Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Niebywałe! 2012-12-29

Ktoś tam się bulwersuje tym, że państwo finansuje konkurs im. Adama Włodka (męża Szymborskiej) - byłego komunisty ale nie ma odwagi krytykować samej Szymborskiej <sic!> (http://www.dominik-kucinski.e-blogi.pl/), a mnie zadziwia inna rzecz...


Film, który zamierzam obejrzeć w Sylwestra, film, na który bardzo długo czekałem dwa dni przed premierą był na ok 700 miejscu w rankingu Filmwebu, w dzień premiery (28 grudnia) znajdował się już na 83 miejscu, zaś dziś znajduje się już na 56! Hobbit pnie się w górę i wszystko wskazuje na to, że będzie tak samo genialny (lub bardziej) jak Władca Pierścieni. Ale czego innego można się spodziewać po Peterze Jacksonie?


Tak więc doczekać się nie mogę godziny 13:30 ostatniego dnia roku. Pewnie się nie zawiodę, chociaż na pewno film nie przebije książki (którą przeczytałem 4 razy, w tym raz po rosyjsku).







Na koniec wszystkim szczęśliwego nowego itd, itp, etc. etc...


Elfy w Wielkopolsce 2012-12-27

Czyli trochę spóźniona relacja z wprowadzenia tych cudeniek na wielkopolskie tory. Koleje Wielkopolskie przejęły dwie trasy i na szczęście nie było takich wpadek jak w przypadku Kolei Śląskich (przez parę dni po kilkadziesiąt składów nie wyjeżdżało na tory). Wszystko póki co w porządku. KW honorują bilety regio i można kupować wspólny miesięczny. Pytanie co będzie od stycznia. Głupotą jest jednak to, że nie można teraz np kupić biletu na pociąg TLK w jedynej kasie w mieście. Głupotą jest też sam superhipernowoczesny Elf, którym miałem już przyjemność jechać. Całkiem wygodne siedzenia nie rekompensują tłoku jaki panuje w tym pociągu. Hałas, jak na tak nowoczesną jednostkę, jest nieprzyjemnie zaskakujący (pociąg trzeszczy, klimatyzacja pracuje bardzo głośno). Być może jedynym udogodnieniem (poza niczego niewyświetlającymi monitorami) jest tabliczka informująca o trasie, czasie przyjazdu (nieaktualizowanym w przypadku opóźnień) oraz prędkości. Dzięki temu cacku dowiadujemy się, że w pociągu mogącym jechać 160 km/h jedziemy km 20...


Czyli ogólnie klapa.


Poza tym właśnie wróciłem z rodzinnych, pachnących smakołykami, radosnych świąt w szarą codzienność, którą dzielę z wariatami. Muszę przyznać, że nie nastraja mnie to optymistycznie...


T. love na koniec.





Ukraina, Polska i ja 2012-12-20

Jak zacząć? Może od spraw, które najmniej mnie ostatnio interesują. Coś się w mediach krzyczy o in-vitro. Że wprowadzą, że nie, że niezgodne z wolą Kościoła, że jedyny skuteczny sposób na bezpłodność. Oczywiście popieram i nie mam zamiaru odpierać idiotycznych argumentów o zamrażanych duszach zarodków, bo takie to mogą się śnić tylko ludziom pokroju Ziobry i Macierewicza. Najważniejsze jest to, że, jak i przy aborcji, tak tutaj to nie przeciwnicy są zmuszani do aborcji i in-vitro, lecz zwolennicy tych metod są pozostawieni samym sobie. Jak słyszę o jakichś "lobby aborcyjnych" to mi się rzygać chce. Jakby chodziło o to, że każdy bezpłodny miałby być zmuszany do in-vitro, a każdy, który nie chce mieć dziecka do usunięcia ciąży. Pozdrowienia!


