Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Aborcja - odcinek XXX 2012-02-27

Chciałbym przytoczyć słowa Marka Kraka dotyczące aborcji, a wg mnie trafne i oddające dokładnie mój punkt widzenia. Jako taki smaczek na (póki co) koniec dyskusji:



Na koniec napiszę coś bardzo kontrowersyjnego. Czy kiedy rozbawieni jemy dobry kotlet w miłym towarzystwie, odczuwamy wyrzuty sumienia? A może odczuwamy powagę lub grozę sytuacji? Ja nie odczuwam, gdy to robię, choć chyba powinienem. Dlaczego? Bo mam przed sobą fragment zwłok innej istoty żywej, która została dla mojego kaprysu żywieniowego zamordowana, a wcześniej żyła, zwykle w mało przyjemnych okolicznościach. Była to istota stokroć bardziej rozwinięta niż ludzki embrion, zwłaszcza jeśli była dorosłym ssakiem. Powiecie, że przesadzam. Oczywiście, patrząc z jednej perspektywy etycznej - mówię szaleństwa, ale patrząc z innej - podaję adekwatny opis rzeczywistości. Cóż z tego, że brutalny? Ukrywamy przecież tę brutalność jak tylko możemy, prawda? Odsuwamy ją sprzed oczu i wyrzucamy ze świadomości.
Tą małą spożywczą refleksję poddaję pod rozwagę wszystkim, którzy mienią się "obrońcami życia". (...) Jeśli "obrońcy życia" nazywają aborcję złem, to niech nazwą złem także swoje (w tym także moje) nawyki żywieniowe, które obłudnie nazywamy koniecznością
[ironia]. Niech to będzie w takim razie "zło konieczne". Bądźmy konsekwentni.



I o tą konsekwencję mi chodzi.


Cóż. Pofilozofowałbym na parę ciekawych tematów tutaj (chociażby problem wieku emerytalnego przedstawiany w mediach czarno-biało) ale niestety nie pozwalają mi obowiązki studenta.


Jest nadzieja 2012-02-16

Być może okaże się, że pisanie masy wiadomości na Laście i różnych stronach fanów będzie miało sens. Jurek wczoraj na antenie Trójki odczytał dwa maile dotyczące występu Doorsów na Woodstocku i powiedział, że nad kwestią się pochyli. Trzeba było dwóch tygodni usilnego pisania, ponad czterystu fanów na facebooku i godzin zapraszania i pisania do ludzi taką inicjatywą zainteresowanych. Jeżeli Jurek nic nie wspomni na ten temat przez jakiś czas to za miesiąc się przypomnimy.


I przyznać muszę, że jestem z siebie cholernie dumny. Udało mi się stworzyć coś na kształt inicjatywy społecznej. To dowód na to, że jak się o czymś naprawdę marzy to można... MOŻNA. Warto o tym pamiętać.


Teraz tylko czekać, bo na decyzję Manzarka i Kriegera już wpłynąć nie jestem w stanie.


Jeśli chodzi o muzykę, to oczywiście The Doors. W wersji nieco innej niż oryginalna. Dającej nieco świeżości.







Ty też możesz zagłosować na Świnkę Halinkę. Będę wdzięczny [LINK] (nawet jeśli już głosowałeś/głosowałaś:)


Ty też możesz poprzeć inicjatywę występu THE DOORS na Woodstocku [LINK]


Cała filozofia 2012-02-14

Dla niektórych własne zasady moralne są ważniejsze od życia innych ludzi. Ale dajmy sobie z tym spokój. Mnie nurtuje inna, równie ważna kwestia. Coś o czym nigdy tutaj nie pisałem, bo nie wiedziałem, że tak w ogóle można, albo raczej, że ktokolwiek tak robi.


Spotkałem osobę, która... gryzie galaretkę. Byłem, szczerze powiedziawszy, wstrząśnięty. Czy Wy też gryziecie galaretkę, czy tylko ja tego nie robię? Czy to ja jestem normalny czy ta osoba?


Woodstockowa legenda:







Ty też możesz zagłosować na Świnkę Halinkę. Będę wdzięczny [LINK] (nawet jeśli już głosowałeś/głosowałaś:)


Ty też możesz poprzeć inicjatywę występu THE DOORS na Woodstocku [LINK]


Moralni hipokryci 2012-02-04

Może trochę z innej strony i z innymi faktami. Chciałbym najpierw wyjść z założeniem, że osoby, które aborcji są przeciwne tak naprawdę się do niej przyczyniają i sprawiają, że aborcji więcej jest. I to wcale nie jest żadna złośliwa uwaga ni nic w tym rodzaju. Żaden podstęp. Czy np Wave nie jest wstyd za to?


