Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
W ramach solidarności 2012-08-29

a niech giną! Kto kazał im tam jechać, napaść i mordować Afgańczyków? Pytam, kto dał im takie prawo? Czym Afgańczycy sobie zasłużyli, by Polacy wtrącali się w nie swoje sprawy? Tak myślę ja, Tomasz Wala


Bo w tym popieprzonym kraju nie można wyrazić swojego zdania, bo jeszcze, nie daj Boże, obrazi się Boga, bogów, święte państwo, cudownego prezydenta czy nieskazitelnego polskiego żołnierza i jego cudowne sumienie.


http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120822/SWIDWIN/120829888


Wrażenia 2012-08-21

Trochę ich było i nie wszystkie pamiętam. Gdzieś tam weekend w Gdańsku, dość chłodny z upalnym powrotem (zawsze tak jest), kilka dobrych książek, parę faktów ze świata, nawet film jakiś. Jednak najgorsze jest poczucie zbliżających się praktyk i stada dzieciaków czekających na moje mądre słowa (czyt. koniec lekcji). Co ja im powiem? Jak poprowadzę lekcję skoro sam jestem dość tępy z rosyjskiego? No zobaczymy. Postaramy się, mój ssskarbie. Bo właśnie tego oto Ssskarba w trzech częściach w wersjach reżyserskich obejrzę w końcu na dużym ekranie. 12 godzin Froda, Bilba, Gandalfa, Aragorna i innych Legolasów.


Lecz póki co siedzę i piję mleko z kawą i cukrem (to czego więcej zawsze w składzie jest na pierwszym miejscu), wysyłam paczki za które dostaję jakieś grosze, dzięki którym piję swoje mleko z kawą i jestem zadowolony (tylko te praktyki). Do tego tworzę dzieło, które zapewne nie zostanie docenione. Ale tworzę. Prezentację na ponad 120 slajdów z alfabetem rosyjskim, kulturą i muzyką. Segreguję, wybieram i liczę na choć minimalne zainteresowanie ze strony uczniów. Robię to w ślimaczym tempie, bo bardziej kręci mnie sprawdzanie ofert na allegro i czytanie Władcy Pierścieni po rosyjsku (Властелин колец). Ale to nie wszystko co robię w ślimaczym tempie, ponieważ do tego biegam chcąc poprawić swoją kondycję (i poprawiłem o jakieś 5 min na 3-4 km).


Teraz zaś zastanawiam się od czego zacząć recenzję tego co obejrzałem i przeczytałem... Albo nie. Trochę politycznie, czyli cytat na dziś:



"Jeździmy z GÓWNIANYMI biurami podróży za GÓWNIANE pieniądze i chcemy dostać NIEGÓWNO, no wytłumacz mi to, a potem jęczymy... no to jest niebywałe". Mariusz Gzyl w Krzywym Zwierciadle jak zwykle dosadnie i mądrze prawi. Polać mu.



Dobra. "Dr. Strangelove albo jak nauczyłem się nie bać i pokochałem bombę"


Moja ocena - 8/10. Ta ironiczna pozycja w przekładzie Andrzeja Grabowskiego trafiła do mnie poprzez zaprzyjaźnioną przyszłą bibliotekarkę (której postaram się za to odwdzięczyć). Chciałem tą książkę wystawić na allegro, lecz tak mi się spodobała, że zaniemogłem. Jest to najbardziej znana powieść Petera George'a pisana w stylu czarnej groteski. Na jej podstawie powstał również film (który właśnie pobieram z zamiarem obejrzenia) znajdujący się na końcu pierwszej setki w rankingu filmwebu. Ale wracając do książki - niezapowiedziane zwroty akcji, zaskakujące dialogi, tajemnicza postać tytułowego doktora oraz postacie takie jak Kissoff, Guano, King Kong, Ripper i inni z mówiącymi nazwiskami. To wszystko tworzy niepowtarzalny klimat, którego kompletnie się nie spodziewałem. Z początku myślałem, że biblioteka pozbywa się książek niepopularnych i słabych, dlatego podszedłem do tego z dystansem, jednak po przejrzeniu okładek i obrazków okazało się, że na wszystkich jakie otrzymałem znajduje się wizerunek jakiejś nagiej kobiety (widoczne piersi). To również mnie trochę zraziło jak i bibliotekarkę, która tych książek chciała się pozbyć. Pozdrawiam tą miłą feministkę z tego miejsca i serdecznie dziękuję. :)


Przy czym owe piersi nie mają nic wspólnego oczywiście z treścią książek, które ani trochę nie są erotyczne. Może kogoś przekonam tym opisem z okładki:



...Amerykański generał dostaje fioła. ... Samoloty z bombami atomowymi na pokładzie atakują Rosję. ... Prezydent Stanów Zjednoczonych wspólnie z premierem Związku Sowieckiego, porozumiewając się przez "gorącą linię, próbują ocalić świat. ... Oto kronika makabrycznych, podszytych czarnym humorem wydarzeń, jakie w zamierzchłej przeszłości rozegrały się na planecie nazywanej Ziemią.



