Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Premiera 2013-01-27

National Geographic zapewne pobije dziś w Polsce rekord oglądalności. Pomimo tego, że nie będzie 40 centymetrowych brzóz, gazu, sztucznej mgły, wybuchów i dobijania strzałami w tył głowy (co wielu Polaków uwielbia). Dziś o godzinie 21:00 odbędzie się światowa premiera odcinka Katastrofa w Przestworzach - "Śmierć prezydenta" o katastrofie w Smoleńsku.


Tak właściwie pewnie wielu osób wierzących w teorie spiskowe to nie przekona... wolą dowody przedstawiane przez Macierewicza. Myślę jednak, że dla zdrowo myślącej części społeczeństwa może to być kropka nad i.


Przedstawiciele NG na pytanie dlaczego nie zawarli w odcinku nawiązań do teorii Macierewicza odpowiedzieli, że muszą szanować swoich widzów na świecie i trzymać poziom. :)


Pozdrowienia i zwiastun na koniec







Są takie zespoły.. 2013-01-19

Jak T.love, które dojrzewają razem z nami. Z czasem nudzą się już hity ciągle puszczane w radiu (tak abstrahując, wg. mnie lepiej brzmiała forma nieodmienna: w radio), przestajemy się już nimi cieszyć i odtwarzać na okrągło, lecz odkrywamy inne, mniej znane piosenki grupy, o której, byliśmy pewni, że wiemy już wszystko.







Polskie mięso - piosenka polityczna i polska jak żadna inna. Piosenka singlowa, zupełnie nie zwiastująca klimatu, mającego zapanować w kolejnej płycie Zygmunta i zespołu.


T.love to kolejny fenomen, który postanowiłem poznać od deski do deski, a mianowicie, odsłuchać wszystkie utwory po kolei i przypomnieć sobie nieco z przeszłości oraz poznać mniej znaną część aktualnego stanu rzeczy. Piosenką z przeszłości, niezbyt znaną, może tu być piosenka... T.love T.love bo przecież jest tyle dobrych zespołów i każdy może znaleźć coś dla siebie lub założyć swoją grupę :)







Kiedy już wiemy, że było tyle dobrych zespołów ale jednak wszyscy chcieli grać w T.love (nawet Gierek) może przejdźmy do czasów współczesnych i nowej płyty, która ciągle mnie zaskakuje nowymi hitami. Najpierw spodobał mi się utwór Poeci umierają, następnie Skomplikowany (nowy świat), później hit - Lucy Phere, Old is gold, Ostatni taki sklep... płyta zaskakująca i dojrzała, prezentowana zapewne dla, nieco starszych już (również dojrzalszych), fanów zespołu. Muniek nadal się buntuje, wie przeciw czemu można się buntować w dzisiejszych czasach, dlatego w jednej z piosenek "pierdoli fejsa" (oczywiście poleciłem ten utwór na Facebooku). Cała płyta jest jednak zupełnie inna, pełna przemyśleń, zastanawiająca, nieco sentymentalna i kompletnie pochłaniająca. Ostatnim utworem, który mnie niedawno zachwicił jest Mętna Woda. Polecam wszystkim:







CBA woni szambem 2013-01-07

Dwie kwestie. Pierwsza, która w końcu wyszła na powierzchnię to karygodne postępowanie CBA oraz jego ówczesnego szefa Kamińskiego. Dla nielicznych temat był wiadomy już dawno, teraz szambo się wylało. Gówno (za przeproszeniem) śmierdzi bardzo mocno i do tego próbuje się bronić. Słowa sędziego Tulei na temat działań CBA wywołały skandal. Zobaczmy jak brzmiały:



Budzi to skojarzenia nawet nie z latami 80., ale z metodami z lat 40. i 50., czasów największego stalinizmu - dodał sąd. Jak podkreślił, zatrzymania dr. G., jak i innych oskarżonych w całej sprawie należy uznać za niezasadne i gdyby te osoby wystąpiły do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie z tego tytułu, "to z pewnością sąd by im je zasądził".



