Tomasz W. Opalenica | Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Humanizm, racjonalizm, ateizm, relatywizm!
Co nowego we Lwowie można zobaczyć będąc tam piąty raz? 2015-05-27

Lub trzeci, lub co ciekawego poleciłbym będącym tam pierwszy raz?


O Ukrainie pisałem już nie raz. W lipcu zeszłego roku (LINK), w lutym (LINK), w grudniu 2012 (LINK) i w kilku innych notkach zapewne też.


Wcześniej byłem i pisałem już o Kryjówce, Wysokim Zamku, wieży ratuszowej, knajpach Puzata Chata i Czas Poisty, rynkach i targowiskach i kilku innych bardziej oczywistych miejscach. Za pierwszym razem było się na cmentarzu Łyczakowskim, w skansenie Szewczenki, słuchało się nudów o zabytkach (bo jakoś nigdy mnie przewodnicy nie interesowali). Co jednak mogłem zobaczyć skoro byłem tam już piąty raz (trzeci z narzeczoną)? Czym mogę jeszcze się podzielić? Po spontanicznej decyzji i wyjeździe dzień później ruszyliśmy na Lwów pociągiem Poznań-Przemyśl (jak zwykle zresztą), później bus do Medyki, przejście piesze przez granicę i marszrutka do Lwowa. 16 godzin jazdy, ale jak zwykle było warto.


Jedyne miejsce, które pozostanie niezmiennym i zawsze będziemy je odwiedzać to miejsce naszych zaręczyn - Wysoki Zamek. Miało być zaskakująco i chyba było, a teraz będzie trzeba się ciągle męczyć i wchodzić za każdym razem na ten piękny punkt widokowy. Po drodze polecam zakupić piwko i wypić w ruinach (jeden mały mur) zamku.


zamek


Po drodze można zobaczyć czarną wołgę, a w drodze na wysoki zamek odwiedzić przytulną restaurację o nazwie Babusyni Paliuszky. Tytułowe paluszki to danie podobne do naszych szagówek (po polskiemu kopytek?) z różnymi dodatkami (ul. Krzywonosa 9).


Idąc dalej można trafić na muzeum piwa lwowskiego. Choć teraz jest to kompania Carlsberg to w muzeum można sięgnąć do korzeni i spróbować jasnego i ciemnego piwa ze Lwowa. Można obejrzeć krótki film po polsku oraz poznać historię produkcji piwa, kupić dużo pamiątek i zrobić sobie głupkowate zdjęcie (ul. Kleparowska 18).


 


muzeum piwa


Kiedy już się odechce chodzić po muzeach (a nam nigdy się nie chce) można znowu pójść do kolejnej knajpy, bo knajpy we Lwowie są bardzo nieoczywiste. Mięso i sprawiedliwość (nie mylić z PiS) - knajpa jakoby założona przez ostatniego Lwowskiego kata kusi wystrojem i atmosferą. Z początku może być trochę strasznie, kiedy wita nas kat w drzwiach, ale znajdujące się już w lokalu narzędzia tortur budzą już tylko zainteresowanie, a śmiech wywołuje przybijany toporkiem do pieńka paragon. Kiełbasę zaś kroi się tutaj na gilotynie. Świetne jedzenie, super wystrój i twarde pieńki zamiast wygodnych siedzeń (Miaso i sprawedlywist ul. Wałowa 20 - niedaleko od rynku).


mięso i sprawiedliwość


Na razie to tyle. Będę miał czas - napiszę o kilku jeszcze nowych miejscach. Osobom, które chciałyby się wybrać do Lwowa służę radą i chętnie wyjaśnię niektóre kwestie. :)


Na koniec piosenki związane z Putinem i z modą na pamiątki z nim (wycieraczki, papier toaletowy, magnesy i pudełka zapałek z napisami Putin hujlo).







I jeszcze idzie kacap po mieście, po ulicy Leningradzkiej... Piękne. :)





Wyścigi prezydenckie 2015-05-13

Druga tura nie interesuje mnie kompletnie. Pomimo tego, że polubiłem Ogórki, w ostatniej chwili zagłosowałem na Kukiza. Pierwszy raz zagłosowałem na prawicę (która zresztą kiedyś śpiewała: "ksiądz proboszcz już się zbliża, już puka do mych drzwi", a teraz się od tego odżegnuje) i mam nadzieję, że ostatni. Liczę, że pojawi się na lewicy jakaś nowość. Tymczasem na lewej stronie politycznej mapy Miller mówi, że prawdziwi mężczyźni nigdy nie kończą, a ja liczę, że ktoś temu kowbojowi skończyć pomoże.


Obaj kandydaci wyciągają teraz beczki z wazeliną i smarują gdzie popadnie. Najmocniej Kukizowi. Duda nie popierał JOWów i nagle go olśniło, a Bronek obudził się po pięcioletniej drzemce, licząc, że zaraz znów uśnie w swoim bajecznym pałacu.


A ja to wszystko chromolę. Nigdy nie zagłosuję na PiS i nie zamierzam też przyczyniać się do sukcesu nieroba, który podpisuje wszystko co mu podsuną. PiS u władzy to zapewne zakaz In vitro, pełny zakaz aborcji i powrót władzy Kościoła i Rydzyka, zaś Bronkowe nieróbstwo, choć mniej szkodliwe to jednak też bardzo mi nie w smak.


Dlatego radzę wszystkim w dzień wyborów wybrać się na zieloną trawkę (lub trawkę zapalić) i nie przejmować się tym całym bagnem, bo choć akurat w tym momencie z bagna dociera do nas słodki i kuszący zapach kiełbasy wyborczej i ogólnego zainteresowania wyborcami, to bagno mimo to nadal pozostaje bagnem, zaś zapach może się okazać zapachem zgnilizny.


Gdy widzę te wszystkie Bronko- i Dudobusy, ogólne wazeliniarstwo i obietnice to tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma sensu spełniać drugi raz w tym miesiącu obywatelskiego obowiązku.


Na koniec: Panie Miller, skończ Pan, bo się z Pana śmieją.


W piosence przypomnę stare oblicze Kukiza. Nowe różni się znacznie. Choć zagłosowałem na niego, to jednak do teraz nie podoba mi się ta przemiana:





e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]