A założenie jest takie: najwięcej aborcji jest w krajach, gdzie jest ona zakazana. No bo jak to jest, że w krajach Europy zachodniej (gdzie aborcja w większości jest łatwo dostępna) mamy 12 aborcji na 1000 ciąż, a w krajach Europy wschodniej aż 48 aborcji na 1000? Przyczyną wg specjalistów jest m.in. trudna dostępność antykoncepcji i wiedzy na jej temat. Czyli jaki z tego wniosek? Otóż ci, którzy sprzeciwiają się dostępności do aborcji sami się do niej przyczyniają - sprawiają, że aborcji jest znacznie więcej.


Tutaj przykładowy link, jeżeli ktoś chce się upewnić http://zdrowie.onet.pl/zycie-i-zdrowie/aborcja-na-cenzurowanym,1,5005609,artykul.html



Zakaz aborcji nie zmniejsza liczby kobiet, które się na nią decydują - twierdzą autorzy raportu. Wskaźnik aborcji jest wyższy w regionach, gdzie aborcje są nielegalne i dlatego też zazwyczaj niebezpieczne – i wynosi on 29 aborcji na 1000 kobiet w wieku rozrodczym w Afryce i 32 na 1000 w Ameryce Łacińskiej, gdzie w większości krajów aborcja jest prawnie zabroniona. Natomiast w Europie Zachodniej wskaźnik wynosi 12 na 1000, a w Ameryce Północnej 19. W Wielkiej Brytanii to około 16 na 1000.



Wave czy nie jest Ci wstyd tak trwać w swojej hipokryzji. Czy wy wszyscy nie widzicie, że aborcji byłoby znacznie mniej gdyby była łatwo dostępna? Tak samo jak środki antykoncepcyjne? Nie chce się tego widzieć co nie? Lepiej zamknąć oczęta na fakty i trwać przy swoim idiotycznym założeniu nie mającym potwierdzenia w rzeczywistości? ... Zakażemy i problem znika, co nie? Być może znika, ale wyłącznie sprzed waszych oczu.


A tymczasem co roku tysiące kobiet umiera z powodu źle wykonanych pokątnych aborcji, zaś miliony zostają okaleczone. Dokładnie w 2008 roku z powodu źle wykonanej aborcji zginęło 47 tys. kobiet, zaś 8.5 mln zostało okaleczonych. Czy nie jest Wam wstyd i nie widzicie, że gdyby udostępnić wszystkim możliwość dokonania aborcji to mniej by było cierpienia?


Wave, weź to tak na chłopski rozum. Pomyśl sobie: Wschód jest przeciw - 48 aborcji na 1000 ciąż. Zachód jest za - 12 aborcji na 1000 ciąż. Jestem przeciw więc przyczyniam się do zwiększonej liczby aborcji w moim kraju. ... Czyli popierając aborcję tak naprawdę z nią walczysz Wave (i ją zwalczasz). Dlaczego więc pozostajesz przy swoim i przyczyniasz się do niej? Nie rozumiem. Przecież Twoja wiara tego zabrania. ... Do tego tyle kobiet jest okaleczanych. O tym nikt nie myśli co nie?



Tymczasem w warunkach szpitalnych "aborcja to bardzo prosta procedura medyczna - podkreśla dr Gilda Sedgh - wszystkie te zgony i komplikacje są do uniknięcia".



Polecam wszystkim katolikom zastanowienie się nad problemem. Czy lepiej żyć w hipokryzji i zakazywać aborcji (przez co jest ich więcej), czy może raczej poprzeć i sprawić, że będzie ich zdecydowanie mniej?


Eutanazja - Człowiek sobie już prawie śpi i nachodzi go refleksja, że ludzie, którzy uważają się za moralnych odbierają człowiekowi ostatnią podstawową wolność i też swego rodzaju godność (prawo do niej). Tak sobie myślę, że śmierci się nie boję. Jak można się bać pustki i nicości. Nie będę nawet wiedział o tym, że nie żyję. Nie będę nic wiedział. Jakoś tak ostatnio w ogóle mnie to nie przytłaczało, że kiedyś moje życie się skończy. Boli mnie myśl... właśnie - boli. Ból jest czymś czego bym się obawiał. Cierpienie i trwanie w upokorzeniu. Bo jednak jest różnica pomiędzy śmiercią we śnie, a tą z tygodniami agonii, bólu i, wybaczcie za brzydkie określenie, robienia pod siebie.


Wyobraźcie sobie teraz. Będąc zdrowym fizycznie człowiek ma to prawo do odebrania sobie życia (jeżeli takowe mu się nie podoba), kierowania nim i decydowania o sobie. Zaś człowiek przykuty do łóżka już tej wolności nie ma, ponieważ grupka ludzi, uważających się za przodowników moralności tą wolność mu odbiera.