Panowie z PiS i CBA (z Kamińskim na czele) chcą dla sędziego dyscyplinarki. Środowisko jednak w sporej części broni sędziego i uważa, że jego słowa były potrzebne. Po usłyszanych dzisiaj faktach w zupełności się zgadzam:



Świadek A.G., lat 67. Kobieta - zabrana z domu na przesłuchanie 10 lutego (zatrzymanie dr G. - 12 luty). Przesłuchiwana od 22 do 2 nad ranem. Bardzo się bała ("byłam przerażona"). Twierdzi, że CBA wymusiło na niej zeznania. Mówili "wszyscy się przyznali, to pani też powinna", "jeśli panią zatrzymamy, to mąż zostanie w szpitalu sam". Zabronili jej mówić komukolwiek o przesłuchaniu. Mąż zmarł 14 lutego (dzień konferencji CBA). Po jego śmierci zabrana do CBA na kolejne przesłuchanie - też w nocy.

Iwona SZ., przesłuchiwana w ciągu dnia. Przyjechali po nią do pracy. Funkcjonariusz (mężczyzna) podczas przesłuchania w CBA wszedł z nią nawet do toalety, stał pod drzwiami. Słyszała, jak funkcjonariusz krzyczy na kogoś, kto chciał odwołać zeznania. Straszyli ją, że pójdzie "siedzieć". Przesłuchujący ją agenci mieli przy sobie wyeksponowaną broń. W CBA była przesłuchiwana od 10. do 15., potem przewieziono ją do prokuratury. Tam identyczne przesłuchanie i identyczne pytania. Nie pozwolono jej zadzwonić do rodziny i poinformować, co się dzieje i gdzie jest.

Ewa K., zabrana o 23, przesłuchanie po północy. W czasie przesłuchania kilkakrotnie pytana o "kontakty fizyczne" z G. Czy były? Czy się "przytulał"? Czuła się upokorzona, bo mimo zaprzeczeń pytanie ponawiano. "Bałam się". Przesłuchanie zakończone o 2.20 nad ranem.

Anna Z-M., lekarka, żona lekarza, córka lekarza. Dała dr G. pudełko na cygara (choć wiedziała, że nie pali). W dwóch ośrodkach kardiochirurgicznych odmówiono zoperowania ojca "bo nie rokuje", G. jako jedyny się podjął ("Ojciec żyje do dziś"). Zatrzymana w nocy, w trakcie pełnienia dyżuru na OIOM-ie, w trakcie reanimacji pacjentki. Trzech funkcjonariuszy CBA weszło w brudnych, zabłoconych butach na oddział i stało obok niej podczas reanimacji. Około północy dowieziona do Warszawy (150 km), zabroniono jej kontaktu z rodziną. Przesłuchiwana kilka godzin. Grożono jej 8 latami więzienia, mówiono: "nie wrócisz już do domu". W nocy funkcjonariusze CBA pojechali też do jej domu - nastoletni syn udawał, że go nie ma i nikogo nie wpuścił. CBA pojechało do jej rodziców - staruszków. Chciano zatrzymać matkę - zasłabła. Ojciec wezwał pogotowie. "Czułam się zastraszona, byłam przerażona". Funkcjonariusz podkreślił, żeby powiedziała, że dała prezent, bo oczekiwała lepszego traktowania ojca. Zaprzeczyła, bo pudełko dała po wyjściu ojca ze szpitala. Wtedy usłyszała, że nie pójdzie do domu. Podpisała wszystko, co kazali. Tej nocy była przesłuchiwana trzy razy - dwa razy w siedzibie CBA, raz w prokuraturze. Dostała zakaz opuszczania kraju i kazano jej meldować się dwa razy w miesiącu na policji. Przesłuchano ją kolejny raz - w prokuraturze. W sądzie płacze: "to niewiarygodne, to nie do pomyślenia".

Edward B., pacjent operowany pięć dni przed zatrzymaniem G. "CBA wpadło na oddział z krzykiem, z bronią, w kominiarkach", zrobiło się straszne zamieszanie. "Przeżyłem szok, myślałem że to jakiś napad". Z powodu stresu zasłabł, miał migotanie komór.

Pani K., starsza pani, żona pacjenta. Funcjonariusze CBA przyszli w nocy. Kazali jej się ubierać i iść na przesłuchanie. W domu był schorowany mąż i czteroletni wnuczek. Ugięły się pod nią nogi, nie była w stanie iść. Wzięli ją pod ręce. Spadły jej kapcie, ale nikt się nie zatrzymał, ciągnęła bosymi stopami po podłodze. Przerażeni sąsiedzi wyszli na klatkę schodową.