Zaś epilog jest wprost powalający. :)


Kolejna książka którą przeczytałem i która również mnie pozytywnie zaskoczyła to Wichry nocy Karla Wagnera. Moja ocena - 8/10 lub nawet trochę więcej. I również w tym przypadku okładka średnio zachęca - Potworny strongman z toporem i za korzeniem ukryta naga kobieta trzymająca sztylet. I nie chodzi w tym przypadku o widoczną pierś, lecz o jej udo rozmiarów uda konia. Rysownik zdecydowanie przesadził.


Do rzeczy. Jest to zbiór opowiadań powiązanych postacią głównego bohatera - Kane'a. Przyjemnie jest czytać o czarnoksiężniku obdarzonym długowiecznością, szczególnie, że nie jest to zbyt przyjemna postać. Rzadko głównym bohaterem jest ktoś raczej negatywny. W pierwszym opowiadaniu mamy opis akcji z jakiegoś starożytnego miasta, gdzie Kane włada, zaś w innym jakąś wzmiankę o tym, że to miasto jest już tylko legendą, zaś sam Kane jest wyjętym spod prawa przestępcą. W innych jeszcze spotyka olbrzyma, czy ratuje córkę... Wydawnictwo Amber jak zwykle utrzymało poziom.


Na koniec film: Wielki Stach, obejrzany na campingu w Gdańsku. Niby durna komedia ale myślę, że warto obejrzeć. No i nie ma co dużo o tym pisać... :)


I znów Ministry (tym właśnie utworem i teledyskiem rozpoczął się koncert...):







O Powstaniu Warszawskim 2012-08-13

Nieco spóźniona notka ale pragnę Państwu przedstawić alternatywę dla tej "rozachanej" i zakochanej w powstańcach telewizyjnej papki, którą się polaczkom sprzedaje. Dlaczego w tym durnym kraju jest taka moda na robienie z szarej (czarnej i żałobnej) rzeczywistości, wspaniałą i świetlaną?


Przepraszam ale SABATON powinien śpiewać o powstaniu warszawskim na podstawie tego odcinka programu Krzywe Zwierciadło, tyle, że wtedy taki SABATON nie miałby tysięcy fanów w Polsce jak i nie miałby do Polski wstępu. Dlatego śpiewa sobie SABATON pod publiczkę, że forti tu łan miast śpiewać o tym co było naprawdę i bez zbędnego patosu, upiększania, lizusostwa i w ogóle. Odcinek ten ukazuje jak bardzo z historii robi się prostytutkę...


Swoją drogą jest to najlepszy odcinek tegoż programu, polecam:


http://www.ipla.tv/Krzywe-zwierciadlo-rocznica-powstania-i-koncert-ma/vod-5570973


Trochę wstyd 2012-08-06

Powinno być Owsiakowi. Można by odnieść wrażenie, że komercha się wylała niczym szambo na wiejskim podwórku. Zanim zacznę krytykę, pragnę podkreślić, że nadal jest to dla mnie najlepszy festiwal na jakim byłem, choć już nie tak wspaniały jak wcześniej.


Może zacznę od sprawy najmniej błahej, a mianowicie kilku "spierdalaj", "wypierdalaj" itp, które można było usłyszeć z ust pana Jurka. Człowiek, który jest autorytetem dla tysięcy młodych ludzi nie powinien się tak wyrażać. I rozumiem te słowa w kontekście wyzywania kretynów, którzy wygwizdują jakiś zespół, bo czekają na swój (parę lat temu), lecz już mniej, kiedy chodzi o osobę chcącą wejść na scenę, jeszcze mniej, gdy rzecz idzie o dmuchaną lalę pod sceną. Jest jednak sytuacja, której w ogóle nie pojmuję. Koniec koncertu Hope, ktoś krzyknął "BIS!", a Jurek na to: "nie będzie bisu!" i coś w stylu: "jak Ci się nie podoba to spierdalaj". Zniesmaczyłem się totalnie.
Również rozpoczęcie straciło na uroku, bo nie usłyszeliśmy "Glory Glory alleluja" - nieodłącznego elementu granego przez wielką orkiestrę, której również nie było.
Kolejna sprawa, która chyba najbardziej mnie zbulwersowała to brak krwiobusów na przystanku. Otóż przyjeżdżają sobie one na Woodstock jak co roku i okazuje się, że miejsca brak, że jakiś Toi Camp ważniejszy, że Play oraz Carlsberg potrzebują więcej miejsca... płacą, sponsorują, to mają. Regionalne Centra Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa nie są super bogate, nie wypromują przystanku, więc można się ich, grzecznie mówiąc, pozbyć. Więcej zysku jest z bogatych Niemców na płatnym polu namiotowym. Uściślając, busy musiały ustawić się już poza terenem przystanku, kawał drogi od pola namiotowego, gdzie wielu ludziom zwyczajnie nie chciało się iść. I dotarły tylko poznański i zielonogórski, czyli dwa zamiast pięciu. Wcale się nie dziwię. Też bym zrezygnował, gdyby się okazało, że za próbę pomocy innym chcą jeszcze ode mnie pieniędzy. Nie przeszkodziło to oczywiście w emitowaniu reklam z głównej sceny namawiających do krwi oddania.


