Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Jan Hartman - człowiek z nadziei 2013-10-19

Abstrahuję tu zupełnie od filmu, którego pewnie nigdy nie obejrzę. Chcę się skupić na postaci, która być może polepszy nieco jakość prowadzenia polityki, zarówno w tym kraju jak i w nowo powstałej partii Twój Ruch. Z chęcią zobaczyłbym prof. Jana Hartmana na stanowisku przewodniczącego tej partii. W miejscu wybuchowego Palikota - poważny i niedotknięty jeszcze niszczącą ręką polityki i pijaru, intelektualista Jan Hartman.


Miałem okazję porównać wypowiedzi Hartmana z wypowiedziami Ziobry i polityków PiSu. W końcu zjawił się ktoś, kto operuje logicznymi argumentami i faktami w debacie, nie zaś nastrojami i działaniami pod tzw. "publiczkę".


Znalazłem także kilka wypowiedzi profesora na jego blogu i tym bardziej przekonuje mnie to do poparcia partii, w której on się znajduje (z nadzieją, że w końcu stanie się jej liderem). Najpierw coś trywialnego, o polityce, wyborach i partiach:



"Jeśli utrzymamy lub poprawimy wynik Ruchu Palikota, to siłą faktów wejdziemy do gry o Polskę. Gry, w której rozgrywający Donald Tusk, niewątpliwie osłabiony w partii i w kolejnych wyborach, będzie musiał nie dopuścić do powstania katastrofalnej koalicji PiS-PSL. Czy da radę sam z Millerem? Czy chce właśnie z Millerem? Czy znużenie PSLem jest wystarczająco silne, by zaryzykować trójkoalicję PO-SLD-TR (Twój Ruch)? A może będzie PO-TR? Karty są i będą w ręku Donalda Tuska. Choć dzisiaj te scenariusze są czysto teoretyczne i niewiele jeszcze zaprzątają uwagi szacownej głowy pana premiera, już zimą, gdy pojawią się sondaże do PE, pewnie się to zmieni. Ale i tych paru miesięcy szkoda, bo czas pracuje dla Kaczyńskiego. Dlatego powiadam: drodzy Koledzy i Koleżanki z Normalnych Partii (NP): dajcie sobie spokój z tym udawaniem, że nie ma Palikota i weźmy się do konstruktywnej współpracy, bo jak to prześpimy albo się zakiwamy, to nam Kaczyński z Macierewiczem i Agentem Tomkiem po prostu rozpieprzą ten kraj w drzazgi. I będzie to nasza wina. Wina niewybaczalna. Tak że, Panie i Panowie, drwinki drwinkami, ale generalnie nie jest zabawnie i trzeba się trochę na serio ogarnąć." (Podkreślenie - T.) [LINK LINK LINK]



W swoim najnowszym wpisie Hartman porusza temat sprawiedliwych pozornie sądów w Polsce na przykładzie niedorozwiniętego człowieka, który nie mógł być traktowany jak zwykły przestępca, a tak potraktowany został. http://hartman.blog.polityka.pl/2013/10/13/sedzia-z-duralexu/


Jednak to, co poruszyło mnie najbardziej i porusza każdego, żyjącego poniżej średniej krajowej, obywatela, to temat płacy minimalnej. Rzadko zdarza mi się widzieć polityka, który rozumie potrzeby najbiedniejszych. I który ma przy okazji jakikolwiek pomysł na zmianę sytuacji w tym, pełnym kontrastów kraju. Tekst jest na tyle trafny, że niewiele idzie z niego wyciąć. Najważniejsze podkreślę:


"...w cywilizowanych krajach istnieje „płaca minimalna”. W Polsce to obecnie 1600 zł (jeszcze niedawno 1500), czyli (z dodatkami, które zawsze jakieś tam są) ok. 50 zł dziennie na rękę. Można za to kupić chleb, coś na chleb, obiad w stołówce i jeszcze zostanie 30 zł! Za te trzydzieści zł można opłacić media za jedną osobę, czynsz za jeden pokój, bilet na tramwaj do pracy, mydło, kilka minut rozmów telefonicznych i jeszcze koszulkę w lumpeksie. I już naprawdę nic. Jak to się nazywa? To się nazywa bieda. A jeśli ta bieda mieszka w mieście i ma jeszcze dzieci, to wpada w nędzę.

I tak właśnie żyje sobie w Polsce kilka milionów ludzi. Kilka następnych ma nieco lepiej, lecz również ledwie zipie. Nawet jeśli możesz wydać dziennie 100 zł, to ci się bynajmniej nie przelewa. A tu w oczy kują te miliony „Egipcjan”, co zarabiają średnią krajową lub więcej, mrowią się w galeriach handlowych i jeszcze latem pluskają się w Morzu Śródziemnym. I szlag jasny trafia tych, którzy czekają i czekają, a nic jakoś nie chce im urosnąć. Kraj się bogaci niesłychanie, ale parę milionów ludzi zostaje całkiem w tyle. Oni też przeszli awans cywilizacyjny, na ogół żyją lepiej niż ich rodzice i dziadkowie, ale faktem jest, że są biedni, żyją z ołówkiem w ręku, mimo że ciężko nieraz pracują. A jak nie pracują, bo nie mogą pracy znaleźć, to już naprawdę źle. Jeśli do tego wszystkiego dodamy miliony źle zadłużonych, którym wmówiono, że muszą mieć własne mieszkanie i ich na to stać, to otrzymamy obraz społeczeństwa, które z wierzchu jest średniozamożne, a w środku bieda piszczy.