I to jest, ku*wa, demokratyczne państwo w środku Europy w XXI wieku?! Wcale się sędziemu nie dziwię. Wyrywania paznokci nie było ale jednak z metod stalinowskich CBA korzystało... Nie do pomyślenia są przesłuchania w nocy, a co dopiero groźby i takie zachowanie funkcjonariuszy. A twierdziłem od początku, że CBA to instytucja powołana przez PiS, na jego zachciankę... Widać co z tego wyszło. Mam tylko nadzieję, że niektóre z tych osób trafią do pierdla. Tego samego życzę Kamińskiemu. Kaczyńskiemu zaś i Ziobrze przydałby się Trybunał i to bardzo...


http://www.facebook.com/SedziaIgorTuley?ref=ts&fref=ts - Człowiek z jajami.


Wielka Orkierstra Owsiaka 2013-01-06

Zbliża się kolejny finał WOŚP. Piąty rok już chyba będę stać z puszką i namawiać do wspierania (choć oczywiście nie tak nachalnie jak to robią niektórzy wolontariusze). Liczę, że i tym razem pod koniec dnia nie będę mógł utrzymać puszki w rękach i, że będzie ona pełna po brzegi. Ku uciesze zliczających zaś pań dołożę do puszki wszelkie groszaki jakie mam w domu...


WOŚP jako organizacja nadal wywołuje mój szacunek. Zbyt często, kiedy zbieram pieniądze, słyszę teksty typu: "Pomógł mi (moim znajomym) sprzęt Orkiestry i od tego czasu zawsze pomagam jak mogę". Sprzęt, na który Państwo pieniędzy mieć nie chce. Woli je wyrzucać w błoto. Dziwi mnie, że prywatne przychodnie i szpitale (mające jednak umowy z NFZ) stać na świetną jakość usług i profesjonalny sprzęt, zaś szpitali publicznych ani na jedno, ani na drugie nie... Tym bardziej cieszy istnienie organizacji, która wspiera tą niedofinansowaną dziedzinę, jaką jest służba zdrowia.


Miło jest też usłyszeć, że Orkiestra pierwszy raz zbiera również dla osób starszych, aby wesprzeć w sprzęt szpitale geriatryczne. Znając WOŚP wiem, że będzie to sprzęt najlepszej jakości. Zachęcam więc wszystkich do udziału w Finale.


Jedyne co mi się nie podoba to medialne i komercyjne sprzedanie się Owsiaka. W tym roku widzimy to jeszcze wyraźniej, kiedy pan Jerzy sprzedał się firmie Play. Dzięki temu sponsorowi możemy co chwilę widzieć Owsiaka reklamującego Finał, jednak wraz z nim widzimy karuzelę z symbolami Play, Owsiak reklamuje Play i Play reklamuje się w tej reklamie sam. Takiego nachalnego sponsora nie uznaję za darczyńcę, który pomaga Fundacji, lecz za pasożyta, który jak najsilniej próbuje się pokazać w reklamie kupionej za swoje pieniądze i jednocześnie dać do zrozumienia co głupszym jaki to on jest wspaniały i jak wspiera potrzebujących.


Ten sposób "wspierania" uważam za jeden z najgorszych... Gorszym tylko wydaje mi się epatowanie krzywdą ludzką, aby namówić ludzi do oddawania swoich pieniędzy. Ukazywanie w ekranach chorych osób przybiera coraz drastyczniejsze formy i dziw bierze, że nie sięgnięto jeszcze po wymiotującego po chemioterapii Jasia, operowanej właśnie Janinki czy sparaliżowanego Radka, nie mogącego wymówić ani słowa... Mnie samemu kojarzy się to jedynie z najgorszą próbą wyłudzenia od ludzi pieniędzy. Kojarzy mi się to z graniem na sumieniach ludzi. Takie fundacje nie rozumieją, że prawdziwie dobry człowiek pomoże i bez tego. Cieszę się, że WOŚP nigdy nie sięgał po takie metody...


Na koniec Lao Che (zespół pojawiający się do niedawna na Woodstocku, a ostatnio zastąpiony nieco bardziej masową muzyką)... Dodać jeszcze tylko muszę, że pomimo tych wszystkich uszczypliwości nadal szanuję pracę Owsiaka i doceniam jego wkład w polską służbę zdrowia i samą mentalność Polaków.







