Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Woodstock 2014-07-30

Drogi Woodstocku,


Spotkamy się po raz ósmy. Ostatnio brakowało kilku bliskich osób, lecz teraz zapowiada się, że na jubileuszu pojawi się prawie komplet. Na imprezie wystąpią: T.love, Lao che, The Bill, Carrantuohill, Budka Suflera i wiele innych. Znów będzie klimat, dużo piwa i kurzu. No i pół miliona pozytywnych wariatów.


Od siebie dodaję piosenkę The Bill:







Molizm książkowy 2014-07-07

Główną bohaterką będzie tutaj Le Guin, lecz wspomnę jeszcze o paru ciekawych pozycjach.


Co ja to ostatnio czytałem? Na pewno pierwszą część Wiedźmina. Piękny zbiór opowiadań. Na tyle dobry, że postanowiłem kolejne części kupić, zamiast wypożyczać w bibliotece. Była również dość nieudana próba przeczytania "Duchowości ateistycznej" Andre Comte-Sponville'a. Ogólnie kiedyś lubiłem takie filozoficzne pozycje, jednak ta do mnie nie przemówiła. O tym, że duchowość nie jest cechą ludzi tylko religijnych, że odchodząc od religii nie traci się wcale wartości moralnych, że religia to nasza spuścizna i że są ludzie, którym religia jest potrzebna, a są tacy, którym nie jest. Bla bla bla. Wiele oczywistych oczywistości (przynajmniej do momentu, w którym utknąłem). W kolejce czeka kolejna część serii Metro 2033 zakupiona na Ukrainie i nie wydana jeszcze po polsku - Изнанка мира Тимофея Калашникова.


Ale przejdźmy do sedna, do książki, którą czytałem ponad trzy miesiące. Z jednej strony przez jej objętość (prawie 1000 stron) i rozmiar (nie nadaje się jako kieszonkowa pozycja), a z drugiej przez studia i inne obowiązki. Książka ta to niedawno wydany cykl Ziemiomorza w jednym tomie (Ursuli K. LeGuin):


 


le guin


Piękna przygoda rozpoczyna się z absolutnym klasykiem - Czarnoksiężnik z Archipelagu, gdzie poznajemy młodego Geda, który musi zmierzyć się ze swoim cieniem. Wartka akcja sprawia, że nie można się odkleić od książki. Do tego poetyckie tłumaczenie Stanisława Barańczaka zachwyca, a stare, już prawie nieużywane zwroty, archaizmy, pięknie pasują do klimatu powieści. Kolejna część - Grobowce Atuanu - również porusza, choć tu (i w kolejnych częściach) brakuje tak genialnego tłumacza.


Następne powieści to niestety spowolnienie akcji i zmiana niektórych bohaterów. Przez te części (Najdalszy brzeg, Tehanu, Inny Wiatr) płynie się powoli i przyjemnie, choć przy takim tempie brakuje niestety bardziej dokładnych opisów. Le Guin nie jest zresztą Tolkienem i nie stworzyła kompletnego świata. Nie odkryła przed czytelnikiem szczegółów. Tu świat jest bardziej w służbie bohaterom i ich przygodom.


Ostatnia część - Opowieści z Ziemiomorza - to zbiór opowiadań, powrót do niektórych bohaterów, przyspieszenie akcji, szybsze bicie serca i ostateczne zakończenie całego cyklu.


Całość oceniam na 8,5/10 (pierwszą część na 10). Oczywiście polecam, bo to klasyk, pierwszy taki kompletny zbiór. Pierwsza część napisana w 1968 roku, a ostatnia w 2001. Przez taki czas styl autorki zmieniał się, co widać, czytając wszystkie części pod rząd. Obowiązkowa pozycja w biblioteczce fantasty.


A na koniec Barry Trotter i Bezczelna Parodia. Dostałem tę książkę i właśnie zacząłem czytać. Zapowiada się świetnie. Barry Trotter to uczeń szkoły Hokpok, z którą podpisał umowę. Może być jej wiecznym uczniem, gdyż jego popularność przynosi szkole same korzyści. Cytuję:



"Życie wiecznego studenta, wolne od opłat i pełne chętnych groupies, upływa miło i przyjemnie, teraz jednak nadciąga katastrofa. W Hollywood rozpoczęto zdjęcia do filmu "Barry Trotter i nieunikniona próba zrobienia kasy" i dział marketingowy wytwórni Braci Wagner pracuje na pełnych obrotach. Wkrótce Hokpok zaleje fala oszalałych, spragnionych pamiątek Gumoli, którzy rozszarpią go na strzępy, strzępy sprzedadzą na Allegore, nie pozostawiając kamienia na omszałym kamieniu."



Książka dla wszystkich, którzy czytali Pottera lub oglądali film.


Lwów - moje miasto 2014-07-01

W końcu mam chwilę, żeby cokolwiek tu napisać. Trochę już czasu minęło od powrotu ze Lwowa. Pięknego, taniego, uprzejmego, bezpiecznego a z drugiej strony biednego, brudnego i pełnego absurdów. Jednak, pomimo wszystkich wad, kocham to miasto i najpewniej pojadę tam raz jeszcze w tym roku. Najważniejsze jednak, że w końcu miałem komu kupować tam polne kwiatki sprzedawane przez staruszki na rogach kamienic.


Aby zwiedzić wszystkie ważne miejsca we Lwowie wystarczą trzy dni. Ale nawet po tygodniu można nadal spacerować po mieście, próbować różnych dań, obserwować ludzi i nie chcieć wracać. Najbardziej w głowie zachowała mi się Kryjówka. Ukryta knajpa "gdzieś na rynku". Piwna wieża, płonące świńskie uszka (są tam też dania dla mniej wytrzymałych podniebień), pyszna zakąska do piwa (sucharki chlebowe w sosie), niewiarygodny klimat, grajkowie, muzyka z głośników, facet doprowadzający do stolików i strzelający pistoletem hukowym, żołnierz, na wejściu częstujący nalewką oraz CeKaEm na dachu kamienicy:


CeKaEm


Jedyne, czego nie udało się nam odwiedzić (z rzeczy zaplanowanych) był lwowski aquapark. Wybraliśmy dalszą degustację i podróże po knajpach. Na koniec podzielę się muzyką:


Najpierw pewien bardzo pozytywny klip Jamali - ukraińskiej piosenkarki:








Następny utwór to muzyka z Kryjówki. Skriabin śpiewa o tym, że nie należy wstydzić się swojego kraju.







I na koniec ukraiński Myslovitz i całkiem romantyczna piosenka.







Postaram się jeszcze napisać o mojej bardzo długiej przygodzie z Le Guin, lecz kiedy - nie wiem.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]