Druga rzecz, która ostatnio wypływa na powierzchnię i strasznie cuchnie to GMO. Ja osobiście jestem jego zwolennikiem i nie miałbym żadnych oporów kupując produkty genetycznie modyfikowane. Szczególnie, kiedy bym widział, że np mają one więcej witamin lub są tańsze. Nikt nie udowodni mi, że to jest szkodliwe, bo nikt nie jest w stanie tego udowodnić. Skoro geny pomidora nie niszczą mi mózgu to pojedynczy gen wprowadzony do owego pomidora również mi nie zaszkodzi. A uważam, że to o wiele lepsze niż pryskanie niemodyfikowanego pomidora pestycydami, sztucznymi nawozami itd. Tak samo 100 razy gorsze od GMO są chociażby sorbinian potasu, maltodekstryna, inozynian potasu i inne konserwanty, wzmacniacze i różne gówna. Tego jakoś nikt zabronić nie zamierza.


Ale cóż zrobić skoro tacy idioci (tylko w tym przypadku) jak Green Peace (którego zazwyczaj popieram) są kompletnie nieogarnięci z nauką i próbują zbić kapitał na kompletnym braku wiedzy zwykłych ludzi. Marzy mi się manifestacja pod Sejmem z hasłami typu: "STOP SORBINIANOWI". Tyle, że to jakoś tak nie brzmi. :) Z jednym tylko się zgodzę. Produkty GMO powinny być oznakowane i kto nie będzie chciał - nie będzie kupował.


Tyle o Polsce, którą póki co bardzo mi się odbija i która to Polska, choć piękna i moja, nie dba o mnie jako obywatela i mi nie pomaga.


Przenieśmy się za wschodnią granicę. Wiele się ostatnio na Ukrainie działo. Wybory, bójki w parlamencie, nowe prawo czyniące z połowy Ukrainy Małorosję.... Prawo, które praktycznie czyni język rosyjski drugim językiem urzędowym. I przepadną zdobycze Pomarańczowej Rewolucji, przepadają zdobycze dwudziestu lat demokracji i... ukrainizacji Ukrainy. Sytuacja w tym kraju jest dla jego obywateli katastrofalna. Rząd oszukuje, manipuluje wyborami, Janukowycz dogaduje się z Putinem. Stoi za tym też kryzys pojedynczych osób. Pamiętam jak nasza profesor (Ukrainka i patriotka) opowiadała ze łzami w oczach, że język w Ukrainie umiera. I czemu się tu dziwić skoro Rosja promuje się na całym świecie, zaś Ukraina nie chce sfinansować wydania podręcznika do nauki języka ukraińskiego za granicą... Chodzi tu o przypadek nauczycielski w Australii, która sama za swoje fundusze musiała napisać i wydać podręcznik. Była też mowa o dziesiątkach przepisów, które w przeciągu stuleci wydawała Rosja, żeby zniszczyć ukraińskość. Chodzi też o wielki głód na Ukrainie, o którym mało kto wie. Zginęło od 6 do 10 mln ludzi. Straszne tym bardziej dlatego, że 4 mln nie był w stanie nikt się doliczyć...
Okazało się jednak, że łzy nie były spowodowane tylko troską o kraj, lecz też o rodzinę. Otóż męża owej profesor (przez duże Pe) w tym czasie naszły służby państwowe teoretycznie w celu przeszukania dokumentacji i kontroli, a tak naprawdę, aby zaproponować przejście do obozu władzy i grożąc, że jeżeli tego nie zrobi - znajdą na niego haczyk.


Tak jest na biednej Ukrainie, którą pokochałem bardziej niż Rosję. Jej kultura, język, ludzie. To wszystko mnie przyciąga i znów tam pojadę. Znów do Lwowa i zapewne znów będzie zauroczony ludźmi i atmosferą...


Na koniec, żeby nie było tak smutno przedstawiam krótki film o Zlydniach (w dosłownym tłumaczeniu Złych Dniach) - małych potworkach, które wszystko niszczą. Napisy tylko angielskie ale jak coś będzie niezrozumiałe to służę pomocą. Mój ulubiony filmik:







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]