Religia w szkole 2013-01-03

Temat przeze mnie wielokrotnie poruszany, więc dzisiaj zacytuję tylko świetny artykuł na ten temat opublikowany na stronie internetowej Gazety Wyborczej:

"Nie czyni uczniów lepszymi ludźmi ani bardziej świadomymi obywatelami, nie czyni ich także ludźmi lepiej rozumiejącymi otaczającą nas rzeczywistość czy lepiej przygotowanymi do funkcjonowania we współczesnym społeczeństwie. W dwóch ostatnich zakresach wydaje się nawet przynosić szkody, podważając zaufanie do nauki oraz zamykając uczniów na inność i różnorodność kulturową
Nauczanie religii w szkołach publicznych w Polsce jest przede wszystkim problemem konstytucyjnym. Zdaje się ono bowiem stać w sprzeczności z co najmniej dwoma artykułami Konstytucji RP: art. 25, zobowiązującym władze publiczne do bezstronności w sprawach religijnych, światopoglądowych i filozoficznych oraz art. 48, który gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Czy nie jest naruszeniem światopoglądowej i religijnej bezstronności państwa wpisanie do ramowego planu nauczania państwowej szkoły (nawet jako nadobowiązkowego) przedmiotu, który nie jest neutralny ani religijnie, ani światopoglądowo?

Obrońcy religii w szkole chętnie sami powołują się na art. 48 Konstytucji, czyli prawo do wychowana dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami. Nie oznacza ono jednak w żadnej mierze prawa do wychowania religijnego przez państwową szkołę. Zarazem brak alternatywy dla religii w postaci etyki, katecheza planowana pomiędzy innymi lekcjami w ciągu dnia, religijny charakter uroczystości szkolnych czy współpraca szkół w organizacji ceremonii kościelnych, np. pierwszej komunii czy bierzmowania, a także jawne wsparcie udzielane religii przez wielu dyrektorów szkół tworzą światopoglądowy nacisk na nieliczną mniejszość inaczej wierzących lub niewierzących rodziców i uczniów. Dobrze obrazuje to sytuacja wykluczenia dzieci ze szkolnych zajęć związanych z przygotowaniem uczniów do religijnych uroczystości pierwszokomunijnych.

Katecheza narzędziem indoktrynacji

Warto chyba jednak postawić także pytania o edukacyjne korzyści nauczania religii w szkole publicznej - czwartego przedmiotu w polskiej szkole pod względem liczby godzin nauczania, po języku polskim, matematyce i języku obcym. Przywrócenie w 1990 r. religii w polskich szkołach przez rząd T. Mazowieckiego, oparte było bowiem na założeniu, iż katecheza przyniesie znaczące efekty wychowawcze. Religia w szkole miała pełnić funkcję dodatkowych "godzin wychowawczych", tak jak pełniła ją w kościołach w czasach PRL, stanowiąc źródło oporu młodzieży wobec totalitarnego systemu i odtrutkę na ówczesną oficjalną ideologię komunistycznego państwa. Ironia historii sprawiła jednak, że w III RP religia w szkołach posłużyła do wprowadzenia do nich innej, tym razem narodowo-katolickiej ideologii, która zastąpiła wcześniejszy, jedynie słuszny marksizm-leninizm. W ten sposób katecheza szkolna stała się narzędziem indoktrynacji młodzieży tą ideologią.

W ten sposób, wprowadzając religię do szkół, państwo polskie nie tylko, wbrew art. 25 Konstytucji, nie zachowało bezstronności w sprawach światopoglądowych, ale w dużej mierze wpłynęło na kształtowanie światopoglądu całego młodego pokolenia Polaków.

Indoktrynacja antyaborcyjna

Czy wpływ ten był pozytywny, tzn. czy podniósł się w ten sposób poziom moralny młodzieży kształcącej się w III RP? Niestety, nie widać tych efektów. Nie widać ich nawet wśród najważniejszych z punktu widzenia celów wychowawczych szkolnej katechezy zachowań młodzieży, np. w zakresie etyki seksualnej, stosowania używek czy poziomu agresji. Jedyna zauważalna zmiana w postawach społecznych młodych Polaków w ciągu ostatniego dwudziestolecia dotyczy znaczącego wzrostu postaw sprzeciwu wobec prawa kobiet do aborcji, nawet w sytuacji zagrożenia życia matki. W praktyce szkolna katecheza stała się zatem w Polsce jedynie skutecznym kursem antyaborcyjnym, prowadzonym w najbardziej absurdalnej odmianie ideologii tzw. pro-life."