Niech każdy z osobna pomyśli: Dochodzi do wypadku i tracę możliwość poruszania kończynami, albo zaczynam chorować na nieuleczalną chorobę. Obydwa te czynniki sprawiają, że jestem przykuty do łóżka i trwanie w tym stanie sprawia mi fizyczny i psychiczny ból nie do zniesienia, którego nie koją środki przeciwbólowe (a silniejszych nie podadzą, bo to przecież narkotyki - patrz morfina). Do tego grupa ekspertów jednogłośnie twierdzi, że zostało mi jakieś 30 dni w takich męczarniach. Co bym zrobił? Gdybym mógł, poprosiłbym o eutanazję. Ale niestety nie mógłbym, bo jacyś idioci chcą mnie siłą utrzymać przy życiu i przez te 30 dni utrzymywać w nieopisanych męczarniach i upokorzeniu. Do tego ci oto ludzie są święcie przekonani, że czynią dobrze, a ja prosząc o eutanazję na pewno odchodzę od zmysłów i nie mogę o sobie decydować.


Cierp, rób pod siebie, my wiemy lepiej co dobre dla Ciebie. Wkurza mnie takie myślenie. Ja sam chcę być sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Chcę sam decydować o sobie i swoim życiu. Przecież nikogo przy tym nie krzywdzę, nikomu innemu życia nie odbieram. To takie przytłaczające. Ten brak zrozumienia i fakt, że inni tak bardzo chcą wpływać na moje życie. Zastanówcie się...


Na koniec muzyka. Trafiłem na ten utwór słuchają na Trójce "Strefy rokendrola wolnej od angola". Ukraiński zespół rockowy "Karna":





Ty też możesz zagłosować na Świnkę Halinkę. Będę wdzięczny [LINK] (nawet jeśli już głosowałeś/głosowałaś:)


Ty też możesz poprzeć inicjatywę występu THE DOORS na Woodstocku [LINK]




Zadowolenie z życia i niezadowolenie z żałoby 2012-02-02

Jestem zadowolony i sobie mruczę. Większość rzeczy zaliczam, czytam ostatnią część eragona, nadal czekam na stypendium, zacząłem praktyki i mam kogoś wyjątkowego u boku. Czego więcej chcieć? Można by trochę ponarzekać. Więcej włosów, więcej odwagi i znajomości języka, więcej czasu na wszystko i pieniędzy. Ale co tam takie drobiazgi.


Kolejny krok do zostania nauczycielem się dokonał. Czyli rozpoczęcie praktyk. Szkoła o krok od uniwersytetu, tylko trochę zbzikowana na punkcie bezpieczeństwa. Otóż idzie człowiek tam, znają go już i nie chcą otworzyć mimo to drzwi. I musi człowiek czekać aż przyjdzie po niego nauczyciel prowadzący. Trochę paranoiczne zachowanie spowodowane rzekomo tym, że po Poznaniu grasują pedofile. No tak, pedofil to nawet pójdzie specjalnie na studia, podszyje się pod normalnego studenta i będzie gwałcił małe dzieciaczki, kiedy tylko innych nauczycieli w pobliżu nie będzie. Oczywiście tylko na to czekam, wszędzie dla zmyłki rozpowiadając, że nauczanie to moja pasja. :)


Tak więc liczę po cichu, że w końcu mi zaufają i będę mógł kawę wypić w pokoju nauczycielskim (i obserwować lekcje w sali, która oprócz drzwi ma jeszcze kraty). I zastanawiam się też ilu uczniów się na mnie nawkurza zanim zdobędę potrzebne doświadczenie, ilu zmieni swoje życie w jakimś stopniu, czy wybierze inną drogę. To cholerna odpowiedzialność.


Przy okazji mi też smutno z powodu śmierci Wisławy Szymborskiej, a przykro z tego powodu, że taki nibycośznaczący papież cieszył się bodajże tygodniową żałobą, politycy, którzy zginęli w Smoleńsku zasłużyli na ponad tygodniową żałobę. Prezydent - wg wielu najgorszy ze wszystkich po 1990 roku i politycy, którzy poza popularnością najczęściej nie mieli czym się pochwalić. Często też osoby kontrowersyjne i nielubiane. Ot takich to się czci żałobą. Ginie Szymborska i co? I niemal nic. Może to i dobrze. Jednak utwierdza mnie to w przekonaniu, że instytucja żałoby narodowej to coś śmiesznego, wybiórczego i kompletnie niepotrzebnego. Albo raczej przydatnego mediom dla podkręcania zbiorowej histerii (ot takiej jaka nadal trwa w Korei Północnej).


Ty też możesz zagłosować na Świnkę Halinkę. Będę wdzięczny [LINK]


Ty też możesz poprzeć inicjatywę występu THE DOORS na Woodstocku [LINK]


O ACTA nie wspomnę, bo wszyscy wspominają, ale popieram.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]