypowiedzi ekspertów. Można się dowiedzieć chociażby co to jest kaloria. Film i artykuł utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie warto jeść tych gówien. Bo nikt nie liczy się z tym, że to szkodzi, że niezdrowe i przez to coraz więcej osób choruje na cukrzycę. To nie jest ważne, kiedy stracić może wielki koncern. Tylko jego zyski się liczą. Firmy lobbingowe o to dbają.


Przeciwstaw się temu, zmień dietę, wyłącz TV i odsuń się od manipulacji.No i zrób sobie domowy obiadek.


P.S. Tylko jedno ostrzeżenie. Jak kogoś na tym filmie złapie chęć na zdrową dietę, niech się nie rzuca na wielką, twardą marchewkę, bo może stracić ok stu złotych. Ja stracę na nową plombę... ;)


Dezerter (polecam również kawałek "Głód")





Po Woodstocku 2011-08-09

Szczęśliwy, umyty, wyspany i z ciepłym obiadem w brzuchu, piję sobie herbatę i spokojnie już oceniam to co się wydarzyło. Najważniejsza chwila przystanku była jak zwykle najważniejsza i najbardziej wzruszająca. Przemówienie Owsiaka stojącego pod sceną, kiedy reszta ludzi usiadła(+ apel o to, żeby nie robić nam papki z mózgu katastrofą Smoleńską), odczytany list od Komorowskiego, przelot samolotów, serce na niebie, odrzutowce F16 i w końcu gwizdek Romana Polańskiego i Glory glory alleluja!





Ludzie. Przede wszystkim ludzie. Niektórzy poświrowani, niektórzy w sztok pijani, każdy inny, wszyscy niezwykle życzliwi. Zapamiętałem sobie punka z małym pluszowym pieskiem. Trzyma go w ramionach i kiedy ktoś przechodzi obok ten piesek (ustami punka) szczeka i rzuca się na niego. Później punk mówi: Spokój, cicho! :D Za drugim razem ja na niego zaszczekałem i omal mi nogi nie odgryzł. Pozdrowienia dla obozu KEFIRów i sąsiadów co nas mięsem poczęstowali.
Ale przejdźmy do zespołów. Nie na wszystkim byłem. I taka oto recenzja:


Środa
-Toi Luzja - Zagrali świetny koncert, którego się nie spodziewałem.
Czwartek
-Projekt Grechuta - Dobry, chwilami energiczny koncert. Wokalista Plateu trochę fałszował te piosenki, ale mimo to zabawa była przednia i goście doborowi.
-Drużyna trzeźwych hobbitów - nie było mnie, bo ich nie było.
-The Ukrainian folk - To była bardziej polska muzyka. Podziękowałem po 3 utworach.
- Heaven Shall Burn - Wpadłem, bo kumpel przepada i mimo, że nie słucham takiej muzyki na co dzień to spodobało się (dopóki pogo się nie poszerzyło - wtedy uciekłem).
- H-blockx - Dobry, konkretny koncert. To na nich chyba zagłosuję w plebiscycie złotego bączka.


Piątek
- Luxtorpeda - fuj fuj. Niezwykle komercyjny zespół. Zupełnie jak Metallica. Taki pop-metal (i to w dodatku czasem chrześcijański).
- Świnka halinka - Najlepsi na małej scenie. Kiedy wokalista skakał w jedną stronę, jego brzuch leciał w drugą. Świetnie się tańczyło i bawiło. Coś niesamowitego.
- Apteka - nie byłem, bo Halinka się spóźniła z graniem.
- Kontrust - Malutki plus, bo spodziewałem się o wiele lepszego koncertu.
- Zmaza i Republika - niestety... zmęczony piwem i krótkim snem padłem i się nie stawiłem :)


Sobota
- Arka Noego - wystarczy, że słyszałem to z daleka. Naprawdę wystarczy.
- Enej - nie żałuję.
- Farben Lehre - Największy minus tego koncertu to tłok niesamowity. Szkoda, bo byłoby genialnie.
- Prodigy - Siedziałem przy namiocie, a czułem się jak pod sceną. Na tym nie można było nie być. To techno było słychać wszędzie i powiedzmy wielkie NIE dla dyskoteki i techniawki na Woodstocku. Jak bym chciał coś podobnego słyszeć to mogę do każdego miasteczka zawitać i będą to "grać". Ok Jurek rok w rok chce robić masówkę, ale jakim kosztem? Zmiana klimatu? Zmiana ludzi? Powiedziałem już sobie, że jak wygrają bączka to za rok w ten dzień mnie nie będzie. To było okropne.
- Łąki Łan - nie byłem, ale słyszałem z daleka i nie żałuję.


I to tyle. Woodstock skończył się niezwykle niesmacznym kebabem i przyjemną podróżą do domu. Teraz tylko czekać na kolejny. Z niecierpliwością i utęsknieniem.
Woodstock


I kontrust z Woodstocku
http://owsiaknet.pl/channel/muzyka/27355122#video


Z dala od rzeczywistości 2011-08-01

Parę dni bez problemów, bez normalnego szarego i męczącego świata. Bez komputera, za to z masą przyjaznych ludzi. Tylko te parę dni. Gdyby to trwało cały rok to bym się tam zatrudnił do koszenia trawy za jedzenie i nocleg :)


5 rok do Kostrzyna nad Odrą przez Toporów, Drzewce, Laski lubuskie i Torzym... Towarzysze, przybywam!


Zbawi Cię, zbawi on, ZBAWICIEL DIESEL







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]