http://wyborcza.pl/1,126764,13132743,Religia_w_szkole___edukacyjna_wartosc_ujemna__list_.html#ixzz2GvYyGIYJ


Hobbit - niezwykle długa podróż 2013-01-01

Jestem po sylwestrowym seansie z hobbitami i krasnoludami w roli głównej. Uczucia mam mieszane. Początek filmu genialny - świetnie nawiązuje do Władcy, koniec filmu również genialny. Środek niestety trochę mnie zawiódł. Sporym minusem dla mnie są dwie sceny żywcem wyjęte z Władcy Pierścieni (kiedy to Gandalf wzywa przyjaciół za pomocą ćmy oraz pierścień spadający z powietrza na palec bohatera.


Fabuła
Na minus również oceniam rozwleczoną fabułę oraz sceny, które nijak nie miały się do tego co jest w książce (co mnie nieco irytowało po czterokrotnym jej przeczytaniu). Ale spróbujmy tutaj zrozumieć tok myślenia Petera Jacksona. Z trzech tomów Władcy Pierścieni stworzył trzy genialne filmy. Teraz z jednej małej książeczki próbuje zrobić to samo. Nic dziwnego, że starał się dodać jak najwięcej od siebie oraz zapełnić czas scenami walki, których w rzeczy samej aż tak wiele nie ma i nie są tak rozbudowane. Same efekty, choć świetne, są jednak nieco gorsze niż w poprzedniej trylogii. Baardzo dużym plusem jest udana próba połączenia książkowego bajkowego nastroju z Jacksonowskim stylem. Udało się to przede wszystkim dzięki dodaniu do filmu sporej dozy poczucia humoru (i to dość dobrego). Fabułę oceniam na 8/10.


Bohaterowie
Większość spisała się świetnie. Martin Freeman (Bilbo Baggins from Bag End :) świetnie wcielił się w prowincjonalnego hobbita przekształcającego się z czasem w bohatera godnego wyprawy, na której końcu czeka smok. Jestem pełen podziwu dla jego gry i odnoszę wrażenie, że gdyby nie on - film mógłby bardzo wiele stracić. Ian McKellen (Gandalf Szary) również pomimo swojego wieku spisuje się świetnie i dalej odgrywa swoją rolę na równie dobrym poziomie. Sporym zaskoczeniem dla mnie jest również gra Kena Stotta (Balin) jako doświadczonego, starego, krasnoludzkiego weterana. Erlond (Hugo Weaving), Galadriela (Cate Blanchett) (choć nie wiadomo skąd się w Hobbicie wzięła), Gollum (Andy Serkis) i stary Bilbo (Ian Holm)... co tu dużo mówić: palce lizać. Większość drużyny krasnoludów również odegrała kawał dobrego aktorstwa.


Największym nieporozumieniem jest pojawienie się w filmie Radagasta. Przyznam, byłem zainteresowany tą postacią (nie pojawiła się we Władcy) i szczerze się zawiodłem. Przedstawić czarodzieja jak idiotę. I do tego te króliki... Kolejny zawód to gra Richarda Armitage'a (Thorin). Miał to być dumny i godny krasnolud wiodący swoją drużynę do celu. Trochę to jednak nie wyszło. Jego gra pozostawia wiele do życzenia.
Podsumowując jest kilku kiepskich bohaterów lub ról, jednak ci genialni zupełnie ich zaćmiewają. Bohaterów oceniam na 9+/10


Przyznam, że im dłużej trwał film tym bardziej mina mi rzedła. Jednak zakończenie wywołało mój zachwyt. Ocena całego filmu to 9/10. Naciągane 9. Gdyby pojawił się jeden wątek więcej, zupełnie niezwiązany z książkami, to myślę, że nie byłbym tak pobłażliwy. Czekam z niecierpliwością i obawą na kolejną część. Powtórzę raz jeszcze. Gdyby druga część była ostatnią - nie miałbym obaw. Jednak nie mogę sobie wyobrazić takiego rozciągnięcia fabuły aby starczyło jej na dwie części, aby była ona spójna i nie było w niej durnych dodatków niezwiązanych z genialnym dziełem Tolkiena. Film polecam przede wszystkim tym osobom, które jeszcze nie czytały książki. Być może lepiej ocenią te aspekty, które dla mnie są wadami.


I'M A BAGGINS FROM BAG END


CHWAŁA MARTINOWI :)


Bilbo


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]