Tego nie da się zmienić dekretem. Są jednak sposoby na to, by kosztem zamożniejszych zmniejszyć rosnące nierówności społeczne. Co by było, gdyby obligatoryjnie podnieść płacę minimalną – po prostu ze względów etycznych? Choćby o te 200 zł, o których mówi Solidarność? Otóż na pewno kilka tysięcy ludzi straciłoby pracę. Po prostu najgorsi pracodawcy pokazaliby, że nie stać ich na prowadzenie biznesu w skali, którą sobie zamyślili. Czy tych pracowników przejąłby ktoś inny? Jeśli popyt na towary i usługi by nie zmalał (a od podniesienia płacy minimalnej popyt chyba jednak nie zmaleje), to po pewnym czasie zapewne tak. A czy wymuszone podniesienie płac nie byłoby impulsem inflacyjnym? Owszem, byłoby. Zapłacilibyśmy za to wszyscy, co z czasem odbiłoby się dewaluacją złotego i wzrostem cen. No ale to chyba byłoby właśnie sprawiedliwe, bo nie jest ładnie żyć z cudzej nędzy. A tak jest dzisiaj. Kochamy tanie produkty, rzucamy się na nie, a przecież zbijanie kosztów produkcji oznacza po prostu wyzysk. Godzimy się na niego. A nie powinniśmy. Dlatego jestem za podniesieniem płacy minimalnej i podnoszeniem jej zawsze, gdy rośnie inflacja i średnia płaca." [LINK LINK LINK]



Człowiek z głową i pomysłami na polepszenie stanu życia wszystkich obywateli (a nie tych wybranych):


Hartman


 


Na koniec Leningrad, który odkrywam wciąż na nowo. Kolejny utwór, który mnie położył na łopatki:





Kościół się kompromituje 2013-10-13

Nie chcę rozwijać od początku tematu pedofilii. Bardzo głośno jest ostatnio o księżach-pedofilach (w końcu). Być może wybuchnie taka afera jak w innych krajach zachodnich. Według mnie powinna wybuchnąć już dawno, lecz media jakoś zbytnio nie interesowały się przypadkami ukrywania pedofilów przez Kościół (przewożenie z parafii na parafię czy wysyłanie ich na misję).


Chciałem wspomnieć o wypowiedzi arcybiskupa Michalika nt. pedofilii:



"Boleję nad tym, oczywiście nikt nie może akceptować tego. Nie akceptuje ani Kościół, ani żaden człowiek Kościoła. Natomiast problem cały jest w tym, żeby tej troski o dziecko też nie ograniczyć tylko do ran, które zostały mu zadane. I to jeszcze w dodatku te rany, bywa, że one są przedstawiane w taki sposób troszkę redukcyjny. (...) Wielu tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nieraz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga. (...)"



O CO CHODZI? Z początku nie uwierzyłem, że można być tak bezczelnym, żeby w taki sposób zrzucać winę na ofiary. I co dadzą przeprosiny, bicie się w pierś, skoro taki pogląd jest w Kościele bardzo rozpowszechniony? W żadnej innej grupie społecznej nie ma tak dużego odsetka pedofilów jak właśnie w Kościele Katolickim. Dowodem na to są Stany Zjednoczone, Irlandia, Niemcy i wiele innych krajów, które afery pedofilskie z udziałem księży mają za sobą. PiS i Solidarna Polska próbują nam teraz wmówić, że to środowiska antyklerykalne demonizują to zjawisko w Kościele... Ciekawe co będą mówić w momencie, kiedy afera rozkręci się na dobre i usłyszymy o dziesiątkach pedofilów w sutannach.


Przy okazji tego tematu zaczyna się mówić też o metodach zapobiegania pedofilii. Zbigniew Ziobro (według mnie osoba, która potrzebuje wsparcia co najmniej psychologa) proponuje rejestr pedofilów ze zdjęciami, nazwiskami, miejscem pobytu, dostępny dla wszystkich. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy sąsiedzi dowiadują się, że obok mieszka pedofil. Lincz murowany.


Lepszym pomysłem jest stworzenie takiego rejestru, aby pedofile nie mogli pracować z dziećmi. PO, SLD i Twój Ruch proponują również leczenie farmakologiczne takich osób, psychiatryczne i nadzór po wyjściu z więzienia. Według mnie to o wiele lepsze wyjście. Po wprowadzeniu pomysłu Ziobry można by od razu wszystkich pedofilów karać śmiercią. Nie byłoby różnicy, ponieważ część popełniła by samobójstwo, a resztę by skatowano.


Według mnie propozycja Ziobry ma odwrócić nieco temat od skompromitowanego Kościoła. Gdyby ten człowiek miał szczere zamiary to przede wszystkim wspomniałby o dysproporcjach w wymierzaniu kar 'zwykłym' pedofilom, a pedofilom w sutannach. Ci ostatni otrzymują najczęściej kary w zawieszeniu lub skutecznie unikają sądu, gdyż chroni ich Kościół (który zamiast zgłaszać takie sprawy do prokuratury, odsyła raporty do Watykanu - a przecież zatajenie przestępstwa jest również łamaniem prawa).


A oto nasz dzisiejszy numer jeden: arcybiskup Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski:


Michalik


Powinniśmy zapamiętać tę twarz. To ona powiedziała, że zagubione dziecko "wciąga" pedofila w pedofilię.


Na koniec trochę zmienię nastrój, bo słabo się robi i niedobrze. Bardzo mi się spodobała ta piosenka (szczególnie, że większość w swoim życiu trafia na takiego "króla" - dyrektora, szefa, prezydenta etc.):







e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]