To jest właśnie komercjalizacja. Owsiak musi z każdym sponsorem nakręcić filmik reklamowy, żeby zdobyć jak najwięcej pieniędzy. Osobiście wolałbym aby tego było mniej. Szczególnie sieć Play bardzo zaangażowała się w promocję i widać było pełno pracowników namawiających do zakupu karty owej sieci.
Ostatnia rzecz - informatory o które pytałem Jurka i byłem bardzo zadowolony, że znowu będą. Proponowałem, żeby były sprzedawane za parę złotych (żeby się stosami nie walały na polu jako śmieci) jednak ucieszyła mnie wiadomość, że będą bezpłatne. I zaczęło się moje informatorów szukanie. Dotarłem do sklepiku WOŚP i miła pani informuje mnie, że informator, owszem, darmowy ale po dokonaniu zakupu od stu złotych... Szlag mnie trafił. I nie, nie sprzeda za parę złotych, musi być zakup i zysk. Wstyd Panie Jurku.
Mam tylko nadzieję, że za słowa krytyki nie otrzymam kolejnej odpowiedzi: "Jak Wam się nie podoba to są inne festiwale" czy co gorsza: "Jak Ci się nie podoba to spierdalaj stąd!". To po prostu żenujące.


Ale jednak pomimo tego wszystkiego nadal najlepsza impreza i wspaniali ludzie. Szczególnie do środy, kiedy więcej jest prawdziwych fanów, a mniej masówki. Również koncerty mnie niesamowicie zaskoczyły. Carrantuohill na dużej scenie wypadł rewelacyjnie. Nie ma to jak genialna i dojrzała muzyka celtycka. Niezwykle skoczne rytmy i świetna atmosfera. Ale to nie wszystko. Największe zaskoczenie i szok wywołał u mnie występ innego zespołu: 


Mój najlepszy koncert od 2007 roku (choć zastanawiam się czy w końcu coś nie przebiło Tymona z Transistorsami)... genialni, żywiołowi, wcale nie weterani, lecz zdrowi i nowi, z nowymi problemami do przedstawienia szerokiej publiczności. Nigdy bym się nie spodziewał takiego koncertu... Na telebimach zamiast przekazu ze sceny, przekaz, który ma zmusić odbiorcę do zastanowienia, wstrząsnąć nim. To co robił wokalista, efekty dźwiękowe, świetnie wkomponowane teksty z telebimów... Jestem wzruszony. Pomyśleć, że jedna mała kaseta po bracie, którą szpanowałem (bo włączałem i otwierałem okno) sprawi, że będę na tym koncercie i tak się zachwycę. Oh i ah.
GENIALNY występ zespołu MINISTRY:
JUST ONE FIX







Inne zespoły na których byłem:
- Vavamuffin - koncert spędzony w błocie i w sumie dlatego mi się podobało, bo za tym gatunkiem muzyki nie przepadam.
- Poparzeni kawą trzy - byłem ale sobie poszedłem, gdyż mimo grania rosyjskich utworów niezbyt mi się spodobało.
- Piotr Bukartyk - jak wyżej.
- Hope - grają ostro i całkiem dobrze, zniesmaczyła mnie tu jednak akcja Jurka.
- Eris is my homegirl - uciekłem przed ulewą gdy grali. Trochę ich szkoda.
- Elektryczne Gitary - hmm... spodziewałem się lepszego koncertu. Trochę już mają lat i gdyby nie zachowywali się jakby mieli ich połowę mniej to może nawet lepiej by im to wyszło.
Żałuję, że The Darkness słyszałem tylko z daleka, ale z tego co słyszałem to grali świetnie. Toi Luzja, zespół, który spodobał mi się w zeszłym roku grał również i w tym. Tu trafiłem na końcówkę i lekko się wkurzyłem. Jeden utwór zagrali oni z prowadzącym scenę Kriszny. Miał on śpiewać refren razem z wokalistą. Jednak widocznie niektórzy z nich mają takie zamieszanie w głowie, że są w stanie powtarzać tylko hare kriszna hare kriszna kriszna kriszna hare hare... Zepsuło to koncert totalnie. Byłem też na Łowcach.B ale jakoś ich słychać nie było to uciekłem. I po Woodstocku. Najprzyjemniej oczywiście było przy namiotach w gronie zacnych towarzyszy z Opalenicy i nie tylko :)


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]